Ponieważ trochę się rozpisałem pozwoliłem sobie na nowy post.

Odpowiedź na post @zeshi@szmer.info

https://szmer.info/post/2814

Przede wszystkim, jeśli chcesz zmienić sposób patrzenia na ten albo inny problem musisz zerwać z systemową narracją, która zatruwa ludziom głowę.

Obecnie według GUS mediana zarobków to około 4000 brutto/miesięcznie czyli 2700 na rękę. Kawalerka w Warszawie kosztuje 2000 złotych miesięcznie, dwupokojowe 2500.

Jeśli założysz że chcesz wydać maksymalnie 1/3 pensji na mieszkanie musisz mieć stałą pensję co najmniej 7500 na rękę czyli około 11000 brutto miesięcznie aby cię stać było na coś co można uznać za normalne mieszkanie.

Jeśli obniżysz trochę poprzeczkę i uznasz że normalne warunki bytowe dla osoby samotnie zamieszkującej to kawalerka to taka osoba musi zarabiać 6000 na rękę czyli 8500 brutto.

W jednym i drugim wariancie wychodzi, że tak na oko odpowiednio (optymistycznie) 90%-80% klasy pracującej nie stać na godne warunki życia.

Zaznaczyć trzeba, że mówimy w tym przypadku o części klasy pracującej bez dzieci, pracującej na etacie, niebędących na emeryturze i rencie i nie studiującej, co powoduje, że mówimy o grupie która znajduje się w lepszej pozycji niż pozostałe grupy tej klasy.

Efektem takiej relacji płac do cen wynajmu mieszkań, jest to, że duża część klasy pracującej, mimo że pracuje 160 albo więcej godzin miesięcznie, żyje w warunkach substandardowych w przepełnionych mieszkaniach, podnajmując pokoje albo żyje dzięki pomocy rodziny co de facto jest socjalem czy to w postaci pomocy finansowej, mieszkając u rodziny, w przepisanym mieszkaniu albo mieszkaniu ze spadku. Dla większości osób finansowanie w 100% zakupu mieszkania o godnej wielkości jest zupełnie nie realne.

Problemem więc są nie jakieś indywidualne wybory życiowe, tylko systemowe wady typowe dla kapitalizmu w Polsce i kapitalizmu na całym świecie.

Koszt budowy m2 mieszkania to około 2000 pln brutto, przy czym i tak dało by się obniżyć cenę jeszcze bardziej gdyby wyeliminować choćby idiotyczne zapisy w prawie, wymuszające budowę parkingów podziemnych dla budownictwo mieszkaniowego oraz innych obiektów.

Cena w Warszawie to 10000 pln za m2, czyli 8000 płacisz za niedobór mieszkań. Jeśli trzeba podać ogólne powody takiego stanu rzeczy znajdziemy działanie kapitalizmu, w którym motywem przewodnim funkcjonowania jak można po nazwie się domyślić jest powiększanie kapitału kapitalistów a nie ogólne zwiększanie dobrobytu dla większości populacji.

Jeśli przejdziemy na bardziej konkretne przyczyny, to masz kompletne rozpierdolenie ekonomiczne polskiej prowincji (w sumie całej gospodarki) przez neokonserwatywnych chicagoboysowych kaznodziei i propagandzistów mianujących się ekonomistami.

W wyniku tego tysiące osób zaczęło ściągać do większych miast jak Warszawa. Tutaj można zrobić sobie mały eksperyment mentalny i nawet jeżeli nigdy się nie było na polskiej prowincji, wyobrazić sobie jak ona musi wyglądać, skoro do wyglądającej jak gówno Warszawy (a umówmy się - wygląda ona jak gówno), tysiące osób z mniejszych miejscowości, ale też większych miast i tak przyjeżdża.

Do tego wszystko co się buduje od '89 nie dorównuje w 10% jakości (uwzględniając infrastrukturę komunikacyjną i socjalną) temu co się budowało w PRLu, a chyba nie trzeba tłumaczyć że nie była to najlepsza jakość. Przez to na rynku nie przybywa lokali, które można uznać za pełnowartościowe, przez co mimo budowy tysięcy mieszkań, ilość tych które posiadają jakiś tam standard (w szerszym rozumieniu tego słowa - uwzględniając infrastrukturę komunikacyjną i socjalną w sąsiedztwie) pozostaje w zasadzie taka sama.

Jeśli miałbym rozmawiać z kimś, kto nie ma antykapitalistycznych poglądów o kwestii bezdomności ale również szerzej o pomocy społecznej - spytałbym go czy zna osobę, która jako pracownik zarabiający medianą czy nawet dwie mediany, nie będąca kapitalistą, ani kierownikiem jakiegokolwiek stopnia, dorobiła się mieszkania w 100% z własnej pensji pracując w Polsce (kredyt spłacony albo przynajmniej bez perspektywy spłacania przez kolejne 40 lat - kiedy już wybuchnie III i IV wojna światowa), sama się utrzymała na studiach bez pomocy rodziców i starzy nie fundowali jej korepetycji ani zajęć pozaszkolnych- aby podciągnąć wyniki w szkole i szanse na studia/lepszą pracę.

Przypuszczam że nie znajdziesz nikogo, kto spełniałby takie warunki, albo będziesz musiał długo się naszukać.

Jeżeli tak wygląda rzeczywistość dla osób z w miarę stałą pracą - a takich również coraz trudniej znaleźć - niech sobie wyobrażą jak wygląda sytuacja mieszkaniowa z perspektywy osoby, której w pewnym momencie powinęła się noga, albo podczas trudnej sytuacji nie miała do kogo się zwrócić - w kraju w którym pomoc publiczna de facto nie istnieje, mimo zapewnień różnych osobistości politycznych i medialnych.

kryzys bezdomności / rozwiązania / news
!bezdomnosc

    informacje o programach, newsy ze świata, takie inne rzeczy też można

    • 0 users online
    • 2 users / day
    • 6 users / week
    • 6 users / month
    • 12 users / 6 months
    • 15 subscribers
    • 20 Posts
    • 27 Comments
    • Discussion
    • Modlog