Jest drogo będzie jeszcze drożej. Ci, którzy mają mieszkania w blokach korzystających z ciepła systemowego, muszą się szykować na zimową demolkę domowych budżetów. W tym roku rachunki za ogrzewanie wzrosną średnio o 86 procent w porównaniu z poprzednim sezonem. Dla przeciętnego gospodarstwa domowego to dodatkowe 600 zł rocznie. Czy to oznacza, że ci, którym się nie przelewa, będą musieli oszczędzać na cieple? Wybiorą ciepły sweter zamiast gorącego kaloryfera?
Ludzie przyzwyczaili się do życia w przegrzanych mieszkaniach, gdzie 23-25 stopni to norma. To nie tylko marnowanie zasobów, ale też zdrowia - osłabiony układ krążenia, obniżone zdolności kognitywne, tragiczna jakość snu. A władza, klasycznie, będzie tylko biednych przestawiać na zdrowy i energetycznie odpowiedzialny tryb życia, bo dla dobrze zarabiających 50 zł miesięcznie to nie pieniądz.
Zgadzam się, ale jeszcze dodam, że ci sami ludzie, którzy w zimie muszą mieć 26 stopni w pokoju, żeby chodzić w samych gaciach, latem odpalają energożerną klimę, żeby mieć znowu temperaturę na poziomie 17 stopni.