
Przeczytałem. Książka wydaje mi się us-centryczna, a przede wszystkim nie porównywałbym obrzydliwego, nieludzkiego, opresyjnego i autorytarnego państwa amerykańskiego ze stosunkowo cywilizowanymi państwami, jak szwedzkie czy norweskie, gdzie to ostatnie zostało wymienione prawie jako pozytywny przykład w tekście.
Po drugie, nie przekonuje mnie skupienie się jedynie na krzywdzie poszkodowanego i zaniedbanie złamania przepisów. Wyobraźmy sobie, że pijany kierowca jedzie przez zabudowany 120 km/h. Nawet jeśli nikogo nie zabije ani nie skrzywdzi, to chyba zgodzimy się, że stanowi zdecydowanie zwielokrotnianie zagrożenie i ryzyko i powinien być w jakiś sposób ukarany? Bo nie sądzę, że słowna perswazja trafiłaby do takich ludzi (vide filmy konfitura).
Po trzecie, w temacie podano wiele ciekawych przykładów, gdzie podejście bezpaństwowe i bez sztywnego kodeksu prawnego działa. Jednak myślę, że śmiało można podać równie dużo kontr-przykladów. Pierwszy z brzegu, znowu z polskich dróg: Polacy notorycznie łamią ograniczenia prędkości, jeżdżą chamsko, parkują gdzie popadnie, a niebezpieczna i szybka jazda jest powodem do dumy. Ten sam Polak o ułańskiej fantazji już jedzie grzecznie i przepisowo po przekroczeniu granicy z Niemcami, gdzie państwo nałozylo sporo większe kary za wykroczenia drogowe. To samo dotyczy patoprzedsiebiorców łamiacych prawo pracy, bo państwo na to pozwala, ludzi palących śmieciami itd. Pewnie ze strony anarchistycznej można argumentować, że te problemy można rozwiązać właśnie poprzez sposoby opisane w książce, ale jakoś nie widzę tutaj skrajnie indywidualistycznego, zatomizowanego i egoistycznego “społeczeństwa” polskiego. Potrzeba by chyba dekad, żeby dojść do społeczeństw takich jak opisano w książce.




















Podam oczywiste klasyki, więc coś z tego pewnie już czytałeś:
Ha-Jooon Chang: 23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie
Katarzyna Duda: Kiedyś tu było życie teraz jest tylko bieda. O ofiarach polskiej transformacji
Jan Śpiewak: Patopaństwo