Przeklejka z Reddita, wpadłem dzisiaj na ten wpis i chciałbym się podzielić: https://red.artemislena.eu/r/Polska/comments/1n3wkaa/o_enshitifikacji_i_algorytmach_czyli_zachęcam_do/

Treść:

Post jest długi, bo zarzutów mi się nazbierało. A i w sumie pewnie dla większości nie napisałem nic, czego już byście nie wiedzieli :D

Większości z was nie muszę mówić czym jest enshitifikacja, ale dla porządku:

Słowo powstało w 2022. Dotyczy obniżania się jakości usług świadczonych przez serwisy internetowe wynikającego z pędu za zyskiem. Usługodawcy wchodząc na rynek, by być konkurencyjnym, świadczą usługi o wysokiej jakości. Pozwala im to na wzrost, wybicie konkurencji i monopolizację. Następnie wysoka jakość przestaje być optymalna do generowania przychodu i wtedy usługodawcy, zaczynają psuć swoje produkty, co umożliwia im wygenerowanie jeszcze większego zysku.

Zasypanie użytkownika reklamami to najmniejszy problem. :)

TINDER

Moje doświadczenia z Tinderem były raczej pozytwne. Nie miałem problemów z matchowaniem. Dopasowań miałem dużo i mogłem przebierać w tym, z kim chcę zacząć rozmowę – mimo, że no z urody to ja alfa-chadem nie jestem a i w opisie nie bałem się wpisywać swojego wzrostu – 165 cm (robiłem to, żeby od razu odsiać kobiety, dla których facet zaczyna się od metra osiemdziesięciu). Co prawda miłości życia nie poznałem, ale w jakiś sposób powiększyłem swój krąg znajomych i byłem w paru mniej lub bardziej udanych relacjach.

W 2023 roku gdy moje emocje po krótkim związku opadły (czyli nie miałem Tindera pewnie przez parę miesięcy), założyłem ponownie konto i jak wcześniej nie miałem problemu z matchami, tak teraz w ciągu miesiąca zdobyłem maks kilkanaście dopasowań. Zacząłem kminić co się stało? Trafiłem na YT na filmy z tytułami pokroju „Jak zdobywać matche na Tinderze w XXXX roku” (nie mogę odnaleźć tych konkretnych na które wtedy trafiłem, więc nie linkuję :( )

I czego się tam dowiedziałem? Mianowicie algorytm Tindera bazuje teraz na rankingu. Im wyżej w tym rankingu twoje konto się znajduje, tym częściej jesteś wyświetlany innym osobom. Ranking natomiast zależy od tzw. „swipe to match ratio” – czym masz większy stosunek dopasowań (matchy) do polubień, które wysłałeś (swipnięć w prawo), tym wyżej jesteś w rankingu. Czym wyżej jesteś, tym częściej się wyświetlasz innym.

Co oznacza – że mając atrakcyjny profil, częściej ludzie cię matchują. Czym częściej matchują, tym częściej się innym wyświetlasz (i tym częściej cię matchują). Perpetum mobile! Zaś osoba z nieatrakcyjnym profilem bardzo szybko pikuje w dół i przestaje się wyświetlać, co prowadzi do tego, że nie dostaje matchy i nie może podreperować swojego miejsca w rankingu.

Wszystko zgodnie z biblijną zasadą „Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma”!

No i w tym filmie typ tłumaczy jak stworzyć profil, który będzie miał dużo matchy. Najprostszym jest tworzenie profili bezpiecznych. Takich, które nie będą do Ciebie zniechęcać. (Brzmi logicznie co nie?) Typ podał dwa przykłady – mamy jednego gościa, co go kręci BDSM i drugiego, któremu zależy, żeby poznać kogoś, kto kocha gry komputerowe. Logicznym wydaje się, żeby zbudować swój profil pod te zainteresowania – napisać o tym, dać sobie zdjęcie z jakimś biczykiem lub innym akcesorium w pierwszym przypadku albo w drugim pokazać się na tle swojej kolekcji gier lub w swojej jamie stylizowanej na lokację ze Skyrima. Po prostu, żeby nie tracić czasu – swojego i innych. Ale przy tych algorytmach, takie profile zostaną zrzucone na dno rankingu na powolną śmierć. Co z tego, że 1% pozytywnie zareaguje na twój profil, jak pozostałe 99% cię odrzuci niszcząc twoje miejsce w rankingu. W związku z czym ten 1% nigdy do twojego profilu nie dotrze.

Z profilu należy wyrzucić wszelkie kontrowersyjne treści – niszowe zainteresowania, poglądy polityczne, gusta kulinarne i książkowe. Dać parę neutralnych zdjęć. Opis w profilu nie może mówić cokolwiek o tobie – powinno to być zabawne zdanie, które jedynie zaintryguje poczuciem humoru - to jest droga na szczyt rankingu.

Jakie to ma konsekwencje?

Randkowanie z Tinderem stało się stratą czasu – pisząc o swoich zainteresowaniach (np. fantastyka i filozofia) ulubionych filmach (takich jak mordercza opona :P) sam zrzucam siebie w dół rankingu. A w drugą stronę – mi się wyświetlają same nudne dziewczyny wpisujące się w bardzo charakterystyczny typ urody. Zobaczę 40 profili i wszystkie dziewczyny to tak jakby ktoś zrobił kopiuj/wklej.

Ale to nie koniec, ponieważ uważam, że na takich algorytmach tracimy wszyscy – ja akurat mam przerośnięte ego, więc mi tam brak lajków na Tinderze nie robi, ale może to wjechać na psychę osób z zaburzeniami samooceny. I takie osoby mogą uciekać w stronę manosfery, incelizmu i blackpillowców. Algorytmy Tindera wpływają na rozkład tkanki społecznej.

Kiedyś Tinder były dobrym miejscem dla każdego, teraz Tinder jest miejscem jedynie dla osób wpisujących się w pewien kanon piękna albo osób, które potrafią exploitować algorytmy.

JEDNORĘKI BANDYTA I SZAŁ SCROLLOWANIA

Zanim napiszę parę słów o Instagramie i Facebooku, chciałbym wam opowiedzieć o pewnym mechanizmie psychologicznym, który przyczynia się do tego, dlaczego media oparte o scrollowanie są tak bardzo uzależniające.

Scrollowanie na mózg działa w bardzo podobny sposób jak granie na jednorękim bandycie. Otwieracie swój feed, znajdujecie tam coś, co prowadzi do wyzwolenia dopaminy w mózgu - ciekawą informację, śmieszny mem lub ładnego kotka i scrollujecie dalej w poszukiwaniu wrażeń i kolejnych zastrzyków dopaminy. Dopamina jest neuroprzekaźnikiem odpowiedzialnym za odczuwanie przyjemności i motywację. Odgrywa główną rolę w nauce nawyków. Po otrzymaniu zastrzyku dopaminy następuje utrwalenie pewnego zachowania.

Co ważne, to, że 90% waszego feedu to totalny crap ma niebagatelne znaczenie ponieważ nieprzewidziane pozytywne bodźce wywołują większy wyrzut dopaminy. W naturze ten mechanizm miał za zadanie pomoc w nauce nowych, korzystnych schematów, ale w nowoczesnym społeczeństwie jest wykorzystywany do tworzenia uzależnień. Wygrana na jednorękim bandycie przez to, że jest losowa - jest niespodzianką, która powoduje wyrzut dopaminy. Tak samo znalezienie ciekawej treści w feedzie jest niespodzianką, która wzmacnia odruch scrollowania i poszukiwania natychmiastowej gratyfikacji. Wiecie scrollujecie i macie takie „nuda, nuda, nuda – o, a to jest ciekawe!” Wpadacie w tzw. pętlę dopaminową i każda kolejna znaleziona rzeczka utrwala w was nawyk scrollowania. Gdyby wszystkie treści na waszym feedzie były interesujące, to o dziwo dużo szybciej byście porzucili medium, ponieważ nie byłoby to aż tak ekscytujące. (Sorry, jesteście w toksycznej relacji z Facebookiem).

Zarówno feed na socialmediach, jak i granie w gry losowe jest tak skonstruowane, żeby jak najdłużej utrzymać twoją uwagę. Żeby wygrane zdarzały się na tyle rzadko, żeby były niespodzianką, ale na tyle często, żeby ich nie porzucić. I tak sobie machacie tą dźwigienką w automacie do gier, czy scrollujecie facebooka, czy swipujecie na Tinderze. I nie chcecie przestać, bo zaraz możecie znów wygrać.

INSTAGRAM

Instagram służył mi w dwóch celach – po pierwsze był dla mnie osobistą galerią fotograficzną w której mogłem sobie pooglądać prace innych artystów, samemu się wystawiać i tworzyć sobie jakieś tam własne towarzystwa wzajemnej adoracji ( ;) ) Po drugie był narzędziem socialmediowym, gdzie mogłem utrzymać mniej lub bardziej powierzchowny kontakt ze znajomymi – dzielić się ważnymi dla mnie rzeczami i oglądać to, czym dzielą się inni.

Instagram jednak z każdym rokiem obniżał swoją użyteczność w moich oczach. Połowa mojego feedu teraz, to reklamy i materiały sugerowane (od tygodnia instagram również testował na mnie niepomijalne reklamy na feedzie i relacjach – co doprowadziło tylko do tego, że skasowałem aplikację z telefonu). Ja natomiast chciałbym głównie widzieć rzeczy, które sam zaobserwowałem – osoby lub hashtagi. A i jeszcze bym chciał, żeby mi się z tych obserwowanych rzeczy wyświetlały wszystkie posty, a nie tylko te najpopularniejsze.

Instagram również uciął mocno budowanie zasięgów twórcom o małej liczbie obserwujących – liczą się teraz tylko duzi gracze. Nie ma już narzędzi do ręcznego wyszukiwania małych, niszowych kont. Na przykład kiedyś wchodziłem w dany hashtag i przeglądałem po najnowszych, co się pojawiło. Teraz posty w hashtagach można przeglądać tylko po najpopularniejszych lub przygotowanych specjalnie dla mnie. Przez to zarówno moje zdjęcia przestają się wyświetlać ludziom spoza moich obserwujących a i ja mam problem z dotarciem do ciekawych treści. Oczywiście się da, ale musiałbym spędzić w aplikacji duuuużo więcej czasu. (Tak swoją drogą, efektem ubocznym lajkowania postów mało popularnego konta, było to, że taka osoba zaglądała z ciekawości do mojej galerii i czasem zaczynała mnie obserwować :P )

Instagram (i Facebook też) tępi na potęgę linki prowadzące na zewnątrz. Postom i kontom mające linki do zewnętrznych stron ucinają zasięgi. Meta chce, żeby użytkownicy spędzali jak najwięcej czasu na ich platformach, a nie uciekali na strony firm trzecich.

Boli mnie też to, że jeśli chce się prowadzić socialmedia, to trzeba to robić na pełny etat i nie chodzi o to, że trzeba tworzyć jakościowe materiały, tylko o to, że obok tego trzeba śledzić w jaki sposób teraz działają algorytmy i jakie są sztuczki, żeby akurat Ciebie algorytmy boostowały w górę. Bo raz Instagram promuje hashtagi, potem zdjęcia w pionie, potem rolki, a potem reelsy, raz dobre są zdjęcia a potem tylko filmy. I żeby było jasne, nie mówię o oddolnych trendach, że jakiś format lub mem stał się popularny, mówię o tym w jaki sposób sam Instagram narzuca pewne formy, które promuje. I weź człowieku, zamiast skupiać się na tym co Cię interesuje, rozkminiaj jak działają algorytmy. Come on! Ja chcę robić foty, a nie prowadzić social media.

No i na koniec z moich żali, to denerwuje mnie tik-tokizacja instagrama.

FACEBOOK

I wreszcie facebook! Sporo z tego co napisałem wyżej w jakiś sposób dotyczy się też facebooka. Do tego należy jeszcze dodać zamykanie ludzi w bańkach informacyjnych, polaryzację społeczeństwa, przyzwalanie na propagandę (przy jednoczesnej cenzurze niektórych bardzo absurdalnych czasem rzeczy), zalew ruskich trolli prowadzących wojnę informacyjną, wygenerowany przez AI scam, wszechobecne clickbaity (wspierane przez algorytmy), manipulowanie opinią publiczną cichym wspieraniem jednych postów i ucinaniem zasięgu innym.

Tak swoją drogą, nie wiem czy kiedyś rozkminialiście, po co powstają te wszystkie żebrzące o lajki strony. Wiecie, te, które postują te koszmarne obrazki AI z dziećmi z Afryki, które z butelek zrobiły figurę Jezusa albo reaktor atomowy. Strategia jest taka, żeby zebrać jak najwięcej pulubień i obserwacji. Gdy takie konto sobie odpowiednio urośnie, to się takie konto sprzedaje. Kupujący czyści sobie wszystko, robi nową nazwę i zaczyna wrzucać swój kontent. Czasem są to bardziej a zwykle mniej legitne firmy, czasem politycy a czasem ruskie trolle, które potem spamują np. antyukraińską propagandą.

I Meta na to wszystko przyzwala, bo jest to jej na rękę, bo dla nie liczy się tylko ruch na stronach.

No i ostatnią rzeczą, która jest raczej symptomem niż problemem samym w sobie – to moi znajomi już prawie nic nie publikują, medium, które służyło do dzielenia się rzeczami straciło całkiem swoją funkcję.

KAPITALIZM

To wszystko co się dzieje oczywiście jest podyktowane kapitalizmem, tą pogonią za wiecznym wzrostem przychodów, gdzie użytkownik i jakość usług liczą się o tyle, o ile dzięki nim spinają się tabelki w excelu. Wszystkie powyższe zmiany są podyktowane tym, żeby jeszcze trochę więcej wycisnąć pieniędzy czy to z użytkowników, czy reklamodawców, bo firma musi się rozwijać i zwiększać przychody bo stały przychód nie jest żadną wartością.

I niestety jedyny sposób w jaki mogę oprotestować to wszystko to wypisanie się z tego grajdołka, mając nadzieję, że więcej ludzi będzie miała takie samo podejście jak ja, a Facebook, Instagram, Tinder podzielą los Gadu-Gadu, Grona czy Naszej-klasy