• obywatelle (she/her)
    link
    fedilink
    arrow-up
    7
    ·
    2 months ago

    Tak, są na to badania, tylko jest jeden istotny czynnik, który z wygody wszyscy pomijają.

    Kobiety fantazjują o czymś, nad czym de facto mają kontrolę: w głowie wybierają sobie formę tego gwałtu, wygląd oprawcy i cały kontekst w którym to się wydarza. Jak w fantazjach z pogranicza BDSM*, w rodzaju tych opisywanych przez De Sade’a, podmiot myślący ma pełną władzę nad wyobrażonym aktem, nawet jeśli w tej wyobraźni spotyka go coś nieprzyjemnego, jakaś przemoc lub przymus. Pewnie gdyby chciano zbadać sprawę głębiej i spytać o to, jaki aspekt fantazji podnieca najbardziej, dowiedzianoby się czegoś precyzyjniejszego. Bo serio, fantazje i fetysze nie chodzą racjonalnymi drogami i nie można ich analizować dialektycznie czy dedukcyjnie.

    Kiedy kobieta jest znienacka napadnięta przez typa w przestrzeni publicznej albo gwałci ją jej własny partner (co zdarza się najczęściej), nie ma żadnej kontroli nad żadnym aspektem zdarzenia: pada ofiarą przemocy wbrew swojej woli, a nie ‘zgodnie z fantazją’.

    Fantazje często nie służą też do tego, by je urzeczywistniać. Choćby właśnie dlatego, że na fantazję masz totalny wpływ.

    __ *) pogranicza, bo samo BDSM opiera się na totalnej konsensualności

    • lemat_87
      link
      fedilink
      arrow-up
      4
      ·
      2 months ago

      Otóż to: to że się ma jakąś fantazję, nie znaczy, że w rzeczywistości miałoby się na nią ochotę (bo w rzeczywistości prawie nigdy tak nie wyglądają).

  • harc
    link
    fedilink
    arrow-up
    5
    ·
    2 months ago

    Pytaniez czy faktycznie mają na to jakiekolwiek badania. Ludzie masowo fantazjują o końcu świata czy dowolnych innych katastrofach, to nie znaczy, że faktycznie realnie chcą ich doświadczyć, ale jest faktem.