

Każde państwo ma taki przepis jak w pkt 1. Ma on na celu możliwość karania tzw. zdrajców, czyli osób które np. w czasie konfliktu przechodzą na stronę przeciwnika. Oczywiście jest to fikcja, bo ktoś kto postanawia zrobić coś takiego nie liczy się już przecież z tym, że w ‘swoim’ kraju będzie ukarany, więc potencjał odstraszający tego przepisu jest zerowy. I tak, państwo uważa cię za swoją własność, nic nowego.


























DB od lata mają gigantyczny systemowy problem. Najlepsze jest to, że ich model był stawiany za wzór polskim kolejom w latach 2000 (podział na spółki, quasi-urynkowienie), a wyszło jak wyszło.
Szczerze to moim zdaniem jest to tylko jeden z objawów ogólnej słabości i fe facto zapaści niemieckiej gospodarki, niemieckiej “strategii” i energetycznej, i makroekonomicznej. To nie tak. że to z koleją per se coś tam jest nie tak. Albo z energetyką per se, albo z innymi sferami. To wszystko musi się gdzieś łączyć.
Niemcy to nadmuchany hegemon. Państwo, które nie ma fe facto tak dużego zaplecza ani technicznego ani ludzkiego jak mu się wydaje, ale które przez dekady umiało świetnie maskować swoje problemy, a to de facto kolonizując biedniejsze unijne gospodarki, a to podpisując osobliwe z moralnego punktu widzenia umowy międzynarodowe.
Niemcy uznaly, że hegemonem po prostu być muszą, bo tylko tego rodzaju ekspansja (i wyzysk imigrantów) pozwoli im utrzymać starzejące się społeczeństwo, albo pokryć koszty inwestycji poczynionych dla kupienia sobie głosów tej słynnej klasy średniej. Nie wspominając już oczywiście o robieniu dobrze milionerom. A najlepsze, że to całe kupowanie głosów i tak nie wyszło, bo pomimo ogromnego wysiłku zjednoczeniowego po 1991, wschodnie landy dalej gnębią rozległe problemy strukturalne, a rozwój kraju nie cholerę nie jest równomierny. ‘Federacyjny’ charakter państwa ma jedynie pomóc w przerzucaniu kosztów na lokalny samorząd.
To jest trochę takie państwo, które wymyśliło siebie w skali większej, niż realnie jest w stanie istnieć bez nadmiernej eksploatacji innych. Teraz to się mści, kiedy np. taka Polska staje się na wielu polach ekonomicznych praktycznie równym graczem, a casus Grecji pokazał, że jak się kogoś naciska za mocno, to tracą na tym wszyscy.
Neoliberalizm w rozkwicie.