donald.pl: Jak sama się określasz, jesteś aktywistką mieszkaniową, polityczną? Zenobia: Jestem anarchosyndykalistką ze Związku Syndykalistów Polski, działaczką pracowniczą i lokatorską. Jest to polityczne w tym sensie, że dotyczy spraw publicznych, które dotyczą wszystkich, ale nie w sensie udziału w partiach politycznych czy polityce w rozumieniu parlamentarnym. donald.pl: Co to znaczy to z anarchosyndykalistką, że chciałabyś jakiego świata? I czy to znaczy, że zwalczasz polityków, ale nie głosujesz na żadnych innych? Zenobia: Nie uczestniczę w polityce wyborczej ani czynnie ani biernie z zasady - dlatego, że nie uznaję idei, że ktoś może podejmować decyzje w moim imieniu. Nie ma jednak przeszkód, żebym wpływała na kierunek polityki władz, czy uchwalane ustawy - co też wielokrotnie się nam udawało. Anarchosyndykalizm, to idea dotyczącą demokracji bezpośredniej, wypracowanej w miejscu pracy i zamieszkania, gdzie więzy między ludźmi kształtują się w wyniku wspólnej walki o jakieś bardzo konkretne sprawy - takie jak walka o niewypłacona pensję, walka o zachowanie czy zdobycie mieszkania, walka z eksmisją itp. donald.pl: Czyli dowiadujesz się komu w pracy albo w sąsiedztwie dzieje się krzywda i idziesz mu pomagać? Zenobia: Gdy idę ulicą Targową, bardzo często zagadują mnie osoby, które mają potrzeby mieszkaniowe, czy też zostały oszukane przez pracodawców. Lokatorzy też przychodzą na dyżury Komitetu Obrony Praw Lokatorów, gdzie mówią o swoich problemach i proszą o pomoc w ich rozwiązaniu. donald.pl: Chyba można powiedzieć, że jesteś osobą znaną, bo pojawiasz się w mediach. Kiedyś było cię więcej w TVP, a teraz w mediach z tej drugiej strony, dlaczego tak? Zenobia: Moja obecność w TVP wiązała się z konkretnym układem sił politycznych. Co mam na myśli? Chodzi przede wszystkim o tzw. aferę reprywatyzacyjną, która dotyczyła nieuprawnionych zwrotów kamienic, których dokonywały różne ekipy rządzące Warszawą, ale zwłaszcza Hanna Gronkiewicz-Waltz. Przeciwko niej zmobilizowano kampanię, w której narzędziem było TVP, w celu dyskredytowania władz PO. Fakt, że jako działaczka ruchu lokatorskiego od lat atakowałam ratusz pod rządami HGW, nadawał mi wiarygodności. Poza tym stało się tak oczywiście ze względu na mój coming out. To nie było strawne dla telewizji publicznej, bo w rządowej wizji świata, osoby transpłciowe nie mogą być pozytywnymi bohaterkami. Woleli więc mnie całkowicie wykreślić. donald.pl: Posłużyłaś się TVP, żeby zaszkodzić politykom PO? Zenobia: Posługiwałam się TVP, żeby pomagać lokatorom. Celem było nagłaśnianie poszczególnych skandalów reprywatyzacyjych, w których władze PO miały ogromny udział. Efektem tych programów było to, że polityka miasta uległa ewolucji, zmieniano przepisy, ułatwiono lokatorom z kamienic reprywatyzowanych otrzymywanie lokali komunalnych itp. donald.pl: I teraz jest już dobrze? Zenobia: Oczywiście te zmiany były i są zbyt małe i nadal niezadowalające. Nie jest dobrze, ale faktem jest, że w wyniku nagłośnienia afery od 6 lat nie są zwracane kamienice z lokatorami w środku, to ogromna różnica. donald.pl: A gdyby prezydent Trzaskowski zaproponował ci stanowisko w ratuszu i byłabyś kimś do spraw lokatorów, to byś sie zgodziła? Zenobia: Nie, to by było sprzeczne z moimi zasadami. Nie mogę jako anarchistka być w strukturach władzy, to by nie miało dla mnie sensu. Mogę z nimi rozmawiać, negocjować zmiany w przepisach, przedstawiać konkretne problemy i proponować rozwiązania i to wielokrotnie robiłam. donald.pl: Warszawska Praga może kojarzyć się z Legią, że łatwo tam można było kiedyś dostać po pysku i z jeszcze paroma innymi rzeczami, ale chyba nie z silnym ruchem anarchistycznym. Skąd bierzesz innych anarchistów do swoich działań? Zenobia: Działam z ludźmi którzy chcą działać, żeby poprawić swój los i nie boją się tego robić. Nie muszą się nazywać anarchistami, często mają bardzo różne poglądy, ale jeśli zgadzamy się co do metod działania, to możemy współpracować. donald.pl: Brzmi jak polityka, tylko bez rejestrowania nazwy partii. Są z tego jakieś pieniądze? Jakies dotacje, granty? Zenobia: Jest jednak bardzo istotna różnica: każde działanie, które podejmujemy jest oparte na uzgodnieniach z samymi zainteresowanymi i w bezpośrednim współdziałaniu z nimi. Pieniądze z grantów wiązałyby się z zależnością. Proponowano nam lepsze lokale, współprace, ale wtedy trzeba by zacząć się zastanawiać, co można mówić i przeciwko komu, a to nie jest cena, którą jestem skłonna zapłacić. Więc pieniędzy z tego nie ma, są tylko koszty. Oczywiście mam Patronite i ludzie wpłacają datki, co pozwala w części pokryć koszty funkcjonowania, ale do tego interesu trzeba dopłacać. donald.pl: Czyli to wszystko po pracy, zupełny wolontariat? Czym się zajmujesz zarobkowo? Zenobia: Tak, robię to w czasie wolnym. Zarobkowo jestem programistką frontendu, więc na szczęście mam dobrą sytuację finansową, co pozwala na ponoszenie kosztów związanych z działalnością. donald.pl: Jest takie nagranie z interwencji, w której powstrzymujesz eksmisję. Trwa to dość długo, jest też trochę niebezpiecznie, a przynajmniej agresywnie. Masz taką odwagę i umiejętną pyskówkę tak po prostu, czy gdzie się tego nauczyłaś? Zenobia: Ha ha, na pewno fakt że wychowałam się na Pradze bardzo pomógł. Teraz to już nie jest to samo, ale w latach dziewięćdziesiątych, gdy dorastałam, praskie bramy były miejscem, w którym można było hartować swoją kontrolę nad lękiem. Nauczyłam się wtedy - nazwijmy to “pewnych zasad przetrwania” - przede wszystkim nieokazywania strachu. donald.pl: A były momenty, że się bałaś? Tak ogólnie, podczas różnych działań, nie tylko tej interwencji. Zenobia: Tak, oczywiście. Te typki z filmu, o którym mówisz, były tak naprawdę zestrachane - widać to było w ich oczach - dlatego nie bałam się ich, bo wyczuwałam, że pod maską agresji tak naprawdę się boją. Była jednak inna eksmisja, gdzie był taki typ, który miał pustkę w oczach, widać było że psychopata - wtedy się bałam. donald.pl: Masz przy tej okazji jakieś protipy na zachowanie równowagi psychicznej? Jesteś aktywistką krytykowaną z różnych stron, osobą trans, które ostatnio stały się chętnie atakowaną mniejszością i czasami musisz tłumić strach. Zenobia: W wieku dorastania przechodziłam bardzo poważną depresję, co zresztą jest typowe dla osób trans. Wtedy nie chciało mi się żyć, widziałam tylko pustkę i bezsens istnienia. Nauczyłam się, że od tego uczucia nie należy uciekać, tylko potraktować jak fundament, na którym buduje się coś swojego. Niezależnie od stopnia mobbingu, agresji, czy krytyki, nic nie będzie gorsze niż ta pustka, a ta już mnie nie przeraża, bo się z nią zaprzyjaźniłam. donald.pl: Podejmując różne działania, chcesz coś zmienić. Jak wyglądałby świat za 5 albo 10 lat, gdyby więcej ludzi zaczęło myśleć i działać tak jak ty? Do czego dążysz? Zenobia: Gdyby spełniły się moje marzenia, to na przykład zasób mieszkaniowy byłby zarządzany przez grupy sąsiedzkie, które dbają o to, żeby osoby potrzebujące miały gdzie mieszkać i żeby nie był możliwy wyzysk w pracy i niewypłacanie pensji. Moje działania nie są skierowane tylko na to, żeby rozwiązać jakieś konkretne problemy (choć muszą też sie na tym opierać), ale też na tym, żeby zmienić świadomość społeczną. Chcę, żeby ludzie mieli poczucie sprawczości, które mogą odkryć akcją bezpośrednią, taką jak okupacja biura nieuczciwego pracodawcy, czy też zajęcie pustostanu. Ludzie, którzy to poczuli, już wiedzą, że nie są zdani na łaskę i niełaskę polityków, ale że ich działania coś znaczą. Innych przed tym powstrzymuje lęk i poczucie bezradności, co jest wykorzystywane przez tzw. “januszy biznesu” i skorumpowanych polityków. donald.pl: Zajęcie pustostanu to w powszechnej świadomości coś na kształt kradzieży nieruchomości. Ludzie myślą: a co jeżeli ktoś jutro wprowadzi się do mojego domu? Albo co, jeżeli ktoś nie płaci czynszu i nie chce się wyprowadzić? Osoby potrzebujące pomocy potrafią też pomocy nadużywać albo być nieuczciwe. Zenobia: Zacznijmy od tego, że pustostany w zasobie publicznym to jakieś nieporozumienie. To zasób mieszkaniowy, za który wszyscy płacimy, żeby służył rodzinom i bezdomnym, a władze miasta nie zasiedlają go i trzymają puste mieszkania latami, nie budują nowych, choć mają na to środki, łamiąc tym samym obowiązki które wynikają z prawa. W tej sytuacji zajęcie publicznego pustostanu przez osobę, która spełnia kryteria pomocy mieszkaniowej, nie jest żadną “kradzieżą”, tylko realizacją kontraktu społecznego i przywróceniem sprawiedliwości, wbrew interesom spekulantów i deweloperów i chroniących ich interesy polityków donald.pl: Chcesz powiedzieć, że politycy mają puste mieszkania, na które się składamy i one się marnują? Zenobia: Tak, są tysiące pustych mieszkań, a ludzie oczekują latami na lokale. Sytuacja, gdy ktoś mieszka w mieszkaniu prywatnym i nie płaci, jest zupełnie czymś innym. Wcale nie uważam, żeby taka osoba miała na zawsze tam mieszkać. W takich sytuacjach walczę tylko o to, żeby nie doszło do dzikiej eksmisji na bruk. Każdy ma prawo do mieszkania, więc nikt nie może być wyrzucony na ulicę i nie obchodzi mnie co powiedzą na to libki. donald.pl: Zdarza się, że radzisz komuś jak zając pustostan? Mamy kryzys mieszkaniowy, napływ uchodźców i chyba interesuje to więcej osób, niż do tej pory. Zenobia: Mówię im, jak zalegalizować już zajęty pustostan. Zajmowanie pustostanu lokatorzy ogarniają we własnym zakresie i ja w tym nie uczestniczę. donald.pl: Ludzie, którzy wprowadzają się do pustostanu mogą nabrać do niego praw? Zenobia: Oczywiście, przez sam fakt mieszkania w nim nabywają ochronę miru domowego i prawo ochrony posiadania. Ponadto, gdy zostanie przeciw nim wytoczony pozew o eksmisję, sąd może przyznać im prawo do lokalu socjalnego, choćby wcześniej go nie mieli. To prawo można zrealizować w tym samym lub innym lokalu. W ten sposób powstaje “coś z niczego”. donald.pl: Czyli jak ktoś bezdomny zacznie gdzieś jakoś mieszkać, to nabywa prawa do mieszkania?

@dj1936
creator
link
fedilink
25 dni

donald.pl: Czyli jak ktoś bezdomny zacznie gdzieś jakoś mieszkać, to nabywa prawa do mieszkania? Zenobia: Nabywa prawa do ochrony miru domowego. To nie to samo co prawo do mieszkania rozumiane jako umowa najmu lub własność, rzecz jasna. Ale nie można takiej osoby eksmitować na bruk. donald.pl: Dzięki za tę garść informacji. Powiedz nam jeszcze jak się relaksujesz, jak już masz chwilę dla siebie. Jakieś polecajki serialowe, growe, albo książki? Zenobia: Przede wszystkim kocham podróże. Mam bardzo długą listę miejsc, które jeszcze chce zobaczyć, tzw. bucketlistę i ogromną frajdę sprawia mi poznawanie nowych miast. Książki kupuję, żeby rozładować stres, a potem rośnie ta nieprzeczytana kupka wstydu. Ostatnie pozycje, które czytam to Betonoza o niszczeniu polskich miast i Człowiek bez właściwości Roberta Musila (wisiało na liście do przeczytania dobre 20 lat). Ale lubię też lżejsze rzeczy, na YouTube oglądam pojedynki lotnicze na kanale Growling Sidewinder, bo mi wróciła dziecinna fascynacja samolotami woskowymi. donald.pl: To są wszystko bardzo poważne rzeczy. A coś naprawdę rozrywkowego? Ulubione memy? Zenobia: Lubię arabski pop, Nawwal az Zoghbi, Julię Boutros. Ze śmieszków na przykład lubię format “ludzie pytają ekspert odpowiada” na peju Stronnictwa Popularów. Lubię dociskanie śruby libkom. To jest jedna z moich mało wyrafinowanych przyjemności. Mogłabym też w nieskończoność wklejać jednowyrazowe tweety Balcerowicza. Są tak cudownie denne! Komiksy Ahmeda Goldsteina i Smutne historie spisane na kacu i tanim papierze tez zawsze trzymają poziom i podnoszą mnie na duchu. donald.pl Czego ci życzyć? Zeonobia: Przydałaby mi się ustawa o uzgodnieniu płci. Nie chcę pozywać rodziców. donald.pl: Życzymy ci świata, w którym nie trzeba pozywać rodziców i wszystkiego dobrego.

Domyślna społeczność platformy

  • 0 users online
  • 1 user / day
  • 4 users / week
  • 11 users / month
  • 67 users / 6 months
  • 1.32K subscribers
  • 1.03K Posts
  • 1.74K Comments
  • Modlog