MAMY TO PO PRAWIE ROKU!

Oznacza to, że (według mojej wiedzy) Polska będzie jednym z pierwszych krajów Unii Europejskiej, która prawnie nakazuje wdrożenie kanałów RSS na stronach rządowych i samorządowych.
MAMY TO PO PRAWIE ROKU!

Oznacza to, że (według mojej wiedzy) Polska będzie jednym z pierwszych krajów Unii Europejskiej, która prawnie nakazuje wdrożenie kanałów RSS na stronach rządowych i samorządowych.
Cóż, uzależnianie komunikacji ze społeczeństwem danego państwa od prywatnych mediów innego państwa brzmi co najmniej problematycznie.
Znasz może jedną osobę korzystającą z RSS, a wiesz dlaczego? Dokładnie dlatego, dlaczego wiele osób uważa umacnianie monopolu (w czym pomaga polski aparat państwowy) za coś złego - tutaj przykład rzeczywisty. Mianowicie, Google jakiś czas temu zmonopolizowało rynek dostępu do Internetu (przeglądarek internetowych). Kiedyś RSS był powszechnie używany, m.in. za pomocą Google Readera, ale w pewnym momencie ta zagraniczna korporacja stwierdziła, że jest wielka i chuj z GR (który używał otwartego standardu RSS). Jako, że Google jest świetny w monopolizowaniu, okazało się, że przeogromna większość osób korzystających z RSS korzystała z niej poprzez Google Readera. Koniec końców RSS umarł wraz ze śmiercią GR, czemu pomogły też późniejsze aktualnie monopole, czyli Facebook i Instagram (dzisiaj pod korporacją Meta).
Jeśli chcesz, mogę ci podać wiele innych przykładów z historii w temacie tego, jak monopol zniszczył coś dobrego.
Obrażać może nie, ale jestem bardzo niezadowolony, ponieważ jestem aktualnie wykluczoną cyfrowo osobą, nie dlatego, że nie potrafię korzystać z komputera, tylko dlatego, że znam historię i mam wyobraźnię i świadomość zagrożenia, które płynie w uzależnieniu komunikacji od korporacji. I nie chcę musieć tworzyć konta i zasilać portfela korporacji specjalnie po to, żeby móc śledzić interesujący mnie temat.
Chociaż tak, też obrażam się. Obrażam się na instytucje państwowe, bo np. nie mogę śledzić na bieżąco wielu istotnych dla mnie obywatela spraw, tylko dlatego, że każdy kolejny rząd ma wyjebane na dane wrażliwe swoich obywateli. Na „szczęście” z pomocą przychodzi aktualnie Rosja ze swoją dobrze funkcjonującą propagandą podpalającą nacjonalizmy i może dzięki niej wreszcie jakiś mniej przekupiony decydent zauważy, że nie wolno oddawać społeczeństwa w ręce klasy miliarderów, dyktatorów i im podobnych (naiwne, wiem).
Inna sprawa, że ludzie nie są w stanie sobie wyobrazić alternatywy do aktualnego świata:
Ze społecznymi społecznościówkami i społecznym społeczeństwem mogłoby nam się żyć o wiele lepiej, bo np. insytucje naukowe mogłyby korzystać z otwartych danych i robić badania psychologiczne, socjologiczne i dzielić się ich wynikami ze społeczeństwem. Ba, nawet pojedynczy ludzie mogliby jakieś swoje własne badania i eksperymenty robić, pasjonaci potrafią zdziałać cuda. Do tego moglibyśmy uniknąć sprzedawania danych Rosji i udanego wpływania na wybory parlamentarne w różnych państwach. Moglibyśmy uniknąć uzależnienia dzieci i dorosłych od szumu informacyjnego, od uzależnienia korporacyjnego. I wiele wiele innych rzeczy dobrych mogłoby się wydarzyć.
No i taka myśl… powiedzmy, że aktualne status quo zadowala korporację kontrolującą komunikację. Jakby powstała i zbyt mocno spopularyzowała się strona, której postulaty w staus quo godzą, to przecież wiadomo, że korporacja będzie blokowała taką stronę, ucinała zasięgi itd. Jak można wierzyć w jakąkolwiek sprawczość takiej strony/profilu? No dobra, może jakąś turbolokalną małą sprawczość da się mieć, czy bardziej iluzję sprawczości. Ale jakakolwiek inicjatywa korzystająca z narzędzi Pana godząca w tego swojego Pana zostanie ukręcona zawczasu, wydaje mi się to nieuniknione.
Niestety próg wejścia w niekorporacyjny Internet jest trudny dla wielu podmiotów nawet publicznych, a czasami wręcz niemożliwy, bo np. jest szkoła, która chce się zareklamować, żeby zdobyć uczniów. No i aktualnie, skoro prawie wszyscy są na FB to wydaje się, że tam trzeba się zareklamować. A założenie strony internetowej itd. jest o wiele bardziej kosztowne, niewspółmiernie do zysków. I tutaj jestem obrażony na państwo, bo to państwo powinno albo dotować projekty, które pomogą takim instytucjom państwowym łatwo wejść w niekorporacyjny inernet, albo takie projekty po prostu tworzyć. Wtedy szkoła tym takim samym nakładem mogłaby stworzyć swoją przestrzeń poza cyberpaństwem typu Facebook.