Jeszcze niedawno były symbolem „nowoczesnego miejsca pracy”. Karty sportowe, webinary o uważności, dostęp do psychologa – wszystko w pakiecie benefitów. Dziś coraz więcej pracowników reaguje na nie wzruszeniem ramion albo irytacją. Zamiast kolejnych „miękkich dodatków” chcą konkretu: pieniędzy, które realnie poprawią domowy budżet.
Ja tylko dodam od siebie, że artykuł wspomina o psychologach w pracy, że niby w ramach benefitu można mieć psychologa.
Tylko że to nie jest żadna terapia, tylko z reguły wykupiony pakiet pozwalający na - powiedzmy - trzy spotkania z psychologiem w roku w charakterze konsultacji. Jak ktoś ma głębsze problemy to może się tym podetrzeć.