• 169 Posts
  • 51 Comments
Joined 2 lata temu
cake
Cake day: sie 01, 2020

help-circle
rss
„Ręczne” przywrócenie konta Trumpa na Twitterze przez Muska ilustruje dwie kwestie. Po pierwsze, jak Musk i cała zgraja mu podobnych korpolordów rozumie demokrację, po drugie, że są równi i równiejsi w tym cudowny świecie techno-kapitalizmu.

niestety, nie mam na to czasu i tak za dużo rzeczy ogarniam. Jeśli ktoś chce może to przerzucać tam, ja kieruję do domyślnej.


Najwidoczniej niektórzy już tak przyzwyczaili się do absurdu w którym żyjemy, że wystarczy im słowo “recykling” zastępujące “wyrzucanie żywności wciąż nadającej się do spożycia”, że dla nich to “szokująca manipulacja”. Może ja jestem po prostu już tak stary, że pamiętam czasy kiedy szanowało się żywność.


Czytam, że „Ewelina Głowacka we wrześniu została ukarana mandatem w wysokości 200 zł, ponieważ wzięła żywność ze śmietników pod sklepem Biedronka w Białymstoku. 31-latka z Białegostoku walczy teraz o uchylenie kary”. Dla kapitalizmu nawet lepiej jakby głodni poumierali, bo wtedy wzrośnie PKB, zakłady pogrzebowe zarobią, producenci trumien i zniczy. Ludzie umierają, a biznes kręci się dalej.

Oto więc, de facto biuletyn partyjny PiS, ogłasza na okładce „Thunberg już nie ukrywa: Chcę obalić kapitalizm kapitalizm”. To zaraz obok równie dramatycznego pytania: „Lewica niszczy Tolkiena?”. Szukamy tekstu w tygodniku. Jest w dziale „Świat”, który składa się wyłącznie z tej jednej pozycji. Coś to mówi o naszej prawicy i jej horyzoncie jej zainteresowań. Autor w leadzie dramatyzuje jeszcze bardziej niż na okładce: „Idolka lewicowej młodzieży i pacynka władców świata ma tym razem nowe posłannictwo. Chodzi o obalenie światowego porządku – opresyjnego, rasistowskiego kapitalizmu białego człowieka. Walka z tzw. globalnym ociepleniem, zaprowadzenie zielonego ładu to tylko etap na drodze do ładu marksistowskiego”. To jest zdaniem autora bardzo zły cel.

A już kuriozalna była relacja na onecie, gdzie reporter stojąc przy bloku autonomicznych nacjonalistów cieszył się, że “Marsz Niepodległości” porzuca skrajne hasła, bo autonomy krzyczały zgodnie ze swoją linią “obrony cywilizacji” Kijów-Warszawa wspólna sprawa. Inni reporterzy też wychwalali świetną organizację, brak bójek z policją i w ogóle wspaniałą atmosferę i kiełbaski.


Zazdroszczę optymizmu, bo ja żadnej istotnej zmiany nie widzę. W tym roku nawet Wyborcza nie zrobiła artykułu osobnego o tym wydarzeniu (za to o “blokadzie” Obywateli RP jak zwykle dwa artykuły). W innych mediach podobnie (większe zainteresowanie tradycyjnie wykazuje ultraprawicowa prasa).

Niemal zawodowo zajmuję się przeglądem prasy codziennie i nie widzę żadnego “przewrotu” w tym względzie. Zawsze były pojedyncze teksty o kwestiach społecznych gdzieś z tyłu rozmaitych gazet, zawsze była jakaś Rozwadowska, czy inny dziennikarz, który próbował cywilizować libków, ale to są i byli ludzie bez wpływu na główną linię danego pisma. Tak więc jako codzienny czytelnik prasy m.in. liberalnej nie widzę tej potęgi tych kilkunastu komisji w praktyce.

A co do kwestii społecznych, to niektórymi tematami łatwiej było nam zainteresować “obajtkową” Gazetę Wrocławską niż “antyrządową” Wyborczą lokalną.


Rzecz w tym, że była to była tak samo “kontrmanifestacja anarchistów”, jak wczoraj była “kontrmanifestacja anarchistów”. Zmienia się taktyka, a niekoniecznie “zawartość ideologiczna”, że tak powiem. Zresztą pierwsze blokady to był właśnie pomysł “wyjścia poza bańkę anarchistyczną” i zrobienia “tak jak w Dreźnie”, gdzie “faszystów blokuje całe miasto”. I faktycznie, nawet środowisko Wyborczej i KryPola w to weszło swego czasu i doprowadziło ostatecznie do absurdu, który skończył się “Kolorową Niepodległą” i niemal śmiercią całego wydarzenia, bo przekształciło się w imprezę obrony establiszmentu ówczesnego. To było przyczyną, a nie jakiś “czarny blok”. Swoją drogą Żakowski dziękował “czarnemu blokowi” że mu tyłek uratował w czasie Kolorowej Niepodległej.

Pokazywanie, że dopiero teraz media libkowe się tym zainteresowały tez jest pisaniem historii na nowo. One same były jedną z nakręcających stron, a potem oczywiście ładnie próbowały umyć ręce od klęski tworząc obraz jakiejś symetrii. Straciły zainteresowanie właśnie wtedy kiedy skończyły się blokady.


Z tym: " kontrmanifestacja anarchistów to był to smutno wyglądający przemarsz kilkuset osób ubranych na czarno".


Nadal jest “no logo” dla partii, a że partie się nie stosują do tych zasad, to mi tłumaczyć nie trzeba, bo jak partyjniak miałby przyjść bez swojego logo, tylko “dla idei”, to by nie przyszedł wcale, bo co to by był za interes polityczny?

“Jak co roku zwracamy się z prośbą o nieprzynoszenie flag partyjnych”. Źródło: https://www.facebook.com/events/754698458964442?post_id=783985296035758&view=permalink

Dodatkowo za zmianę formuły też odpowiadają m.in. “anarchiści”. Więc prezentowanie tego w ten sposób, że wcześniej źli anarchiści wszystko psuli, a potem przyszli jacyś “inni ludzie” i naprawili to jest jakby to powiedzieć, niedokładne prezentowanie rzeczywistości. To jest właśnie wynik dyskusji głównie wewnątrz środowiska anarchistycznego. I wynik który zresztą od początku chwalę, bo o to właśnie mi chodziło w krytyce rozmaitych pomysłów w rodzaju blokad lansowanych zresztą w dużym stopniu przez środowiska liberalne, zapatrzone w strategię niemiecką.


I żeby nie być gołosłownym. Oto m.in. jakie nastroje 10 lat temu, za czasów Kolorowej Niepodległej, panowały w sporej części środowisk anarchistycznych: https://cia.media.pl/ani_blokada_ani_kolorowa_niepodlegla

Po tym wydarzeniu te przewidywania sprawdziły się w całości.


I to jest zabawne, bo pierwsza krytyka blokad wyszła ze środowkisk anarchistycznych. Libki, KOD, rozmaici “Obywatele RP” i TVN-y przez lata tę ideę lansowały. We Wrocławiu przez lata bezsensowne były blokady przez liberałów nakręcanych przez lokalną Gazetę Wyborczą (“wygwiżdżmy nacjonalistów gwizdkami”) organizowane w samobójczy sposób. W czym konsekwentnie od lat anarchiści odmawiali brania udziału, bo stanie w grupce obrzucanej petardami przez nacjoli i narażanie przypadkowych ludzi na uszkodzenie, to nie jest “blokada” tylko dodająca przeciwnikowi siły żenada.

We Wrocławiu gdyby nie policja parę razy prawie dali się zabić. Na szczęście też poszli po rozum do głowy i przestali robić bezsensowne i kontrproduktywne akcje.


Teraz też było no logo dla partii, to akurat nie ta kwestia zaważyła. Były też blokady w których udział brało sporo osób i tu też nie o liczebność szedł spór, ale fakt, że te blokady tylko lansowały drugą stronę, a “naszej” odbierały siły. A to co spowodowało spadek frekwencji najbardziej, to było wydarzenie “Kolorowa Niepodległa” z 2012 roku, czyli w teorii takie wydarzenie które miało się spodobać elitom i TVN-owi, a skończyło się dramatem i katastrofą, przed którą zresztą uratowała tyłki celebrytom z Polityki i Krytyki Politycznej oraz SLD (Kalisza który przyjechał Jaguarem pamiętamy) właśnie “cienka czarna linia” złożona głównie z anarchistów. Stanięcie bez przygotowania do samoobrony na trasie dziesiątek tysięcy przygotowanych do walki m.in. kibiców było katastrofalnym pomysłem, który skończył się właśnie tak, że prawie to wszystko umarło w następnych latach. Po pierwszych blokadach uznałem, że sa kontrproduktywne (a widziałem to już we Wro jak Młodzi Socjaliści (potem przekształcili się w Razem) próbowali robić bez przygotowania fizycznego i zdolności “blokady jak w Niemczech”). To jest cała historia żenujących akcji rozmaitych osób i grupek.

Dopiero zmiana formuły i całkowite przemyślenie strategii której efektem jest street party i nie wchodzenie w żadne blokady uratowało moim zdaniem sprawę (na które cisną ciągle nie tylko w Warszawie, ale też we Wrocławiu właśnie libki z KOD i OSK). TVN by piał z zachwytu jakby kodziarze zablokowali marsz i co roku dawali im mnóstwo widzialności, choć to była grupka ludzi która gdyby nie policja byłaby stratowana przez nacjonalistów. Totalnie niepoważne zachowanie i narażanie ludzi na niebezpieczeństwo.

Posądzanie anarchistów o tę klęskę sprzed 10 lat to jest jednak pisanie historii na nowo.


I jeszcze jedno, opinia TVN nie powinna być akurat tutaj wiążąca w żadnej sprawie. I to czy im się podoba czy nie podoba akurat ma najmniejsze znaczenie. I piszę to jako konsekwentny krytyk formy blokad od kilkunastu lat.


Jedna poprawka, nie było żadnej “kontrmanifestacji anarchistów”. Spora część środowiska anarchistycznego od początku krytykowała ideę blokad. A kontrmanifestacje organizowała np. “Krytyka Polityczna” itp. W Koalicji Antyfaszystowskiej też były przez lata różne grupy i różne tendencje.

Anarchiści brali udzial w różnych wydarzeniach i anarchiści mieli rozmaite opinie na temat formy. Prosiłbym nie uogólniać.


Do tej pory deal był taki – my dostarczamy treść, oni ją dystrybuują do (najlepiej) nowych odbiorców i odbiorczyń. I oni zgarniają całą kasę. Mimo wszystko jakoś się na to godziliśmy, zwłaszcza ci twórcy, którzy nie są celebrytami i zależy im na docieraniu ze swoją twórczością do nowych osób. To od początku było oparte na nierówności. Od początku nie było to fair, bo to tak jakby poczta zgarniała cały zysk z rzeczy, którą komuś wyślesz. A teraz jest coraz gorzej.


Tak jak podstawy Internetu tworzyła mieszanina naukowców, post-hipisów, rozmaitych geeków, anarchistów i różnych mniej lub bardziej genialnych wizjonerów, tak Musk jest przykładem "nowego pokolenia" Internetu. Pokolenia nie "geniuszy", tylko mistrzów marketingu, którzy tym wszystkim zawładnęli. A zawładnęli dlatego, że proces upowszechniania Internetu oddany został (Świadomie! Pamiętam dyskusje z tamtych czasów o "komercjalizacji internetu") z rąk publicznych w ręce kapitału.

A ja pytam, jaka w zasadzie jest różnica? Cała ta dychotomia polityka-gospodarka i rzekomy konflikt pomiędzy państwem a rynkiem jest czysto sztuczny i umowny. Może napędzać jałowe dyskusje, ale w rzeczywistości nie ma różnicy, czy podlegamy dyktaturze, cenzurze i kaprysom rozpieszczonego milionera, czy surowego oberbiurokraty. Co za różnica, czy swoich kolegów promuje i chroni Musk czy Obajtek?

Często pojawiają się „zdroworozsądkowe” rozmaite postulaty Wujków Dobra Rada, żeby protesty w istotnych kwestiach społecznych czy ekologicznych odbywały się w jak najgrzeczniejszej, najbardziej strawnej dla publiki formie. Tak strawnej, że przełknięcie ich miałoby się odbyć niezauważalnie.

Kiedy my mówimy, że „mieszkanie jest prawem, nie towarem”, chodzi o to właśnie, że jest budowane ze środków publicznych i stanowi własność społeczną. Naszą wspólną, najczęściej gminną. Dostęp do mieszkania jako zasobu nie powinien więc być warunkowany możliwościami generowanymi przez rynkową wymianę towarową i wynikającą z niej ceną najmu czy kredytu. Powinien być udzielany na podstawie samego faktu bycia człowiekiem i mieszkańcem danej gminy. Nie dlatego, że go stać na mieszkanie.

Bogaci próbują nas przekonywać, że ich wpływ na zmiany klimatu jest pomijalny i wszelkimi sposobami retorycznymi i ideologicznymi próbują rozmyć odpowiedzialność oraz przerzucić ją na nas wszystkich „po równo”. Wszyscy za to odpowiadamy i ten który je na śniadanie chleb z pomidorem z lokalnej uprawy i ten który lata na śniadanie prywatnym samolotem do Paryża czy Włoch! Musimy wszyscy więc zacisnąć pasa.
9

Już się zaczyna lobbing biznesowo-bankierski w mediach o mitycznej „spirali płacowo-cenowej” i „zaciskaniu pasa”.

Od dłuższego czasu nie wychodziłem poza bieżące tematy, więc zrobimy małą wycieczkę. A więc, państwo może istnieć bez ubezpieczeń społecznych, bez „socjalu” itd, ale nie może istnieć bez policji i generalnie aparatu represji. To więc stanowi o jego istocie, a nie te wszystkie dodatkowe funkcje, które pojawiły się bardzo niedawno.
6

– Jak kogoś nie stać na mieszkanie, to niech nie bierze kredytu, albo niech zacznie zarabiać więcej, względnie niech wyprowadzi się do rodziców – takie złote rady lansuje jeden dziennikarzy tzw. „ekonomicznych” z Business Insidera.

Wygląda na to, że wchodzimy w strajkowy okres. Pojawia się coraz więcej doniesień o zbiorowych konfliktach pracowniczych.
7

Najlepszą strategią dla nas, osób walczących o ważne sprawy społeczne, ale też w ogóle dla wszystkich nie będących u władzy, jest myśleć o politykach w ten sam cyniczny sposób, jak oni myślą o nas.
10

Niektórzy (jeszcze?) w Rosji, inni już z emigracji mówią, że opowiadanie, że Putin ma gigantyczne poparcie i w zasadzie Rosjanie popierają całkowicie „specoperację” w Ukrainie to jest… powtarzanie propagandy Putina. O to dokładnie chodzi jego „technikom”, żeby zarówno w kraju, jak i za granicą wywołać wrażenie totalnej jedności wodza i ludu. To działa jako dodatkowy czynnik obezwładniający resztki poczucia sprawczości, jakie tam się jeszcze mogą tlić.

Z Reddita skasowano użytkowany przez dziesiątki tysięcy subskrybentów subreddit poświęcony Rożawie. Bez ostrzeżenia i podania przyczyny. Na innych społecznościówkach dzieją się podobne rzeczy w tej sprawie. Ograniczanie zasięgów, banowanie itd.

Oczywiście to jest niemożliwe, więc mamy mnóstwo ludzi którzy katują siebie i otoczenie swoimi frustracjami, czują się przegrani, ale zamiast wyciągnąć z tego jakieś wnioski, oskarżają sami siebie. A jeśli ktoś próbuje im zwrócić uwagę, że to nie przede wszystkim „zasługi” Muska go wyniosły na szczyt, atakują posłańca „złej nowiny”, zamiast system, który Musków wytwarza.
5

Redaktor naczelny Nowej Gaziety Dmitrij Muratow został właśnie zaatakowany w pociągu w Rosji przez mężczyznę, który obrzucił go farbą, prawdopodobnie uszkadzając mu wzrok – poinformował inny pracownik gazety Kirył Martynow. Napastnik miał krzyczeć „To za naszych chłopców”.

Dzicy ludzie ze Wschodu a zachodnia lewica
Chyba że oczywiście jest się członkiem elit zachodnich (a z elit właśnie wywodzi się wielu głośnych lewicowców na zachodzie). Wtedy to, co się dzieje jest wyłącznie rozgrywką wewnątrz tych elit. Najazd na Ukrainę nie ma znaczenia, to co myślą ludzie w Ukrainie nie ma znaczenia. Istotna jest walka pomiędzy frakcjami partii demokratycznej, czy wewnętrzne konflikty w krajach zachodu. Berni Sanders vs Joe Biden. To się liczy, a nie jacyś tam dzicy ludzie ze Wschodu i ich zdanie.

Ucierpią przede wszystkim mieszkańcy i mieszkanki Ukrainy, ale także zwykli Rosjanie, których wpływ na decyzję o inwazji jest niewielki. O wszystkim decyduje wąska klika na Kremlu. Zresztą o jakiej wojnie decydują zwykli ludzie?

Mam na myśli Tuska. Co by nie mówić o Czarzastym i jego modelu zarządzania, w tym rozdaniu akurat jemu zależało na zachowaniu jakiejś odrębności względem KO. To co się teraz nazywa kołem PPS natomiast ciągnie w kierunku w jakim poszła wcześniej Nowacka, Arłukowicz itd. Czyli rozpłynięcie się w masie libkowej.


Mimo że nacjonalizacja formalnie dotyczy gospodarki, to sytuacja kiedy rząd próbuje “wywłaszczyć” Konfederację była tak ironicznie nośna, że pozwoliłem sobie rozszerzyć znaczenie.


Oczywiście drobnomieszczaństwo z SPD już potępiło “przemoc protestujących”


Propagandy z tego serwisu nie czytam.


na szmerze chyba większośc już poszła spać, więc nie doceni :-D



@XaviertoElo, precz z elitamiNwm
link
fedilink
5
edit-2
rok

zapytaj @harcesz@szmer.info jak to działa


Moderates