Nastolatki coraz częściej borykają się z psychicznymi problemami. Państwo nie zapewnia im niezbędnej opieki, więc z pomocą ruszyli wolontariusze, społecznicy, zapaleńcy.

Głównym problemem dzieci i nastolatków, którzy trafiają do Fundacji Ulica, jest nadmiar obowiązków. Są przytłoczeni presją.

Nastolatki coraz częściej borykają się z psychicznymi problemami. Państwo nie zapewnia im niezbędnej opieki, więc z pomocą ruszyli wolontariusze, społecznicy, zapaleńcy.

Co trzeci nastolatek w Polsce w wieku od 13 do 17 lat nie jest zadowolony ze swojego życia – wynika z badania Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. 30 proc. ankietowanych uznało, że ich życie w pierwszym okresie pandemii pogorszyło się, a 9 proc. przyznało się do samookaleczania. 2,9 proc. respondentów w wieku od 15 do 17 lat próbowało popełnić samobójstwo. Ostatni raport Najwyższej Izby Kontroli o dostępności lecznictwa psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży informuje, że w Polsce brakuje specjalistów, a kolejka oczekujących na leczenie w poradniach zdrowia psychicznego od 2017 do 2019 r. wydłużyła się prawie dwukrotnie. Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że prowadzi działania mające tę sytuację zmienić, jednak ci, którzy chcą skorzystać z pomocy, często nie dostają jej na czas.

Bez stygmatów Nic nie zastąpi profesjonalnej terapii – podkreślają wszyscy nasi rozmówcy. Ale jeśli instytucje państwowe nie są w stanie zapewnić szybkiej i skutecznej pomocy, ratunkiem mogą się okazać oddolne inicjatywy. Takich przedsięwzięć jest coraz więcej, są realizowane w lokalnych społecznościach albo na większą skalę – głównie w internecie.

„Jakie problemy może mieć taki młody człowiek jak ty?”, „Kiedyś nie było żadnej depresji”, „Weź się w garść!” – tak na trudności, z jakimi zmaga się młodzież, często reagują dorośli. Stąd nazwa projektu Idź Pobiegaj, który w mediach społecznościowych prowadzi grupa ośmiorga ludzi w wieku od 18 do 25 lat. Martyna: – Postawiliśmy na opartą na źródłach, trafiającą do młodzieży formę. Piszemy jasno, czasem żartobliwie, zamieszczamy sporo memów.

– Najważniejsze jest dla nas, żeby mówić w odpowiedzialny sposób i nie stygmatyzować – podkreśla Paulina, która wiele tekstów na Idź Pobiegaj opiera na swoich doświadczeniach. Jej pierwszy kryzys psychiczny wynikał z lęku przed egzaminami gimnazjalnymi. – Bałam się, że jak napiszę gorzej, to będzie znaczyło, że nie jestem wystarczająco dobra – wyznaje. Przez wiele lat nie zdawała też sobie sprawy, że cierpi na zaburzenia odżywiania.

Twórcy Idź Pobiegaj piszą o osobach neuroróżnorodnych, o ADHD wśród kobiet, które nie były zdiagnozowane w dzieciństwie, o samobójstwach, edukacji seksualnej, o manii czy wypaleniu zawodowym. Działają nie tylko w internecie. – To, co robimy, jest najbardziej potrzebne osobom, które nie są jeszcze świadome problemu albo nie wiedzą, gdzie się zwrócić po wsparcie – podkreśla Martyna. – Dlatego za pieniądze pozyskane z Fundacji Szkoła z Klasą, ze zbiórek na portalach internetowych i od Młodzieżowej Rady Miasta Sopotu wydaliśmy biuletyn. Obalamy w nim mity dotyczące prób samobójczych, podpowiadamy, gdzie szukać pomocy.

Azyl i tabu – Stwierdziłam, że moje złe doświadczenia mogę obrócić w dobro – mówi Angelika Friedrich, która w wieku 14 lat trafiła na psychoterapię. Chorowała na anoreksję, miała za sobą próbę samobójczą. Dwa lata od podjęcia leczenia zaczęła na Facebooku zapisywać swoje przeżycia i wnioski. Najpierw anonimowo, ale z czasem zdecydowała się ujawnić, bo pisali do niej dorośli i prosili o radę. A przecież nie mogła im pomóc.

Dziś z grupą kilkunastu osób z całej Polski prowadzi w mediach społecznościowych Nastoletni Azyl – profil poświęcony zdrowiu psychicznemu młodych. Swoją działalność finansują głównie poprzez Patronite. – Projekt wspiera moja psychoterapeutka i nie wypuszczamy niczego, co nie jest merytorycznie sprawdzone. Czasem wystarczy jedno złe określenie, by komuś zrobić krzywdę – mówi Angelika. Autorzy Nastoletniego Azylu piszą m.in. o zaburzeniach odżywiania, wyrażaniu emocji, natręctwach, relacjach z innymi czy byciu przyjacielem samego siebie.

Często dostają wiadomości. – Młodzi piszą o braku siły, zmęczeniu, o złamanym sercu. Skarżą się, że nikt tego nie zauważa – dodaje. – Czasem proszą o wytłumaczenie, jak będzie wyglądał pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Postanowiliśmy pokazać, że nie zawsze takie leczenie musi być owiane grozą, że można trafić na dobrych specjalistów.

Angelika podkreśla, że nastolatki nie wiedzą, jak i kogo poprosić o pomoc, bo rodzice często bagatelizują problem. – Mnie w kryzysie pomógł wychowawca, który na trzydniowej szkolnej wycieczce zauważył, że prawie nic nie jem, i zaczął ze mną o tym rozmawiać. Dopiero rok później byłam gotowa przyjąć pomoc. Sama go wtedy o nią poprosiłam. Rodzicom nie chciałam dokładać problemów.

Zdaniem Angeliki trudnością dla nastolatków jest nie tylko to, do kogo i jak zwrócić się o wsparcie, ale też kiedy. Nie potrafią znaleźć granicy pomiędzy „poradzę sobie sam” a „potrzebuję pomocy”. – Należy szukać wsparcia od razu, gdy tylko pomyślimy, że jest nam potrzebne – twierdzi.

Margarita Jaworska w czerwcu ubiegłego roku przeczytała artykuł o tym, że w Polsce rośnie liczba samobójstw wśród dzieci i młodzieży. – Razem ze znajomą Justyną Wojdyło postanowiłyśmy we Włocławku stworzyć miejsce, w którym młodzi będą mogli regularnie się spotykać i rozmawiać o problemach – opowiada. Znalazły lokal i założyły grupę Przełam Tabu. Działają bez środków zewnętrznych, ale w partnerstwie z innymi społecznikami. – Swoją siedzibę co dwa tygodnie udostępnia nam Kawiarnia Obywatelska Śródmieście Cafe, zamyka się wtedy dla klientów.

Każde spotkanie ma temat przewodni. Na początku dziewczyny puszczają krótki film, czasem wypowiada się zaproszony ekspert, a potem jest czas na dyskusję. – Młodzi opowiadają o swoich rodzinach, emocjach, o problemach w związku czy relacjach z przyjaciółmi – mówi Margarita i podkreśla, że trzeba zwracać uwagę na to, co publikują w mediach społecznościowych. – To ich ulubiony sposób komunikowania emocji. Nigdy nie powiedzą: „Chcę się zabić”. Zamiast tego napiszą: „Nie mam już siły, jestem cały czas zmęczony, nie widzę swojej przyszłości”.

Co wtedy można zrobić? – Wysłuchać. A potem skierować po fachową pomoc – radzi.

Ciałopozytywni Edukatorki Marysia Pyrek i Natalia Królak, założycielki Fundacji Fala Nowej Kultury w Gdańsku, podczas zajęć z młodzieżą zauważyły, że duża część nastolatków nie lubi swojego ciała. Kiedy w 2020 r. przeczytały wyniki opublikowanego przez Health Behaviour in School-aged Children badania, z którego wynikało, że co druga 15-latka i co trzeci 15-latek w Polsce uważają, że są za grubi, postanowiły działać. Tak powstała kampania Spójrz na Siebie. Dziewczyny zaczęły pisać w mediach społecznościowych o postrzeganiu siebie, poniżających komentarzach dotyczących wyglądu czy zaburzeniach odżywiania.

– Zwracamy uwagę na to, że zła relacja z własnym ciałem może prowadzić do depresji i innych zaburzeń psychicznych. Tłumaczymy, że podjęcie terapii jest normalne, że warto skorzystać z telefonów zaufania. Podajemy numery, wskazujemy, gdzie szukać pomocy. Ale młodzieży nie zawsze udaje się dodzwonić. Linie są przepełnione, a może być coraz gorzej, bo prowadzące telefony zaufania organizacje często działają bez rządowego wsparcia – niepokoi się Marysia.

Autorki projektu Spójrz na Siebie od marca do czerwca, razem z psycholożkami, prowadziły za darmo prelekcje online dla uczniów klas VII–VIII i szkół średnich w całej Polsce. Zorganizowały też dwutygodniowe warsztaty teatralno-psychologiczne, zakończone spektaklem „Ciała niewieście”. Pieniądze na jego realizację pozyskały z Fundacji Gdańskiej, a sztukę mogli obejrzeć mieszkańcy Gdańska. – Uczestniczki w wieku od 13 do 18 lat spisały swoje historie dotyczące bodyshamingu i na ich podstawie powstał scenariusz. Na scenie zamieniły się monologami, bo mówienie osobiście o własnych przeżyciach jest bardzo trudne – podkreśla Natalia.

W wakacje młodzież nakręciła spot kampanii Spójrz na Siebie, w którym opowiada, jak by żyła, gdyby nie to, co mówi otoczenie. Zrealizowano go dzięki dotacji z Gdańskiego Funduszu Młodzieżowego. Potem pojawił się pomysł na kolejne działanie, w którym Marysia i Natalia częściowo przekazały pałeczkę. Cztery uczennice gdańskich liceów napisały projekt pod nazwą Ciałopozytywna Koalicja i pozyskały na niego grant z Funduszu Nowy Akumulator Społeczny, ze środków Programu Funduszu Inicjatyw Obywatelskich NOWEFIO. Prowadziły w swoich szkołach prelekcje dotyczące ciałopozytywności, zorganizowały warsztaty dla samorządu uczniowskiego, by porozmawiać o tym, co warto zmienić, a na koniec było spotkanie z dyrekcją. – Na podstawie rozmów z nastolatkami, a było ich ponad tysiąc, powstała broszura – Ciałopozytywny Poradnik dla osób pracujących z młodzieżą. Można go pobrać za darmo z naszej strony – mówi Marysia.

Ostatnim dziełem edukatorek z Gdańska jest seria podcastów dotyczących zdrowia psychicznego Od Głowy Strony, z udziałem młodzieży i głosem ekspertów. Ten projekt też sfinansowały dzięki dotacji z Gdańskiego Funduszu Młodzieżowego ze środków Miasta Gdańska.

By przyszłość była zielona Agata Kuźmińska i Jarek Koźlarek z Konina w udostępnionym przez miasto budynku po szkole średniej stworzyli Restart Lab – miejsce otwarte dla młodzieży każdego popołudnia. Działają tu dwie pracownie: krawiecka i techniczna, jest świetlica z aneksem kuchennym i sala prób muzycznych. Ze wszystkiego można korzystać za darmo. Sprzęt i wyposażenie przekazali znajomi i znajomi znajomych. Agata i Jarek opowiadają z dumą, że na urządzenie tego miejsca nie wydali właściwie ani złotówki. Media i podstawowe opłaty finansują ze środków prowadzonej przez nich fundacji Instytut Zielonej Przyszłości, z pieniędzy na wspieranie procesu transformacji Wielkopolski Wschodniej. Piszą wnioski o granty, ale do tej pory udało im się pozyskać jedynie dotacje do 10 tys. zł – od miasta czy z urzędu marszałkowskiego. Przeznaczyli je na warsztaty, np. plener rzeźbiarski albo budowanie roweru elektrycznego. Są też stałe cykle spotkań, podczas których młodzież rozmawia na ważne dla siebie tematy.

W Restart Labie chodzi jednak

@Tadeusz
creator
link
fedilink
14M

przede wszystkim o to, żeby dać nastolatkom możliwość i swobodę działania. Agacie i Jarkowi marzą się jeszcze pracownie kulinarna, renowacji, sitodruku i ceramiczna. Chcą, żeby każdy, kto tu przychodzi, znalazł coś dla siebie. Choć już teraz na małej przestrzeni upakowanych jest maksymalnie dużo aktywności. W świetlicy odbywają się warsztaty, ale można tu też odrabiać lekcje, pograć w planszówki, posiedzieć na kanapach. Są piłkarzyki, stół do ping-ponga i bilard.

Dawid, 18 lat, ostatnia klasa liceum: – Restart Lab daje mi wolność. Granice wiekowe totalnie się zacierają, wszyscy są na „ty”. Możemy rozwijać swoje pasje i poznawać ludzi. Regularnie przychodzi tu grupa mniej więcej 30 osób. Inni zaglądają na warsztaty albo na inne eventy. – Kiedy jest zdalne nauczanie, niektórzy siedzą u nas już od rana. Mówią, że w domu nie dają rady, potrzebują zmienić przestrzeń – wyjaśnia Agata.

Jarek: – Widzimy dzieciaki z różnymi problemami i jesteśmy na to bardzo wrażliwi. Nie zastąpimy im terapeutów, ale wiemy, że dobrze się u nas czują. Zawsze jednak podkreślam, że jeśli ktoś choruje np. na depresję, to nie da się jej wyleczyć, tylko zapełniając sobie czas wolny czy wychodząc do ludzi. Potrzebna jest profesjonalna terapia. Możemy podpowiedzieć, gdzie uzyskać pomoc.

Wszystko jest możliwe Adrian Kowalski z Katowic od 30 lat pracuje z młodymi w trudnej sytuacji życiowej. Zaczynał jako streetworker na katowickim dworcu. W 2006 r. założył Fundację Ulica, w której dziś działa ok. 50 osób. – Kiedyś naszym celem było wyciągnięcie dzieci z ulicy, pokazywanie im innych miejsc. Teraz mamy odwrotne zadanie – oderwać je od komputerów – tłumaczy Agata Gemser-Wrębiak, odpowiedzialna w fundacji za tworzenie programów rozwojowych.

Kluczowy program, w obrębie którego realizują różne projekty, to Ambasadorzy nieMożliwego. Jego celem jest wydobywanie młodych z kręgu wykluczenia. – Mówimy: niezależnie kim i skąd jesteś, jakie masz doświadczenia, chcemy cię poznać i wspólnie poszukać twoich mocnych stron. Budować rzeczy, w których potrzebujesz wsparcia, ale przede wszystkim pokazywać to, co już masz – dodaje Agata.

Nazwa programu powstała po zorganizowanych przez Fundację Ulica wyprawach: najpierw w Himalaje, potem do Skandynawii. W tej ostatniej uczestniczyła m.in. Nikola Tomska z Bytomia. – Miałam 13 lat, gdy mama przyniosła ankietę do tego wyjazdowego projektu. Wypełniłam ją, żeby nie dostać kary na podwórko. Trzeba było też narysować wymarzony rower, a ja nigdy nawet o nim nie marzyłam, taką był abstrakcyjną, drogą rzeczą. Byłam w szoku, gdy moja ankieta została wybrana – opowiada. – Już podczas przedwyjazdowych spotkań z trenerami i wolontariuszami zaczęłam zmieniać nastawienie. Byli pierwszymi pozytywnymi dorosłymi, na których natknęłam się w życiu. Powiedziałam sobie: Chcę być kiedyś taka jak oni. Dzisiaj 23-letnia Nikola sama jest trenerką.

Z oferty Fundacji Ulica mogą korzystać młodzi w trudnej sytuacji życiowej. – Nie pytamy, co to za sytuacja, bo dla każdego to inna rzecz: rozwód rodziców, przemoc w szkole, niespełniona miłość – wymienia Adrian. A Nikola uzupełnia: – Miałam chłopca, którego tata był w więzieniu, a mama zmieniała partnerów co tydzień. Doświadczał przemocy fizycznej, psychicznej, miał problemy w szkole. W tej samej grupie – ambitną, zdolną dziewczynę, biorącą udział w międzynarodowych konkursach, która w ramach buntu przeciwko rodzicom i nauczycielom przestała jeść. Miała dosyć tego, że dorzucają jej ciągle nowe zadania. Dorośli nie słuchali, gdy im mówiła, że jest zmęczona, dlatego zaczęła się głodzić.

Fundacja Ulica finansuje swoje działania z pieniędzy unijnych – z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Śląskiego, z dotacji ze środków publicznych i prywatnych oraz z darowizn przekazywanych przez różne firmy.

Największy projekt trwa obecnie w Bytomiu. To licząca ok. 300 osób grupa dzieci i młodzieży w wieku od 7 do 19 lat. Uczestniczą w zajęciach rozwijających ich zainteresowania (np. dziennikarskich, plastycznych, muzycznych czy teatralnych), ale w ich trakcie odbywa się też praca terapeutyczna. Nikola: – Nie mówimy: teraz moment na terapię, pogadajmy o problemach – to się nie sprawdza. Pracujemy z nimi terapeutycznie trochę pod przykrywką. Ostatnio rozdałam w mojej grupie płótna. Poprosiłam, żeby namalowali osobę ze swojego otoczenia, która według nich jest Ambasadorem nieMożliwego. Potem opowiadali, co sprawia, że jest wyjątkowa.

Nikola twierdzi, że głównym problemem dzieci i nastolatków, którzy trafiają do Fundacji Ulica, jest nadmiar obowiązków. – Są przytłoczeni presją, tym, że ciągle wymaga się od nich więcej. Nie mają przestrzeni dla siebie. Z kolei młodzież z grup, z którymi pracuje Agata, stwierdziła, że najczęściej mierzy się z lękiem, samotnością, porażką, niskim poczuciem własnej wartości i zniechęceniem. Agata: – Staramy się dać młodym przestrzeń do tego, żeby mogli powiedzieć, co czują i jak widzą świat. I jednocześnie poczucie sprawczości, wiarę, że mogą coś ze swoją trudną sytuacją zrobić.

Polityka 24.2022 (3367) z dnia 07.06.2022; Społeczeństwo; s. 36 Oryginalny tytuł tekstu: “Spójrz na siebie i idź pobiegaj” Izabela O’Sullivan

crusom
link
fedilink
24M

Oooł fuck. Restart Lab miesci się w moim mieście, wiec wszedlem na FB zobaczyc co tam u nich I dowiedzialem się ze koncza te inicjatywe. Napisali o tym post jeden dzien, po publikacji powyzszego artykulu w Polityce. Kurwa.

@Tadeusz
creator
link
fedilink
14M

O kurczę…

Informacje ze świata
!news

    Newsy

    • 0 users online
    • 3 users / day
    • 12 users / week
    • 24 users / month
    • 49 users / 6 months
    • 310 subscribers
    • 2.13K Posts
    • 1.5K Comments
    • Modlog