• 457 Posts
  • 152 Comments
Joined 5M ago
Cake day: Mar 06, 2021

#

"Pochwalanie reżimu Franco w przemówieniach, artykułach lub wiadomościach na portalach społecznościowych nie będzie już dozwolone w Kraju Basków. Rząd Iñigo Urkullu promuje nowe rozporządzenie, które po raz pierwszy w historii Kraju Basków nałoży sankcje ekonomiczne na tych, którzy dokonują aktów w…




Dziwne, może wrzucone na stronkę KA, a tu pominięte 😬
















👈 dlatego polecamy ogólnie książki i filmy Dariusza Zalegi


Lewica próbuje się poskładać po burzliwych obradach zarządu. W czwartek i piątek odbyły się kolejne spotkania z buntownikami. Nadal nikt nie chce ustąpić. To już druga próba uspokojenia tego co dzieje się w lewicy i w jej sejmowej reprezentacji. Pierwsze spotkanie skończyło się niczym, chociaż nawe…











Ehhh maczyzm południowoamerykański to rak toczący również tamtejszą lewicę.





… się tylko na drodze przemocy”.

W takiej atmosferze władze zabrały się za organizację Olimpiady Ludowej. Po trosze ta impreza była pozostałością po klęsce ruchu namawiającego do bojkotu igrzysk w Berlinie. Mimo presji organizacji żydowskich Amerykanie autoryzowali bowiem zawody szykowane przez Hitlera, w innych krajach sprzeciw okazał się zbyt słaby.

Hiszpańskie władze oficjalnie dopiero w czerwcu ogłosiły, że nie wyślą reprezentacji do Niemiec, ale już w kwietniu zaczęły szykować imprezę alternatywną. Zorganizowały wówczas Puchar Thälmanna, na który składały się zawody w lekkoatletyce, piłce nożnej, pływaniu itd. Trochę była to próba generalna przed właściwymi zawodami, trochę zbiórka pieniędzy, a trochę manifest – Ernst Thälmann był przewodniczącym Komunistycznej Partii Niemiec, który został aresztowany po dojściu Hitlera do władzy (zastrzelono go w 1944 r. w Buchenwaldzie).

Olimpiada Ludowa – jak każde wielkie zawody sportowe – miała również cel polityczny. Nie dzieliła go jednak z organizowanymi już wcześniej przez Socjalistów Olimpiadami Robotniczymi czy komunistycznymi spartakiadami. Spoiwem imprezy w Barcelonie był sprzeciw przeciwko faszyzmowi.

Na plakatach reklamujących Olimpiadę Ludową – autorem był mieszkający w Katalonii niemiecki Żyd Fritz Lewy – widać białych, czarnych, Azjatów. Zaproszone na zawody zostały nie tylko reprezentacje Kraju Basków, Andaluzji, Galicji, Alzacji, ale też Maroka (wówczas będącego pod kontrolą Hiszpanii) i Algierii (wciąż kolonii francuskiej). Ponieważ nie były to niepodległe kraje, nie miały szans na występ w Berlinie.

Do Barcelony przyjechać mieli też Żydzi, Palestyńczycy oraz wszyscy, którzy musieli uciekać z III Rzeszy albo nie chcieli brać udziału w igrzyskach Hitlera. Organizatorzy nie życzyli sobie tylko nazistów.

Reprezentacji Polski w Barcelonie nie było, ale polskich sportowców mogło dojechać kilkaset. Polscy Żydzi, którzy uciekli z kraju, latem 1936 r. ciągnęli do Barcelony z różnych części Europy. Najbardziej znany był bodaj Emmanuel Mink. Urodził się w Tomaszowie Mazowieckim, za przynależność do Komunistycznej Partii Polski wylądował w więzieniu. Gdy wyszedł, wyjechał do Antwerpii. W Barcelonie miał zagrać w żydowskiej drużynie piłkarskiej. Później dołączył do Dąbrowszczaków, walczących w wojnie domowej po stronie republikanów.

Od igrzysk coubertinowskich Olimpiadę Ludową odróżniało także podejście do kobiet. To głównie zasługa katalońskiej wrażliwości – ruch feministyczny był tam silny, Ana María Martínez Sagi już w 1934 r. – jako pierwsza kobieta w Hiszpanii – dostała się do zarządu piłkarskiej FC Barcelony. „Bez nich obraz Olimpiady Ludowej nie byłby kompletny. Zapewnienie jak największego udziału kobiet jest jednym z najważniejszych celów, jakie przed nami stoją” – pisali organizatorzy.

W Berlinie mężczyźni rywalizowali o 114 kompletów medali, kobiety i miksty – tylko o 15. Najdłuższym dystansem, na którym startowały zawodniczki, było 200 m. Rywalizacja pań na 800 m została wyrzucona z programu, gdyż miała być zbyt wyczerpująca dla startujących. W Barcelonie też nie dało się mówić o pełnym równouprawnieniu – w sumie mężczyźni mieli rywalizować o 41 kompletów medali, a kobiety o 20 – ale jednak było lepiej. Do programu organizatorzy dołączyli bieg na 600 m pań, tak bardzo zależało im na występach kobiet, że poluźnili zasady kwalifikacji w kilku dyscyplinach.

Organizację (władze wykorzystały budynki i stadion powstałe na Wystawę Światową w 1929 r.) wsparło kilka krajów europejskich, finansowo oprócz hiszpańskiego (250 tys. peset) i katalońskiego (200 tys. peset) rządu imprezę sfinansowali Francuzi (600 tys. peset). Ci ostatni zorganizowali też pociąg, który 16 lipca przewiózł 500 sportowców, kibiców i dziennikarzy z Paryża do Barcelony.

Koniec końców sytuacja w kraju dogoniła jednak olimpiadę. Kiedy 16 czerwca José María Gil-Robles wyliczał w Kortezach, że za rządów Frontu Ludowego dokonano 269 politycznych morderstw, spalono 160 kościołów i zorganizowano 113 strajków generalnych, było wiadomo, że podawane przez niego liczby są przesadzone. Ale też nikt nie miał wątpliwości, że sytuacja w Hiszpanii wymyka się spod kontroli. I to nawet gdyby przyjąć tłumaczenia Frontu Ludowego, który twierdził, że za cały ten chaos odpowiada prawica.

„Niektórzy dowodzą, że słowa nie mogą zabić”

„Echo wywołane Olimpjadą Barcelońską jest bardzo silne, zgłaszają się coraz to nowi uczestnicy z jak najdalej położonych stron świata, tak więc cykliści z północnej Szkocji zapytują Komitet Organizacyjny, w jaki sposób mogą przybyć na rowerach do Barcelony. Z Norwegji przybędą na Olimpjadę słynne ekipy piłki nożnej oraz atletów. Nie ulega wątpliwości, że ze wszystkich tych krajów, gdzie klasa robotnicza uprawia sport i posiada środki pozwalające na udanie się do Barcelony, przybędą liczne ekipy” – pisał hiszpański korespondent „Robotnika” 5 lipca 1936 r., dwa tygodnie przed startem Olimpiady Ludowej.

Jej los był już wówczas przesądzony. Generał Emilio Mola od miesięcy organizował zamach stanu, kontaktował się z przebywającym na wygnaniu w Portugalii generałem José Sanjurjo i gubernatorem wojskowym Wysp Kanaryjskich Francisco Franco. Ten ostatni długo wahał się przed przyłączeniem do spisku, zdecydował się w ostatniej chwili.

Pucz zacząłby się tak czy inaczej, lecz za bezpośredni zapalnik uchodzi dziś ciąg zdarzeń, który zaczął się od zamordowania sprzyjającego socjalistom porucznika José Castillo. W odpowiedzi lewicowe bojówki nocą 13 lipca próbowały zabić José Maríę Gila-Roblesa (nie było go w domu), ostatecznie zastrzeliły Calva Sotela.

„Niektórzy dowodzą, że słowa nie mogą zabić. Twierdzenie to staje się tym mniej przekonujące, im dłużej przyglądamy się cyklowi wzajemnych podejrzeń i nienawiści podgrzewanych dodatkowo przez nieodpowiedzialne filipiki” – pisze Beevor. I wylicza, że jeden z liderów przewrotu generał Queipo de Llano obiecywał rozstrzelać dziesięciu republikanów za każdego zabitego nacjonalistę, a Largo Caballero chciał doprowadzić do kraju bez walki klas, likwidując klasy polityczne.

„Ludzie Barcelony, nadszedł moment, którego się obawialiśmy. Armia zdradziła, powstała przeciwko Republice. Dla mieszkańców Barcelony nastał czas wielkich decyzji i wielkich poświęceń. Zniszcz tę faszystowską armię! Każdy obywatel musi spełniać swój obowiązek! Niech żyje Katalonia! Niech żyje Republika!” – podało radio 19 lipca o godz. 5.15. Olimpiada Ludowa przeszła do historii, zanim się rozpoczęła.

Korzystałem z: „Walka o Hiszpanię 1936-1939. Pierwsze starcie totalitaryzmów” Antony’ego Beevora, „The Popular Front and the Barcelona 1936 Popular Olympics: Playing as If the World Was Watching” Jamesa Stouta, „Nazi Games: The Olympics of 1936” Davida Claya Large’a oraz „Berlin Games: How the Nazis Stole the Olympic Dream” Guya Waltersa. [Inne igrzyska] Stalin walczy z burżuazją

Dziękujemy ci, towarzyszu Stalin, za szczęśliwe dzieciństwo! – brzmiało hasło parady sportowców, która w 1936 r. przeszła przez Moskwę. Zorganizowano ją, by pokazać miłość do sportu, promować kulturę fizyczną („tylko silni i zdrowi ludzie są w stanie przyczynić się do budowy socjalistycznego państwa” – głosiła propaganda) i podziękować wielkiemu przywódcy. Z igrzyskami coubertinowskimi ZSRR nie chciał mieć wówczas nic wspólnego. Bo to impreza oparta na wyzysku, kapitalistyczna, burżuazyjna i w ogóle. Władze MKOl też zresztą nie naciskały, twierdząc, że komunizm jest niekompatybilny z ideami olimpijskimi. ZSRR zaczął zatem budować sport po swojemu. Czerwona Międzynarodówka Sportowa (Sportintern) powstała już w 1921 r., siedem lat później w Moskwie odbyła się pierwsza spartakiada. Patronem imprezy został Spartakus, przywódca największego w starożytnym Rzymie powstania niewolników, w ZSRR używany jako symbol walki klasowej. Zawody rozpoczynały się w dniu zamknięcia igrzysk w Amsterdamie, cel Stalina był jasny: „Rywalizujemy z burżuazją gospodarczo i politycznie, nie bez powodzenia. Dlaczego inaczej miałoby być w sporcie?”. Mimo większej liczby uczestników (w Moskwie wystartowało ok. 7 tys. sportowców, w Holandii – ok. 3 tys.) i udziału także reprezentantów Niemiec, Anglii, Francji oraz innych krajów zachodnich spartakiada nie okazała się konkurencją dla igrzysk. Po wojnie ZSRR zrozumiał, że sportowo wygrać z Zachodem może tylko, dołączając do ruchu olimpijskiego.

Liczy się nie tylko rekord

„Jak potężny batalion proletariatu za morzem czerwonych flag, dobrze wytrenowane ciała, ubrane w krótkie czarne spodnie, stały sztywne jak kamienne filary lub machały w rytm muzyki” – to fragment relacji socjalistycznego niemieckiego dziennika z otwarcia Olimpiady Robotniczej w 1925 r. we Frankfurcie (miejsce miało znaczenie; po I wojnie Niemcy nie miały wstępu na igrzyska). Organizowała je Socjalistyczna Międzynarodówka Sportu Robotniczego, powstała na kontrze do MKOl i z braku wiary w to, że wymyślone i zarządzane przez arystokratów (Pierre de Coubertin był baronem) igrzyska mogą oddać ducha olimpijskiego. „Sport burżuazyjny jest nastawiony wyłącznie na wynik. Rekord! – wszystko sprowadza się do tego magicznego słowa” – argumentowali Socjaliści. Olimpiady Robotnicze kładły nacisk na udział kobiet, podkreślały, że zapraszają na zawody wszystkich bez względu na rasę, pochodzenie i wyznanie. I chwaliły się większą liczbą uczestników oraz kibiców niż coubertinowskie. Wielkim sukcesem okazała się olimpiada w 1931 r., organizowana w rządzonym przez Socjalistów Wiedniu (nazywanym „Czerwonym Wiedniem”). Frekwencyjnie wypadła lepiej niż igrzyska w Los Angeles w 1932, finał turnieju piłkarskiego, w którym wystąpili amatorzy z Austrii i Niemiec, oglądało 60 tys. widzów. Ostatnia Olimpiada Robotnicza odbyła się w Antwerpii w 1937 r. (była zorganizowana wspólnie ze Sportinternem), zaplanowane na 1943 r. zawody w Helsinkach zostały bezpowrotnie odwołane.


„Odwołujemy próbę generalną. Dziś ybuchło powstanie wojskowe. Zarówno koncert, jak i olimpiada zostały zawieszone. Nie wiem, kiedy znów się zobaczymy, więc zanim się rozejdziemy, zagrajmy jeszcze raz tę symfonię” – mówił do zdezorientowanych muzyków kataloński kompozytor i dyrygent Pau Casals. …