Wychowanie do wolności
!parenting
help-circle
rss





cross-postowane z: https://szmer.info/post/173667 > Od kilku miesięcy mieszkańcy Ukrainy żyją w ciągłym strachu i regularnie muszą kryć się w schronach przed rosyjskimi atakami. Mimo wszystko, w krótkich chwilach spokoju ludzie starają się wracać do normalności, a dzieci do zabaw. Pokazują to zdjęcia z Kijowa przedstawiające najmłodszych... biegających w kraterze po pocisku.

Przeklejka z fb strony "adopcja"
Historia pewnej Dziewczynki❤️... * Niemal zawsze jest ten sam schemat. Dziecko trafia z domu rodzinnego do opiekunów zastępczych. Zaniedbane, z ciąży wysokiego ryzyka (nierzadko związanej z nadużywaniem alkoholu przez MB), doświadczające różnych form przemocy. Stan jego zdrowia pozostawia wiele do życzenia. * Podczas kwalifikacji do adopcji sporządzana jest karta tego dziecka. Domyślacie się pewnie, że nie wypada ona dobrze. W efekcie "złej" oceny OA nie znajduje rodziców. Najpierw wśród swoich kandydatów, później rodzin z całego województwa. * W końcu dziecko trafia do „bazy krajowej”. Wtedy może być adoptowane przez rodziców nawet z drugiego krańca Polski. Dostęp do jego karty uzyskują wszystkie OA. * Zdarza się, że niektóre Maluchy mają szczęście i właśnie na typ ostatnim etapie znajdują rodziców. Ale jest też druga część dzieci, które „przepadają” w tym systemie. Według informacji w karcie są tak obciążone, że bez szans na adopcję. * Wraz z upływem czasu dzieci te zaczynają robić postępy, ich rozwój choć powolny, to jednak idzie do przodu. Nagle okazuje się, że nie jest tak źle, jak się wcześniej wydawało. Ale to jeszcze nie powód, by zmieniać kartę. Czasem ten potencjał jest widoczny tylko przez opiekunów, którzy na co dzień zajmują się dzieckiem. A specjaliści dalej są sceptyczni. * Wróćmy do pewnej Dziewczynki… Niestety ona również należała do tej drugiej grupy dzieci. Choć trafiła do „bazy krajowej” to nie było rodzin gotowych ją adoptować. Nikt z osób starających się o adopcję nawet nie poznał tej Dziewczynki. * W końcu szukaliśmy dla niej wspólnie rodziców. Znalazła się rodzina z odległego województwa. Po długiej rozmowie z opiekunem prawnym zdecydowali się poznać kartę dziecka. Udali się więc do „swojego” OA. Opowiedzieli o Dziewczynce. Mieli kwalifikację właśnie na takie dziecko, w tym samym wieku, choć może z mniejszymi obciążeniami. * I wiecie, co mnie najbardziej zszokowało (ich zresztą też). Dowiedzieli się, że karta Dziewczynki już dawno została podarta, bo „kto by tam trzymał dokument sprzed prawie 2 lat”. Wprawdzie OA uzyskał do niej ponowny dostęp, ale musiał się w tym celu zwrócić do OA kwalifikującego dziecko. Gdyby nie ci kandydaci pytający o Dziewczynkę nigdy by tego nie zrobił, bo przecież nawet już nie pamiętał o jej istnieniu. Tak właśnie „giną dzieci” w bazie krajowej... Zapomniane. A przecież one również pragną być kochane. Mieć mamę i tatę… *

Udział dzieci w polowaniach wraca do Sejmu. Myśliwi mają nowy myk, jak znieść zakaz sprzed 4 lat
Myśliwi tylnymi drzwiami po raz kolejny próbują przeforsować zniesienie zakazu udziału dzieci w polowaniach. Tym razem pod płaszczykiem znoszenia administracyjnych barier

Rośnie świecka Polska - przeklejka z fb profilu Lekcja religii
cross-postowane z: https://szmer.info/post/158538 > CBOS przeprowadził badanie, gdzie zapytał ankietowanych "Na co, Pana(i) zdaniem, powinni zwrócić szczególną uwagę rodzice wychowujący dzieci? Czego głównie powinni nauczyć dzieci?" > Odpowiedzi pochodzą z lat 1990, 1997, 2009, 2022. > Odpowiedzi, które zmieniły się najbardziej to: > 👉 Niezależności - z 12% na 51% > 👉 Wyobraźni - z 10% na 24% > 👉 Religijności - z 62% na 16% > 👉 Posłuszeństwa - z 42% na 6% > Rośnie nam świecka Polska ❤️ > Dziękuję czytelnikowi za podrzucenie! > > ![](https://szmer.info/pictrs/image/ecae03a8-951e-45ae-8f1a-b5ebc303334c.png)

NVC a polityka
Nie wiem, czy do dobrego działu wrzucam, czy nie powinno raczej polecieć do "zapytaj szmer". Bo temat bardziej pod luźną dyskusję (mam nadzieję, że dzięki temu, że wrzucam na szmer, to rzeczywiście skończy się kulturalną dyskusją, bo na fb by gównoburza od razu wybuchła). Ale naszła mnie refleksja (przy okazji jakiejś kolejnej durnej decyzji Zachodu ad. "zmniejszy sankcję") czy to nie jest pokłosie ich modelu wychowania. W Polsce też coraz popularniejsze są różne nurty bliskościowe - rodzicielstwo bliskości, NVC (porozumienie bez przemocy), ogólnie inne pomysły spod szyldu "zamiast szukać w kimś winy naucz się rozmawiać o uczuciach", "człowiek jest z natury dobry i jeśli może, to zachowa się dobrze" itp. Tyle, że u nas to raczej nowość (w sensie jako powszechna praktyka, bo wiadomo, że Korczak był przed Juulem) a oni to już od dłuższego czasu stosują. I generalnie ok - mniej skakania sobie do gardeł, mniej przemocy w szkołach, mniej samobójstw, więcej wzajemnego zrozumienia itp., sama bym chyba kurwicy dostała, jakbym musiała dzieciaki wysyłać do jakichś religijnych systemówek, zamiast do bliskościowych miejsc.Tylko czy skutkiem takiego wychowania nie jest naiwne podejście, że z każdym - nawet Putinem - trzeba się dogadać, że jak się jakiemuś imperialiście da szansę - to ten postąpi właściwie itp.? Po wybuchu wojny czytałam analizę, że chińskim włodarzom nie przyszło przez myśl, że opór demokratycznych społeczeństw może skłonić zachodnie władze do nałożenia sankcji, bo po prostu przez wychowanie w chińskiej kulturze im się w głowie nie mieści, że ludzie mogą mieć coś do powiedzenia. Może w drugą stronę też to działa, tzn. jeśli całe pokolenia są wychowywane w duchu "człowiek jest dobry", to im się w głowie nie mieści, że ludzie pokroju Putina są realnie niebezpieczni i że łagodnością nic się w starciu z nimi nie zyska?
5

Złe wieści dla radykałów z Ordo Iuris
Wbrew staraniom ultraprawicy, w świetle prawa na ochronę zasługują wszystkie rodziny! A wszystko to dzięki niezbyt mądrej uchwale z Nysy, która miała pomagać rodzinom, ale tylko tym “prawidłowym”. Prawidłowym według kogo? Oczywiście według etatowych kontrolerów (cudzej) moralności. O co dokładnie chodzi? Sprawę komentuje Milena Adamczewska-Stachura, członkini naszej grupy prawnej i koordynatorka Funduszu Prawo Nie Wyklucza. Oddajemy jej głos: “O co chodzi w sprawach „bonu wychowawczego” z Nysy i dlaczego są ważne? Preferencyjne traktowanie rodzin opartych na małżeństwie to sprzeczna z prawem dyskryminacja. Tak stwierdził Naczelny Sąd Administracyjny w finalnym zakończeniu trwających od 2016 roku spraw dotyczących uchwał Rady Gminy Nysa, w których przyznano świadczenia pieniężne wyłącznie rodzinom wg standardów uznawanych przez Ordo Iuris. Instytut uczestniczył zresztą w postępowaniach sądowych, argumentując razem z Gminą w skargach kasacyjnych, że preferowanie prawne osób pozostających z związku małżeńskim miałoby znajdować oparcie w art. 18 Konstytucji. NSA nie podzielił tej argumentacji i oddalił skargi kasacyjne. Zgodził się z WSA w Opolu, który wydał zaskarżone kasacyjnie wyroki, że na gruncie konstytucyjnym, rodzinę stanowi każdy trwały związek dwóch lub więcej osób, składający się z co najmniej jednej osoby dorosłej i dziecka, oparty na więzach emocjonalnych, prawnych, a przeważnie także i na więzach krwi. Wybranie przez Gminę określonego modelu rodziny (opartego na małżeństwie), który miała wspierać, było więc sprzeczne z Konstytucją, w tym zasadą równego traktowania.


Jaśmina Wójcik w *Manifeście edukacji empatycznej* pisze „Nie ma ucieczki od systemu, trzeba poszukiwać szczelin wolności”.




Business Insider to gównoźródło w zasadzie, a dowód anegdotyczny to nie dowód - ale tak, dzieje się właśnie tak, jak opisali. > Według raportu Survey Center on American Life, tylko 38 proc. Amerykanów należących do generacji Z twierdzi, że w dzieciństwie codziennie jadło posiłki z rodziną. Spotykając się z konceptem w filmach czy książkach rodziny zasiadającej codziennie razem do stołu zawsze byłam dość zdziwiona i zastanawiałam się, jak w ogóle da się to praktykować albo czy da się w realnym świecie, nie od święta. U mnie każdy kończył pracę/szkołę o różnych godzinach i nikt nie czekałby nie wiadomo ile czasu z obiadem. Każdy jadł sam, odgrzewał. I nadal w 99% jem sama i chyba nawet źle mi się je z kimś. > Generacja Z jest pierwszym pokoleniem, w którym posiadanie dwojga pracujących rodziców jest normą. Prawda, nie spotykałam się u znanych mi osób w moim wieku aby ktoś typowo zajmował się domem i nie pracował (chyba że dziadkowie na emeryturze). > Na co więc przeznacza się cały ten dodatkowy czas i energię? Zajęcia pozalekcyjne. Praktycznie, jeśli chce się napisać dobrze maturę i iść na studia, to bez korków jest bardzo ciężko. A to dopiero wierzchołek góry lodowej. > Być może nie jest to zaskakujące, ale członkowie pokolenia Z znacznie częściej niż przedstawiciele poprzednich pokoleń twierdzą, że ich osiągnięcia zawodowe i edukacyjne służą jako kluczowe wyznaczniki ich tożsamości. No, sami się tak nie wychowaliśmy XD Also: w zasadzie to jedynie właśnie sukces zawodowy i zarabianie dużej ilości pieniędzy jest czymś, co może dać jako takie poczucie bezpieczeństwa (możliwość kupnu/wynajmu domu, opieka lekarska, jedzenie dobrej jakości, rozrywki). Brak sukcesu zawodowego = brak wystarczającej ilości pieniędzy na godne życie. Taki to świat nam urządzili i potem się dziwią. **Niezależnie od przyczyn, jasne jest, że wychowujemy dzieci, które mają większe osiągnięcia, ale są też bardziej samotne i cieszą się mniejszą ilością kontaktów społecznych. A my wcześnie uruchamiamy te wzorce. Niestety, formacyjne doświadczenia tak wielu przedstawicieli pokolenia Z mogły spowodować powstanie trajektorii, którą trudno będzie zmienić. Liczba małżeństw wśród młodych dorosłych gwałtownie spada, a więzi przyjaźni są mniej liczne i słabsze niż kiedyś. Zoomersi poświęcają większość swojej energii na poszukiwanie spełnienia poprzez osiągnięcia zawodowe, edukację lub indywidualne dążenia – i coraz wyraźniej widać, że to dążenie pozostawia tych młodych ludzi głęboko osamotnionych i zdanych na siebie.**




Wychowanie do wolności
!parenting
    • 0 users online
    • 1 user / day
    • 1 user / week
    • 2 users / month
    • 7 users / 6 months
    • 39 subscribers
    • 48 Posts
    • 43 Comments
    • Modlog