• 379 Posts
  • 227 Comments
Joined 7 miesięcy temu
cake
Cake day: mar 08, 2022

help-circle
rss

To samo, co mają na myśli krzycząc “kurwa”, gdy przywalą sobie młotkiem w palec przy dziecku. Prozaicznie nie jesteś w stanie pilnować się 24h/dobę. U nas głównie lecą piosenki czy podcasty i też nie zawsze zdążymy przełączyć na czas - podejrzewam, że u ludzi oglądających tv działa to na podobnej zasadzie. No i trzeba odróżnić 2 rzeczy: drastyczność opisów od informowania o obecnej sytuacji w ogóle. Jak piszesz - dzieci potrzebują wsparcia, tematu wojny nie unikną i pozostanie kwestia tego, jak się go wprowadzi. Oraz świadomości, że to długotrwały proces.



Źle śpią, nie płaczą. Bawią się w śmierć, kopanie okopów i grobu
cross-postowane z: https://szmer.info/post/146556 > Dziewczynka pada na podłogę. Inne dzieci łapią ją za nogi i ręce. Rzucają pod ścianę. Kilkulatka udaje, że została rozstrzelana, a reszta - że pozbywa się zwłok. Monika Marković i jej mąż Jan Marković założyli Centrum Rozwoju Psychofizycznego TUTU, które udziela wsparcia uchodźcom z Ukrainy. Potrzebują go nie tylko dzieci.

Źle śpią, nie płaczą. Bawią się w śmierć, kopanie okopów i grobu
Dziewczynka pada na podłogę. Inne dzieci łapią ją za nogi i ręce. Rzucają pod ścianę. Kilkulatka udaje, że została rozstrzelana, a reszta - że pozbywa się zwłok. Monika Marković i jej mąż Jan Marković założyli Centrum Rozwoju Psychofizycznego TUTU, które udziela wsparcia uchodźcom z Ukrainy. Potrzebują go nie tylko dzieci.




dołączam się do podziękowań. Też jestem zdania, że zamknięty kanał to dobry pomysł, tylko oddzieliłabym go od wspólnoty (użyć do tego meta, jak napisał niżej Rysiek, albo po prostu nowej społeczności)



Wraca temat retencji danych?
Rzuciła mi się na twitterze wiadomość, że jest jakiś nowy projekt ustawy, wedle którego państwo ma monitorować połączenia i smsy. Wie ktoś coś więcej na ten temat?

Nauczycielka skazana na codzienną tułaczkę: 12 km na piechotę do uczniów
cross-postowane z: https://szmer.info/post/142324 > Poniedziałek, tuż po godz. 6. Zuzanna Kuran, nauczycielka z Sieradza, wiezie samochodem niepełnosprawna córkę - 23-letnią Kaję - do swojej mamy. Tam zostawia auto, którym jej przyjaciele wożą Kaję na rehabilitację. > > Nauczycielka idzie na przystanek, o 6.50 wsiada do autobusu, którym przez blisko godzinę jedzie do Włocina-Kolonii. O 8 rozpoczyna dwugodzinne zajęcia z uczniem, potem przez pół godziny, zgodnie z planem, jest dostępna dla ucznia i jego rodziców. O 10.30 wyrusza pieszo do Polesia. To 8 km, musi się śpieszyć, bo o 12.30 zaczyna kolejne zajęcia, również trwające 2 godziny. Po ich skończeniu musi jeszcze dojść 4 km do Wrzącej, skąd o 15.30 odjeżdża autobus do Sieradza. Do miasta wraca o 16.30. 4,5 godziny zajęć, 5 godzin podróży. > > > To nie scena z pozytywistycznej noweli, ale zwykły dzień nauczycielki Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Sieradzu. > > Zuzanna Kuran z dziećmi niepełnosprawnymi pracuje od 2004 roku, do niedawna na miejscu, w Sieradzu. Ale na nowy rok szkolny otrzymała przydział zajęć indywidualnych w miejscowościach Włocin-Kolonia i Polesie. Miejscowości te są od siebie oddalone o 8 km i nie kursuje pomiędzy nimi żadna komunikacja publiczna. > > - Dyrektorka szkoły doskonale zna moją sytuację, prosiłam o zmianę grafiku - mówi Zuzanna Kuran. Na próżno.

Nauczycielka skazana na codzienną tułaczkę: 12 km na piechotę do uczniów
Poniedziałek, tuż po godz. 6. Zuzanna Kuran, nauczycielka z Sieradza, wiezie samochodem niepełnosprawna córkę - 23-letnią Kaję - do swojej mamy. Tam zostawia auto, którym jej przyjaciele wożą Kaję na rehabilitację. Nauczycielka idzie na przystanek, o 6.50 wsiada do autobusu, którym przez blisko godzinę jedzie do Włocina-Kolonii. O 8 rozpoczyna dwugodzinne zajęcia z uczniem, potem przez pół godziny, zgodnie z planem, jest dostępna dla ucznia i jego rodziców. O 10.30 wyrusza pieszo do Polesia. To 8 km, musi się śpieszyć, bo o 12.30 zaczyna kolejne zajęcia, również trwające 2 godziny. Po ich skończeniu musi jeszcze dojść 4 km do Wrzącej, skąd o 15.30 odjeżdża autobus do Sieradza. Do miasta wraca o 16.30. 4,5 godziny zajęć, 5 godzin podróży. To nie scena z pozytywistycznej noweli, ale zwykły dzień nauczycielki Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Sieradzu. Zuzanna Kuran z dziećmi niepełnosprawnymi pracuje od 2004 roku, do niedawna na miejscu, w Sieradzu. Ale na nowy rok szkolny otrzymała przydział zajęć indywidualnych w miejscowościach Włocin-Kolonia i Polesie. Miejscowości te są od siebie oddalone o 8 km i nie kursuje pomiędzy nimi żadna komunikacja publiczna. - Dyrektorka szkoły doskonale zna moją sytuację, prosiłam o zmianę grafiku - mówi Zuzanna Kuran. Na próżno.

Pierwsza wywiadówka: Fizyka nie będzie, etyka w sobotę
Wychowawczyni oznajmiła, że nie będziemy korzystać z dziennika elektronicznego, ponieważ w naszym technikum informatycznym nie ma informatyków, którzy mogliby obsługiwać taki portal. Mama Stasia, który zaczyna naukę w warszawskim technikum, dowiedziała się na pierwszej wywiadówce, że nauczyciela niemieckiego nie ma. Lekcje poprowadzi polonistka, która jednak tego języka nie zna. W informatycznym technikum Oliwiera brakuje fizyków i informatyków, nie ma nawet komu prowadzić elektronicznego dziennika – będzie papierowy. Ojciec Michała z drugiej klasy liceum usłyszał, że nie będzie dyskusji o narkotykach w szkole, bo obowiązuje RODO. Pogadankę o zagrożeniach wygłosi historyczka, która przyznała, że musi się do niej przygotować. Mama Julii i Jurka, bliźniaków ósmoklasistów z Krakowa, dowiedziała się, że kółka matematycznego przygotowującego do egzaminu może nie być, bo matematyczka będzie nadrabiać zaległości z uczniami z Ukrainy. W polskich szkołach brakuje prawie 17 tysięcy nauczycieli, w samej Warszawie ponad 3 tysiące. <br> Technikum: dziennik butów – Spóźniłem się trzy minuty na pierwsze zebranie i od razu byłem w szoku – opowiada Arek, ojciec 14-letniego Oliwiera, który w tym roku rozpoczyna naukę w jednym z warszawskich techników. – Wszedłem do wypełnionej rodzicami sali gimnastycznej, przemawiała pani dyrektor: „Pod tym dachem nie będzie żadnej presji ze strony rodziców. Ja jednoosobowo odpowiadam za to miejsce i ja jednoosobowo podejmuję decyzje. Tak, przepisy prawa nie będą przestrzegane literalnie. Zarówno fizyka, jak i informatyka będą prowadzone w pierwszym roczniku dla całej trzydziestokilkuosobowej klasy bez podziału na grupy. Dlaczego? Dlatego że nie mam nauczycieli. Potrzebuję pilnie zatrudnić osoby do prowadzenia fizyki oraz informatyki, ale nikt się nie zgłosił. Wobec tego z góry zapowiadam, że mogą państwo iść do kuratorium ze skargą, że przepisy nie są przestrzegane, ale to i tak nic nie da. Przyjdzie kontrola, ja dostanę kilka stron zaleceń i na tym się skończy". Zamurowało mnie. W pierwszym odruchu chciałem głośno zaprotestować. Nie żyjemy w czasach jednoosobowego przywództwa, tylko współpracy, zespołowego rozwiązywania problemów, słuchania. Chciałem krzyknąć, żeby na nas nie pokrzykiwać. Że mam prawo iść do kuratorium i zgłosić łamanie prawa mojego dziecka, bo to jest instancja odwoławcza, która mi przysługuje w państwie prawa. Chciałem wejść na krzesło i namawiać innych rodziców do buntu. Zacząłem się nawet zastanawiać, czy ktokolwiek z rodziców mnie poprze. Z mam, bo na sali zdecydowaną większość stanowiły mamy. Przyglądałem się dyrektorce i ogarnęła mnie jednak bezsilność. Jej i moja. Pomyślałem, że ona przemawia jak kapitan tonącego statku. „Szanowni państwo, informatyk po studiach na wolnym rynku może liczyć na 12 tys. zł pensji. Ja mogę zaoferować 3 tys., może trzy trzysta z jakąś premią. Nawet jeśli dam mu dwa etaty, nie będzie to dla niego opłacalne. Nikt tu nie chce przyjść i to jest problem nie tylko nasz, ale też całego szkolnictwa branżowego" – grzmiała. I co? Poczułem się jak głupek. Miałem wyskoczyć z mową o komunikacji miękkiej, gdy nam zalało pokład i stoimy po pas w wodzie? Zapytałem sam siebie: a informatyka szkole załatwisz, mądralo? Nie załatwisz, bo nawet jeśli jakiegoś znasz, to przecież nikt tu z branży IT za te 3 tys. zł nie przyjdzie. I to cud, że w ogóle jest jakiś informatyk i poprowadzi zajęcia chociażby hurtem dla 35 uczniów, bez tego podziału na grupy. <br> A potem wychowawczyni wzięła nas do klasy. Mówiła o dzienniku butów. Będzie prowadziła taki dziennik, w którym będzie zapisywała, który uczeń kiedy zapomniał kapci. Mamy się liczyć z tym, że uczeń bez kapci na 95 proc. zostanie złapany, bo woźna pilnuje. Jeśli trzy razy w ciągu semestru dojdzie do takiej groźnej sytuacji, zostanie wezwany rodzic – uwaga – w godzinach pracy szkoły. Czyli dodatkową karą dla rodzica za brak kapci dziecka będzie fakt, że musi brać urlop, żeby przybyć na dywanik. Wówczas odbędzie się rozmowa z pedagogiem szkolnym, podczas której matka czy ojciec zostaną oficjalnie poinformowani o braku kapci. Wychowawczyni oznajmiła też, że nie będziemy korzystać z dziennika elektronicznego, ponieważ w naszym technikum informatycznym nie ma informatyków, którzy mogliby obsługiwać taki portal. Będziemy korzystali z zeszytów. Każdy uczeń ma podstemplować zeszyt w sekretariacie i w tak oznakowanym kajecie będzie się odbywała korespondencja na linii szkoła – rodzice. Według nowych przepisów mających na celu zachęcenie do WF-u uczniowie powinni składać deklaracje, jakiego typu zajęcia sportowe ich interesują, a szkoła powinna tworzyć różne sekcje – np. taneczną, pływacką. My jednak dostaliśmy do podpisu już gotowe deklaracje, że wszystkie nasze dzieci wybierają lekcje ogólnosportowe, „bo szkoła i tak nie ma pieniędzy na co innego". Pomimo zapowiadanych przez rząd zmian strzelnicy nie będzie, bo na nią też nie ma środków. <br> Podczas wyczytywania listy okazało się natomiast, że mamy w klasie pięcioro uczniów z Ukrainy, których nazwisk wychowawczyni nie potrafi nawet rozczytać. Oni za to ni w ząb nie mówią po polsku. Szkoła nie ma żadnego planu, jak ich wspomóc. Rozumiem, że zakładamy, iż po prostu otworzą podręcznik na odpowiedniej stronie i wykują przyczyny powstania listopadowego czy budowę pantofelka. Wychowawczyni zapowiedziała, że nie ma mowy o zaufaniu do młodzieży. Jeśli uczeń zgłosi, że ma wizytę u dentysty i musi wcześniej wyjść, ona zadzwoni do rodzica i sprawdzi to. Pieniądze na radę rodziców lepiej wpłacić od razu w sekretariacie, zamiast dawać dziecku, które może je przehulać. Czyli od razu dajemy młodym znać, że zakładamy, iż będą chcieli nas oszukiwać, ale zamierzamy być sprytniejsi. <br> No i pieniądze. Nie wolno zapomnieć o pieniądzach. Szkoła jest publiczna, utrzymywana z naszych podatków. Więc jeśli nie dorzucimy z kieszeni, nie ma szans, żeby starczyło. Składka na radę rodziców jest dobrowolna, ale jeśli nie wpłacimy, papieru do ksero nie będzie. Część lekcji będzie szła na straty, bo zamiast wypełniać zadania, dzieci będą je przepisywały na kartki. Dowiedzieliśmy się, że niestety mamy opinię szkoły bezpiecznej. To źle. Samorząd może w bezpiecznej szkole uruchomić dodatkowe klasy, nawet jeśli nie ma dla nich miejsca. Wtedy młodzież uczyłaby się na zmiany – druga zmiana to nauka mniej więcej od 15 do 20. Tak już jest w kilku liceach w okolicy. Jedna matka skwitowała, żebyśmy puścili plotkę na miasto, że u nas wieczne bijatyki i dilerka. Może w ten sposób uchroni się dzieci przed nauką wieczorami.

ja w zasadzie głównie z mainstreamu wrzucam, bo czemu by nie?



Ludziom zależy na prawie do prywatności. Od 2006 roku protestują przeciwko inwigilacji i gromadzeniu ich danych w sądach i na ulicach. Dziś (wtorek, 20.09.2022) Europejski Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że retencja danych, którą planowały wprowadzić Niemcy, jest nielegalna.



cross-postowane z: https://szmer.info/post/140936 > W piątek Komisja Europejska przedstawiła propozycję Europejskiej Ustawy o Wolności Mediów (EMFA). Reporterzy Bez Granic, chociaż nie podchodzą do propozycji bezkrytycznie i widzą jej wady, podkreślają, że może ona stanowić pewną ochronę europejskich wartości przed dużymi korporacjami, autorytarnymi rządami czy zewnętrznymi manipulacjami. Zgodnie z projektem obywatele mają prawo do otrzymywania pluralistycznych i niezależnych informacji "na rzecz debaty publicznej". Zagwarantowane mają być: ochrona niezależności redakcji, niezależności mediów publicznych, ochrona poufności relacji między pracownikami mediów a ich źródłami oraz zakaz stosowania programów szpiegowskich przeciwko dziennikarzom.

W piątek Komisja Europejska przedstawiła propozycję Europejskiej Ustawy o Wolności Mediów (EMFA). Reporterzy Bez Granic, chociaż nie podchodzą do propozycji bezkrytycznie i widzą jej wady, podkreślają, że może ona stanowić pewną ochronę europejskich wartości przed dużymi korporacjami, autorytarnymi rządami czy zewnętrznymi manipulacjami. Zgodnie z projektem obywatele mają prawo do otrzymywania pluralistycznych i niezależnych informacji "na rzecz debaty publicznej". Zagwarantowane mają być: ochrona niezależności redakcji, niezależności mediów publicznych, ochrona poufności relacji między pracownikami mediów a ich źródłami oraz zakaz stosowania programów szpiegowskich przeciwko dziennikarzom.

Obywatelski HiT, czyli Czarnek przeciera oczy ze zdumienia
Można sensownie uczyć o Żołnierzach Wyklętych? O kontrkulturze i rewolcie studenckiej '68 roku? O roli Kościoła? Można, korzystając z materiałów pozbawionych ideologii. Jednym z autorów Obywatelskiego HiT-u jest Wojciech Roszkowski. Tak, ten sam, bo jest ich w pewnym sensie dwóch



wychodzi na to, że zamiast wysyłać coś komuś signalem czy innym matrixem równie dobrze można wrzucić post publicznie na szmer i efekt będzie podobny…


ten rozszerzony spellcheck to jakiś dodatek do chroma? czy po prostu każdy chrome ma to wbudowane? chromium też to dotyczy?


myślę, że to finalnie wyjdzie i tak na to, że to nie rozmowa na publiczne kanały





reasumując: amerykańskie czasopisma mogą sobie drukować co im się rzewnie podoba, bo rząd amerykański w razie czego będzie ścigać dziennikarzy, pracowników mediów i ich rodziny z całego świata, byle amerykańscy foliarze mogli głosić swoje brednie do woli? Dobrze rozumiem?


Weź. W ostatnich miesiącach nieraz marudziłam, że nikt się w Polsce tą tematyką nie zajmuje. To teraz za swoje mam…


btw jak wrzucisz w google frazę “fb spies for fbi” to wyskoczy nie tylko NYP


rynek zagraniczny? sugerujesz, że ktokolwiek za granicą w XXIw ogląda tvp? Ciężko uwierzyć, ale jeśli tak jest i jeśli ktoś robi to dobrowolnie, to tutaj już bardziej zaszkodzić się chyba nie da…Że tvp jest niebezpieczne się zgadzam i dlatego wolę, gdy mówią o pierdołach, które raczej nikogo nie obejdą. A odnośnie NYP - nie znam, ale jeśli to amerykańskie czasopismo, to tam ogólnie media mocno pod górkę mają (a amerykańskie władze kombinują, jakby tu w Europie podobny pierdolnik zrobić)


wiemy, co pokazali. Nie wiemy, czego nie pokazali - uwzględniając mechanizmy zastraszania stosowane przez USA równie dobrze pracownicy tvpis mogli być przez nich przez lata szpiegowani, zastraszani itp. Równie dobrze mogą pisać, że FBI wzięło na cel Amerykanów, bo to publiczne info, a jednocześnie ze strachu nie pisać, że sami mają z fbi do czynienia, że fbi groziło ich rodzinom itp. Analogicznie częściej widzisz informacje o tym, że fb wydał fbi dane w sprawie aborcji w Ameryce, o podobnych przypadkach w Polsce słyszysz rzadziej mimo, że wiedza o tym, że służby inwigilują kobiece grupy, jest dość powszechna. Tyle, że informacje krążą w kuluarach


no i mimo wszystko, tak na logikę: rolą mediów jest informowanie o tym, co się dzieje. W przypadku tvpis problemem jest to, że to tvpis zamiast tvp, że jest telewizją co najwyżej satyryczną udającą medium informacyjne, że sieje dezinformacje dot. polskiego podwórka i propaguje nienawiść. ( generalnie że jest tubą propagandową jedynej słusznej partii. Jeśli zamiast kolejnego “deszcz pada - wina Tuska!” czy innego “gazu nie ma, to zemsta bozi za lgbt” zajmują się jakimiś pierdołami z za oceanu, tym lepiej dla jej odbiorców. Na wybory w USA Polak i tak nie ma wpływu, a może dzięki temu uchodźcy na ulicy nie skopie, bo rasistowski przekaz z tvp nie dotrze na czas


to może niech te 2 słonie kopią się na własnym podwórku zamiast się na cudzych we wszystko wpierdalać?


Skoro Amerykanie wpierdalają się ze swoim foliarstwem i autorytaryzmem wszędzie, gdzie tylko się da, to nie będę płakać, że tvp angażuje się w wewnętrzny amerykański konflikt. Dna moralnego reprezentowanego przez USA w kwestii tego mieszania się i tak nie osiągną - za wysoko postawiona poprzeczka, nawet dla tvp.


tak dobrze i trafnie podsumowane, że aż dałabym kilka strzałek w górę, zamiast jednej, gdyby to możliwe było


Przede wszystkim: ten elektorat to religijne oszołomstwo - mogliby głosować na lewicę, no ale lewica nie pierdoli, że in vitro to hodowla dzieci których nikt nie kocha, że homoseksualizm to choroba albo że trzeba zamykać szpitale na rzecz budowy kościołów. Więc oszołomski beton pójdzie głosować na PiS ale nie dlatego, że nie lubi Tuska (to nie wybory prezydenckie z Kaczorem i Tuskiem jako jedynymi kandydatami) tylko dlatego, że religia za bardzo im zryła berety. I nie, z mojej strony to nie jest atak na katolików jako takich, wśród nich są ludzie otwarci i tolerancyjni - ale dziwnym zbiegiem okoliczności oni jakoś na pisiorów nie głosują.


miałam styczność z takimi absurdami, przy których powoływanie się na rozporządzenie to wzór praworządności i cnót wszelakich…