Poznań
!poznan
help-circle
rss
Zasobnia Poznańska -- pomoc wzajemna w projektach społecznych
Tworzy się ciekawa baza osób i podmiotów, które chcą sobie nawzajem bezpłatnie udostępniać lub wypożyczać różne przedmioty dla potrzeb projektów społecznych. Nazywa się to Zasobnia Poznańska i jeszcze jest *work in progress*, ale już się można rejestrować (bez zobowiązań, warto być na bieżąco). Ja się już zapisałem.

cross-postowane z: https://szmer.info/post/180569 > Dziś, zgodnie z zapowiedzią, pojawiłyśmy się na Placu Kolegiackim, by wręczyć petycję oraz list otwarty ws. zakazu "Marszu Niepodległości" w Poznaniu. Będzie to wpis trochę dłuższy, bo chcemy poruszyć nie tylko kwestię wydarzeń w południe. > > Z okazji na pokazanie swoich faszystowskich gąb skorzystało dwóch łebków, w tym znany już Marcin Konieczny. Zamaskowani, z kapturami na łbach weszli za dwoma osobami z PyRy do Urzędu Miasta, próbowali zatrzymać złożenie petycji, wewnątrz usiłowali odsunąć osoby od stanowiska. Dzięki interwencji strażnika miejskiego zostali wyproszeni, a potem mieli randkę z pałarzami. No ale jak ktoś zamaskowany, odwalając podejrzany szajs, robi to na kamerach i przy radiowozie, to nie będziemy im psuć zabawy. > > Co do samej wizyty w urzędzie, to Jaśkowiaka nie było, nie udało się także dziś umówić, choć urzędniczka rozmawiająca z nami robiła, co w jej mocy, żeby jakoś ogarnąć temat. Petycja została złożona, ale... jest 30 dni na odniesienie się do niej. W skrócie - Jaśkowiak może temat olać. > > Co do terminu, to chcemy od razu zaznaczyć, że nawet wcześniejsze złożenie petycji niewiele mogłoby dać, bo te 30 dni na odpowiedź i tak kończyłyby się już po 11 listopada, ponieważ zgromadzenie zarejestrowano 17 października. Mamy więc koszmarnie długi termin, nieadekwatny do naglących sytuacji. > > O sprawie napisały redakcje wPoznaniu.pl oraz poznańska Wyborcza. Jako że Tomaszowi Nyczce wypowiedział się Maciej Kubiak z CZK, które przepuściło to zgromadzenie, poczuwamy się w obowiązku skomentowania i skorygowania steku bzdur, który wystękał z siebie Kubiak, wprowadzając w błąd opinię publiczną. > > Mówiąc, że "Prezydent Poznania nie ma prawnych możliwości zakazania przeprowadzenia zgłoszonego zgodnie z prawem zgromadzenia", Kubiak kłamie w żywe oczy. Artykuł 14 ustawy Prawo o zgromadzeniach (na którą to ustawę Kubiak się powołuje) mówi wyraźnie: "Organ gminy wydaje decyzję o zakazie zgromadzenia nie później niż na 96 godzin przed planowaną datą zgromadzenia, jeżeli" i wymienia trzy sytuacje, z czego w naszej petycji powołujemy się aż na dwie z nich. > > Kubiak kłamie w żywe oczy, gdy ignoruje zapisy o możliwości zakazania zgromadzenia ze względu na "cel naruszający wolność pokojowego zgromadzania się", " odbycie naruszające przepisy karne" czy "odbycie mogące zagrażać życiu lub zdrowiu ludzi albo mieniu w znacznych rozmiarach". > > Żeby nie szukać daleko przykładu: na tej podstawie wydano zakaz Marszu Równości w Gnieźnie. > > Ale to nie jest pierwszy raz, gdy ekipa z CZK otwarcie idzie na rękę środowiskom skrajnie prawicowym, zasłaniając się przepisami (których nie znają lub nie rozumieją albo co gorsza zwyczajnie wybiórczo traktują), bo podobne sytuacje miały miejsce pod GPSK na Polnej. Pamiętamy nadal ten jeden raz, gdy jeden z przedstawicieli CZK przyszedł na spęd zygociarzy z różańcem w widocznym miejscu i pod przykrywką przepisów ignorował skargi mieszkańców. > > Mamy więc dwie sprawy: beznadziejne przepisy dotyczące petycji oraz CZK, które prędzej zje własne podeszwy, niż sięgnie do mniej wygodnej części przepisów. W tej opowieści jest też niezrozumiałe grodzenie się fizyczne - barierki jak na lotnisku lub w sądzie, by wejść do urzędu, symbol oddzielania się za prawnymi i fizycznymi barierami od potrzeb osób przebywających w Poznaniu i płacących tu podatki. > > Tutaj chcemy oddać głos jednej z osób komentujących artykuł na Wyborczej, że "jak już raz się zacznie maszerowanie nazioli, to już będzie co roku". Tak się zaczyna - od cichego przyzwolenia na zło, od ignorowania art. 13 Konstytucji RP, od wybiórczego traktowania art. 256 i 257 KK przez władze publiczne i organy ścigania oraz sądy, przez bronienie "wolności słowa" (gdzie "wolność słowa" oznacza wg urzędników możliwość wygłaszania antyludzkich treści), aż do przyzwolenia na fizyczne zagrożenie dla ludzi oraz infrastruktury. To jest chowanie głów w piasek. > > Mamy w sobie gorycz po zderzeniu z systemem, ale mamy też w sobie wolę walki. Dzięki Wam udało się pokazać skalę poparcia, bo chociażby więcej podpisów pod petycją niż zdeklarowanych uczestników faszystowskiego pochodu. W najbliższych dniach będziemy publikować teksty czy materiały mówiące o wybiórczym rozumieniu "wolności słowa", kapitulacji służb już przed laty, aktualizować dane dotyczące petycji i listu otwartego oraz mówić o tym, co można nadal zrobić. > > Bo prawa do kontrmanifestacji nie można odebrać tak długo, jak nie ma w niej aktu przemocy, a przy tym mundurowi nie mogą ingerować w przebieg niezakazanego zgromadzenia (w tym spontanicznego) czy zmuszać uczestniczące osoby do zaniechania uczestnictwa (Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia, XI W 3412/17). Wykluczone powinno być stosowanie sankcji wobec osób zachowujących się pokojowo (Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, III W 533/18). Co więcej, orzecznictwo (tu: Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia, XI W 2059/17) wskazuje, że kontrmanifestacje mogą także być wyrazem sprzeciwu wobec bierności służb państwowych. > > Mamy więc prawo kontrmanifestować w świetle przyzwolenia władz miasta na pochód skrajnej prawicy. Nie zapominajmy o tym.

cross-postowane z: https://szmer.info/post/174928 > Jak już pisałyśmy, Centrum Zarządzania Kryzysowego zezwoliło na organizację "Marszu Niepodległości" w Poznaniu, jakby w ogóle ignorując, jakie środowiska i jacy ludzie biorą się za organizację oraz jakie poglądy stoją za Konfederacją. > > Pisałyśmy też, że formy oporu mogą być różne. Do brunatnego przemarszu zostały dwa tygodnie, co dało trochę czasu na napisanie petycji i listu otwartego do prezydenta miasta. Domagamy się zakazania "Marszu Niepodległości" - dość mamy rokrocznie w Polsce nienawistnych haseł, dewastacji mienia publicznego i prywatnego oraz ignorowania jawnego naruszania prawa przez funkcjonariuszy. > > Osoby prywatne mogą podpisać się pod petycją, dla organizacji (zarówno sformalizowanych, jak i grup nieformalnych) powstał list otwarty. Żeby nie wklejać wszędzie dwóch linków, całość znajdziecie pod zgrabnym adresem [www.linktr.ee/antifapoznan2022]() i z przejrzystego menu możecie wybrać interesującą Was pozycję. Pod każdą z nich znajdziecie treść listu i możecie się z nią zapoznać. > > Wolność słowa nie obejmuje mowy nienawiści i podżegania do niej, swoboda poglądów nie obejmuje dyskryminacji i nawoływania do gorszego traktowania czy wręcz do przemocy. Bierzemy więc sprawy we własne ręce, skoro władze samorządowe i mundurowi wybiórczo traktują przepisy prawa. > > POZNAŃ WOLNY OD FASZYZMU!

cross-postowane z: https://szmer.info/post/168340 > Wiecie, jak to jest, jak osoba na bramce przepuści łatwego gola, takiego naprawdę przewidywalnego do wybronienia? Takiego najbardziej oczywistego? Mówi się wtedy, nierzadko w gniewie, że „ktoś puścił szmatę”. > > No, to miasto Poznań puściło całkiem srogą szmatę. > > W tym roku, w związku z rozwaleniem centrum miasta, w tym (znowu!) ulicy Święty Marcin, nie odbędą się jej imieniny w tradycyjnej lokalizacji. Było do przewidzenia, że okazję wykorzystają środowiska faszystowskie, żeby zrobić „marsz niepodległości”. O ile damscy bokserzy raczej wybierają się do Warszawy, tak w Poznaniu taki marsz organizuje tzw. Konfederacja, czyli zrzeszenie partii skrajnie prawicowych. > > Nowy przewodniczący tego faszystowskiego tworu już dostał furtkę do „wolnych mediów” i na antenie pewnego radia zdążył już powiedzieć o pewnym austriackim akwareliście. Zresztą co tu dużo mówić – poparcie dla łamania praw człowieka, uzależnianie ich od zasobności portfeli, pragnienie jeszcze większego wyzysku, jęczenie o „segregacji sanitarnej” i narażanie tym samym ludzi na jeszcze większe niebezpieczeństwo, kumplowanie się z „Kamractwem” czy przykładanie rąk do nagonki na osoby LGBT+ to tylko skrót „zasług” tego środowiska dla Polski oraz Poznania. > > Faszyzm ma to do siebie, że lubi się ludziom podlizać. Poudawać ideę godną dyskusji i poszanowania w przestrzeni publicznej. Pokazać, że są „normalni”, że coś nas z nimi łączy. Że przecież „mimo różnic” możemy razem maszerować ramię w ramię. Tutaj – jak w haśle marszu – łączyć ma nas Polska. > > Ale jaka Polska? Taka, jak mówi Mentzen, czyli bez Żydów, bez prawa do legalnej, bezpiecznej i bezpłatnej aborcji na żądanie, bez osób LGBT+, bez sprawiedliwego systemu podatków i redystrybucji? Polska odcięta od Unii Europejskiej? Niby „za życiem”, a bez poszanowania zdrowia i żyć najsłabszych, najmniej zamożnych? > > Jest w Niemczech takie powiedzonko, że jak przy stole siedzi dziesięć osób i faszysta, i te dziesięć osób normalnie z tym faszystą rozmawia, to przy stole mamy jedenastu faszystów. I niech tę przestrogę wezmą sobie do serca wszyscy ci, którzy pomyśleli o tym, że w imię „wspólnej Polski” nie zaszkodzi dołączyć do Konfederacji. > > Skrajnie prawicowi działacze już deklarują, że będą słać zaproszenia do różnych polityków, do prezydenta miasta, choć liczą się z odmową. I dobrze. Choćby w imię paradoksu Poppera faszyści nie powinni być uczestnikami debaty publicznej. Gorzej, że marsz „łączącej nas Polski” jest pokazywany jako wydarzenie dla wszystkich, w tym dla rodzin z dziećmi. Te „rodziny z dziećmi” to stały element faszystowskiej retoryki. Z jednej strony rodzina jest święta, ale tylko ta heteroseksualna, cispłciowa, katolicka, narodowa, biała. Z drugiej – nawet taka rodzina jest tylko przykrywką, bo co kogo obchodzą malutkie dzieci, którym koło głów latają race i butelki? Wszystko w imię „walki z lewactwem” czy corocznego rozwalania stolicy. > > Dwa lata temu faszyści spalili mieszkanie tylko dlatego, że w jego pobliżu wisiały flagi tęczowa oraz Strajku Kobiet. To był wystarczający powód do ciskania racami, od których zajął się warsztat, pełen unikatowych dzieł. Pomocy udzielili nie chłopcy narodowcy, lecz queery i działacze lewicowi. W 2017 roku faszyści brutalnie obeszli się z „czternastoma kobietami z mostu”, działaczkami antyfaszystowskimi. Organizatorów i uczestników takich „patriotycznych” przedsięwzięć prowokuje wszystko, co nie „ich” – tęczowe flagi, symbol błyskawic, barwy ukraińskie (organizatorzy „marszu niepodległości” w Poznaniu byli obecni na pikiecie przeciwko „ukrainizacji Polski”). > > Dlatego właśnie uważamy, że przede wszystkim ten marsz powinien się nie odbyć. Nawet jeśli został zarejestrowany jako „legalny”, to zgoda na niego powinna zostać wycofana. W obliczu charakteru „marszów niepodległości” w innych dużych miastach Polski nie ma żadnej gwarancji, że będzie to „piękny, rodzinny” marsz, że nie będzie pretekstem do rozrób, że jakaś tęczowa flaga na cudzym balkonie nie stanie się ofiarą rozwrzeszczanych faszystów, którzy mają gęby pełne frazesów o patriotyzmie i wyjątkowo krótkie rączki do pomocy w akcjach humanitarnych czy prospołecznych. > > Naszym antyfaszystowskim obowiązkiem jest opór wszędzie tam, gdzie faszyzm podnosi swój oślizgły łeb. Naszym antyfaszystowskim obowiązkiem jest umiejętność dostrzegania faszyzmu wszędzie tam, gdzie ten próbuje stroić się w piórka „wartości rodzinnych”, „pokojowych przemarszy”, „wspólnego świętowania”. Musimy umieć oskubać faszyzm z tych narracyjnych piórek i nie tylko rozpoznać, że to nie o rodziny z dziećmi chodzi, lecz także głośno krzyczeć i ostrzegać. Bo faszyzm nie wziął się znikąd, nie zaczął się od nagłych pogromów, on nie spadł z nieba. Mamy bolesną nauczkę od historii, że nie można czekać, aż faszyzm nabierze siły i rozpędu. Trzeba go tłumić w zarodku tu i teraz, gdziekolwiek się pojawi. > > Dlatego zachęcamy i będziemy zachęcać do oporu. Wachlarz jest szeroki i zależnie od podejścia do legalizmu każda osoba znajdzie coś dla siebie. Nie we wszystkich formach działań musimy się stuprocentowo zgadzać, ale jeśli jest dzięki temu szansa, by powstrzymać przemarsz faszystów przez nasze miasto, warto próbować. Możecie dać nam też znać, jeśli macie pomysł na jakąś inicjatywę – w większej grupie raźniej i skuteczniej. > > Grafika uspołeczniona od Sybila > www.linktr.ee/mykofanes
4

Halo Poznań! ### Niepełnosprawność i żagle?! **Czy niewidomi mogą prowadzić elektryczny katamaran?** **Jak wsiąść do łódki jeżdżąc na 100-kilowym wózku?** Zakręcimy [kółka na fali](https://zrzutka.pl/a2gfn6)! Zapraszamy na oficjalną prezentację na stoisku Fundacji Nowe Żeglarstwo podczas targów Yacht Salon 2022! Od 21 do 23 października, na stoisku [Fundacji Nowe Żeglarstwo](https://www.nowezeglarstwo.pl/), podczas targów [Yacht Salon 2022](https://yachtsalon.pl/pl/dla-zwiedzajacych/wazne-informacje/co-gdzie-kiedy/).
3

  • WFA
  • 2 miesiące
cross-posted from: https://szmer.info/post/156857 > cross-posted from: https://szmer.info/post/156498 > > > PONIEDZIAŁEK, GODZ. 9:00, TRÓJPOLE 21 - ROZPRAWA! > > > > Niektórym nigdy nie jest dosyć. Pieniędzy, władzy, poczucia całkowitej kontroli nad debatą publiczną. Za kotarą słów o otwartym, wolnym mieście jest moralna zgnilizna. > > > > Anna została już raz skazana z art. 212 Kodeksu karnego, czyli za zniesławienie. Wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka nie pozostawiają złudzeń - artykuł ten jest w Polsce nadużywany i służy zamykaniu ust ludziom mówiących o krzywdach, o własnych doświadczeniach, kiedy te nie są piękne i kolorowe. > > > > Art. 212 KK jest przepisem używanym w tzw. SLAPP-ach, czyli strategicznych pozwach przeciwko partycypacji społecznej. Ludzi zmusza się do przepraszania za słowa, w których opisywali swoje przeżycia, a nawet za to, co padało w korespondencji prywatnej. W ten sposób sygnalistki i sygnaliści są uciszani, zaś dla innych osób ma to być sygnał: nie warto. Będę cię ciągać po sądach i wyduszę z ciebie kilkunastotysięczne odszkodowanie w majestacie prawa. > > > > Anna po raz kolejny jest ciągana po sądach przez tego samego radnego, choć ten dostał już i publiczne przeprosiny, i dziesięć tysięcy złotych zadośćuczynienia, i gładkie słówka oraz wyrazy wsparcia od osób, od których część z nas się tego nie spodziewała. Tak oto, w majestacie prawa rzekomo chroniącego "dobra osobiste" radnego, sądy dają przyzwolenie na poniżanie ofiary przemocy, w tym systemowej. > > > > Nie, żaden sąd żadnym wyrokiem nie nakaże nam myśleć, że było inaczej. Wierzymy Annie, nie przestaniemy jej wierzyć. > > > > Ta rozprawa to apelacja. Spotkajmy się przed sądem w poniedziałek rano. Kto tylko może wpaść choć na chwilę - niech przyjdzie. Piszcie o tym, mówcie swoim bliskim, przyjaciołom, znajomym - niech w społeczności nie zniknie świadomość, że w Poznaniu karze się za mówienie o swoich doświadczeniach, bo po drugiej stronie stoją aparat represji i bogaci kolesie.
3

cross-posted from: https://szmer.info/post/152944 > Od samego początku uważnie przyglądamy się sprawie Florentyny, przebywającej w jednym z poznańskich szpitali, zaś dziś, kiedy tylko udało się wyrwać z prywatnych obowiązków, mogłyśmy zaangażować się w bezpośrednią pomoc, w tym prawną. > > Prawo cywilne wyraźnie pozwala mieć więcej niż jednego pełnomocnika, więc gdy tylko pojawiła się taka potrzeba, najbardziej doświadczone z nas w tym zakresie ruszyły do akcji, choć okołoprawnicze akcje mają to do siebie, że nie ma fajerwerków, nie są ultraspektakularne. To w dużej mierze żmudna dłubanina, notatki i burze mózgów, co i jak można zrobić. > > We wtorkowy wieczór niewiele udało się zdziałać. Zasłaniano się brakiem ordynatora i lekarza prowadzącego, pojawił się nawet zgrzyt z przekazaniem jedzenia. Tak, osobie, która wielu rzeczy nie może jeść i czekała na ciepły posiłek. > > Jedno jest pewne - nie odpuścimy tej sprawy, niezależnie od placówki, w której Florentyna miałaby się znaleźć. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, by uzyskała leczenie adekwatne do stanu zdrowia oraz by szanowano jej prawa pacjenckie, w tym prawo do tajemnicy lekarskiej. > > Jutro ciąg dalszy. Mamy nadzieję, że wszystko ułoży się pomyślnie. Trzymajcie kciuki za Florentynę, za wszystkie osoby zaangażowane w pomoc i nagłaśniajcie jej historię! > > (dobre artykuły pojawiły się w Newsweek Polska oraz Radio TOK FM, polecamy Waszej uwadze) > > Queery zjednoczone są niezwyciężone! > > _____________________________________________ > > Przypominamy: Florentyna została przyjęta na oddział gastroenterologii na leczenie, na które czekała od dawna w związku z zaostrzeniem choroby Leśniowskiego-Crohna. Z nieznanych przyczyn została nagle przeniesiona na oddział psychiatryczny, gdzie nie otrzymuje należytej opieki medycznej w związku z chorobą gastroenterologiczną. Jest zakuwana w pasy, bo rzekomo "przeszkadza" częstym chodzeniem do toalety. Została także przeniesiona na męski pododdział, co jest złamaniem tajemnicy lekarskiej. Florentyna została wyoutowana wbrew swej woli. > > Z relacji Maja Heban wynika, że Florentyna nie ma w łóżku nawet poduszki, musi spać na metalowych, uwierających klamrach. Jest w ciągłym stresie, co pogarsza objawy choroby. > > Monitorujemy sytuację i trzymamy rękę na pulsie.
3

Komu, komu? Dzwońcie bezpośrednio, ja tylko przekazuję info.

cross-posted from: https://szmer.info/post/145103 > cross-posted from: https://szmer.info/post/145101 > > > Władze Poznania, choćby kreowały się na nie wiadomo jak postępowe (postępujące cięcie połączeń, podwyżek płac w magistracie i dostępu do lokali to też postęp, nie? - być może Jacek Jaśkowiak), kompletnie ignorują zagrożenia ze strony - mówiąc wprost - faszystów zawoalowanych w różne bogoojczyźnianie, patriotycznie czy "dobroczynnie" nazwy. > > > > W tę środę, na Moście Dworcowym, odbędzie się "pikieta" środowiska faszystowskiego, związanego z Grzegorzem Braunem. Będzie mówić o "ukrainizacji" Polski, czyli de facto siać będzie nienawiść do osób w sytuacji uchodźczej, niezależnie od dopisków, że nie czepiają się "prawdziwych ofiar wojny". Gówno prawda, delikatnie rzecz ujmując. Nie da się połączyć tego z nawoływaniem o "ukrainizacji". > > > > Zgłoszenie o zgromadzeniu przyjęło poznańskie Centrum Zarządzania Kryzysowego. Jak udało nam się ustalić, posypały się maile dotyczące tej sytuacji. Jak to jest, że miasto wydaje zgodę na zgromadzenie jawnie łamiące przepisy, a teraz wymiguje się, że nie mogą tego zakazać, bo nie ma naruszeń przepisów? > > > > Co z artykułem 119 Kodeksu karnego, który mówi o publicznym nawoływaniu do przemocy i gróźb do osób ze względu m. in. na przynależność narodową czy etniczną? > > > > Co z artykułem 30 Konstytucji RP, mówiącym o przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, którą władze publiczny winny szanować oraz ją CHRONIĆ? > > > > Co z artykułem 32 Konstytucji RP, który zakazuje dyskryminacji w życiu publicznym z jakiejkolwiek przyczyny? > > > > Centrum Zarządzania Kryzysowego twierdzi, że pikieta pt. "stop ukrainizacji Polski" nie narusza żadnego z wyżej wymienionych, a poza tym to od tego jest p_licja. Nie pomagają argumenty, że działają według włsnego widzimisię, nie wypełniają swych obowiązków i faworyzują prawicowe grupy i działania. Nie przekonują połamane ręce protestujących, setki zatrzymań, ignorowanie zgłoszeń dotyczących "różańców" pod oknami szpitala czy drastycznych treści. Oni, niczym Piłat, umywają ręce. > > > > Jesteśmy więc znów w sytuacji, gdzie władze i wszelkie "służby" pozostawiają problem, bo przecież "wolność słowa", bo co złego może się stać, gdy pozwolimy faszolkom pieprzyć o "ukrainizacji" niedaleko punktu pomocy uchodźcom? > > > > Władze Poznania, Centrum Zarządzania Kryzysowego - wstyd. Szacunek wszystkim osobom, które się pofatygowały i napisały do CZK, dzwoniły, próbowały argumentować. Bo zachowałyście się w tym momencie tak, jak trzeba. > > > > Dlatego właśnie potrzebna jest nasza mobilizacja. Oczywiście, że nie zaszkodzi nadal suszyć głów decydentom w CZK i władzom Poznania. Do środy jest jeszcze trochę czasu. Może większy wkurw ludzi ruszy coś "urzędowo". Może. A tymczasem zachęcamy, żeby się zorganizować i oprotestować to faszolskie gówno: https://www.facebook.com/events/795769084993130 > > > > Przypominamy nasz Telegram, który ostatnio, z braku większych akcji, jest trochę martwy, ale może się przydać w środę: t.me/gdzie_co_poz > > > > Jeśli macie siłę i czas, możecie dalej próbować dobijać się do sumień decydentów z CZK, zadawać pytania, mówić o swoich doświadczeniach z tym, jak p_licja wybiórczo reaguje, kiedy i na kogo jej wygodnie, to na pewno nie zaszkodzi. > > > > Stop brunatnizacji Poznania!
3


cross-posted from: https://szmer.info/post/82962 Shout-out do wlepiaczy: chętnie się zapoznamy. > Wlepka z autobusu. Nie znalazłem w sieci, a symbolika mi bliska. Ktoś, coś?
1
PRAWIE Solarpunk

  • @Mundek
  • edit-2
    5 miesięcy
Już 3 września tego roku zapraszamy na Poznański Zinfest! Targi odbędą się w Atelier Łazęgi Poznańskiej, natomiast prelekcje, spotkania, warsztaty w Zinku ! Chcemy stworzyć wyjątkową przestrzeń dla wszelkich twórców i osób, które chcą poznać świat niezależnych publikacji, komiksów, literatury, grafiki czy aktywizmu. Więcej informacji wkrótce!
2
Poznań Zinfest!
  • @Mundek
  • edit-2
    5 miesięcy

cross-postowane z: https://szmer.info/post/58443 > Pamiętacie uniesienie libków nad muralem KONSTYTUCJA, w imię której od lat odmawia się nam praw, nie tylko jako osobom queerowym, ale także socjalnych, takich jak społeczne mieszkalnictwo czy sprawiedliwość społeczna? > > Ktoś z dachu kamienicy należącej do ZKZL wylał farby tak, że utworzyły one tęczę. Było to swoiste przypomnienie, że nie ma prawdziwego poszanowania dla praw człowieka bez poszanowania praw osób queerowych. > > Do czasu. Tęcza została zlikwidowana. Nie żeby był remont elewacji, bo mural Konstytucji został nienaruszony, nie odmalowano całej ściany, a jedynie zrobiono nieestetyczny, biały prostokąt, byleby pozbyć się tęczy. > > Już dwa lata temu rzecznik prasowy ZKZL-u marudził w państwowym radyjku, że to "akt wandalizmu" i oddelegowano aż pałarzy do ustalenia sprawcy. Mamy nadzieję, że nigdy nie ustalono ani nie ustali się tej osoby, walcie się, jakoś nie ścigacie kiboli malujących nienawistne hasła po całym mieście i srających krzyżami celtyckimi tak, że na Łazarzu przez trzysta metrów można naliczyć ponad trzydzieści sztuk. > > Jako że kamienica należy do ZKZL, to można się chyba domyślić, czyja to sprawka. Na dodatek stało się to prawdopodobnie już w Miesiąc Dumy, tym samym plując w twarz społeczności queerowej. Oczywiście w imię "walki z wandalizmem" czy "przestrzegania prawa" zapewne. > > ZKZL-u, zajmij się lepiej wypłaceniem zaległych pensji portierkom i portierom, a nie wymazywaniem symbolu równości i różnorodności!

Upada jeden z bastionów polskiej psychiatrii dziecięcej. Lekarze z kliniki w Poznaniu złożyli wypowiedzenia
TW Samobójstwo, leczenie -To była jedna z najtrudniejszych decyzji w moim życiu, takich decyzji nie podejmuje się z dnia na dzień. Szalę przechyliła pandemia. Pewne rzeczy stały się niedopuszczalne. Nie byłam już w stanie tego wytrzymać psychicznie. A żeby pomagać innym, samemu trzeba być w formie - mówi prof. dr hab. n. med. Agnieszka Słopień, która kieruje Kliniką Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w uniwersyteckim szpitalu im. Jonschera w Poznaniu. W piątek 27 maja - po 24 latach pracy w klinice - prof. Słopień złożyła wypowiedzenie. Razem z nią odchodzi siedmiu lekarzy, czyli wszyscy specjaliści z kliniki. W tym m.in. konsultantka wojewódzka w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży w Wielkopolsce Natalia Lepczyńska. To już kolejny ośrodek, który znika z mapy regionu. W lipcu przestanie działać dziecięca psychiatria w szpitalu "Dziekanka" w Gnieźnie. W Wielkopolsce, w której mieszka ponad 750 tys. dzieci i nastolatków, zostanie tylko jeden, niewielki oddział psychiatryczny dla młodzieży. Nie chcą dłużej żyć Klinika Psychiatrii Dzieci i Młodzieży w Poznaniu jest jednym z sześciu uniwersyteckich ośrodków, które kształcą przyszłych psychiatrów. I jednym z najlepszych w kraju. O powodach odejścia z pracy lekarze piszą w liście do ministra zdrowia i Naczelnej Izby Lekarskiej. Jako jeden z głównych wymieniają skrajnie przepełnienie oddziałów. Pierwsze wolne terminy na planowe terapie w Poznaniu to wrzesień 2023. "Pandemia i wojna w Ukrainie spowodowały dramatyczny wzrost hospitalizacji osób po próbach samobójczych. Wg statystyk policyjnych, w porównaniu do 2020 i 2021 roku wśród dzieci i nastolatków wzrosła o 77 proc. liczba prób samobójczych. Podcinają sobie żyły, wieszają się na drzewach, rzucają się pod pociąg, skaczą z wysokich budynków. Nawet małe dzieci dokonują samookaleczeń. Nie chcą dłużej żyć" - piszą lekarze. Fatalne warunki niszczą efekty terapii W Poznaniu są dwa oddziały dla dzieci i nastolatków, z czego w Klinice Psychiatrii Dzieci i Młodzieży jest 25 łóżek. Chorych jest zwykle o połowę więcej. W rezultacie część nastolatków musi przechodzić terapie na oddziałach dla dorosłych. Albo na dostawkach. Na to także nie zgadzają się lekarze: "Trudno mówić o zachowaniu godności, gdy łóżkiem staje się materac leżący na podłodze koło brudownika lub toalety. Brakuje miejsc do siedzenia w jadalni, lekcje odbywają się w warunkach ciasnych pomieszczeń. Nie ma sal do odbywania rozmów z pacjentami (niejednokrotnie służy ku temu, np. stołówka, gdzie trudno o poufną konwersację) czy ich opiekunami. Nie zliczymy sytuacji, gdy objaśnianie, np. zasad farmakoterapii odbyło się na oddziałowym korytarzu. Nie ma również pomieszczeń przeznaczonych na prowadzenie terapii zajęciowej, ani wystarczającej ilości łazienek i toalet. Wielu pacjentów stanowią dzieci w kryzysie psychicznym, po próbie samobójczej, prezentujące zachowania autoagresywne, agresywne, niepełnosprawne intelektualnie - wymienione warunki szpitalne nie tylko uniemożliwiają prowadzenie terapii oraz powrót do zdrowia, ale wpływają na eskalację konfliktów i zachowań destrukcyjnych, agresywnych" - czytamy w liście. Praca na granicy ludzkiej wytrzymałości Lekarze piszą też o cenie, jaką sami muszą płacić za taki stan rzeczy. "Praca na oddziale odbywa się pod presją, w lęku o życie i bezpieczeństwo pacjentów, ale także i swoje. Pracując w warunkach nasilonego stresu, realnie wzrasta ryzyko popełnienia błędu medycznego, czy wystąpienia zdarzeń niepożądanych. Brakuje personelu, co sprawia, że praca niejednokrotnie toczy się na granicy ludzkiej wytrzymałości. Nie wspominając o legalności takiego postępowania." Przypominają, że poza leczeniem na oddziale, konsultują chorych w poradniach na NFZ, muszą prowadzić też zajęcia na Uniwersytecie Medycznym, współpracują ze stowarzyszeniami i innymi uczelniami m.in. UAM. - Większość z nas pracuje na co najmniej dwa etaty. Jesteśmy przepracowani, zmęczeni, wypaleni - mówi prof. dr hab. n. med. Agnieszka Słopień. W liście do resortu poznańscy psychiatrzy proponują program naprawczy: rozbudowę kliniki, stworzenie dodatkowego całodobowego oddziału psychiatrycznego dla dzieci i młodzieży w Wielkopolskim Centrum Zdrowia Dziecka, a także poprawę wynagrodzeń. Różnice w stawkach między sektorem publicznym i prywatnym stają się kuriozalne. Za godzinę pracy w czasie dyżuru na oddziale w szpitalu Jonschera lekarz dostaje od 60 do 80 zł. A za konsultacje czy wypisanie recepty w ośrodku finansowanym z funduszy Unii Europejskiej - nawet 400 zł. Co dalej z pomocą psychiatryczną dla najmłodszych? Dr n. med. Paweł Daszkiewicz, dyrektor szpitala im. Karola Jonschera, w piątek nie skomentował sprawy. Na razie klinika działa. Bo lekarzy wiąże ze szpitalem umowa z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia. Pracuje w niej też wciąż 14 lekarzy w trakcie specjalizacji (nie mogą złożyć wypowiedzeń), i pięciu psychologów. Szanse, że dyrekcja znajdzie nowych specjalistów, są znikome. W całej Wielkopolsce jest raptem niewielu ponad 40 psychiatrów dziecięcych. Szpital "Dziekanka" w Gnieźnie od kilku miesięcy nie może zwerbować żadnego ochotnika.

Małżeństwo z Charkowa otwiera w Poznaniu restaurację, by dać pracę uchodźcom
Nadia Pedan i jej mąż wraz z kilkuletnią córką ponad siedem lat temu wyjechali z Charkowa. Obawiali się, że rozpoczęta w 2014 roku wojna w Donbasie zagrozi przyszłości ich dziecka. Na swój nowy dom wybrali Poznań. Uważają, że stolica Wielkopolski bardzo przypomina ich rodzinne miasto. - Poznań i Charków są nowoczesnymi miastami. Mieszka w nich wielu młodych ludzi, bo jest w nich sporo ośrodków akademickich. Cechują się otwartością i świeżym spojrzeniem na świat. To dla nas bardzo ważne - opowiada Nadia Pedan. Teraz, gdy wojna w Ukrainie przybrała zupełnie nowy, jeszcze bardziej okrutny wymiar, Nadia z mężem goszczą w domu najbliższą rodzinę, której w marcu udało się uciec z kraju. Założyli restaurację m.in. po to, żeby dać im zatrudnienie. - Już dawno planowaliśmy otworzyć coś swojego. Na początku tego roku mąż zarejestrował spółkę. Nie byliśmy jednak zdecydowani na konkretny typ działalności. Kiedy po wybuchu wojny przejechała do nas rodzina, w tym potrzebujący rehabilitacji brat męża, który wcześniej był kucharzem w prestiżowych charkowskich restauracjach, nie zastanawialiśmy się długo. W miesiąc otworzyliśmy naszą Przyjaźń - opowiada Nadia. Na razie pracują we trójkę. Nadia zajmuje się obsługą klienta, jej mąż sprawami administracyjnymi, a jego brat jest szefem kuchni. - Wierzę jednak, że z czasem poszerzymy nasz biznes i będzie nas stać na to, żeby zatrudnić pozostałych członków rodziny - dodaje Nadia. *Polsko-ukraińska Przyjaźń* Nazwa restauracji nawiązuje do przyjaźni między Poznaniem i Charkowem. - Postanowiliśmy uhonorować miasto, z którego pochodzimy, oraz miasto, które stało się dla nas drugim domem. Chcieliśmy również w ten sposób podkreślić, że są to miasta partnerskie. Od 2019 roku prowadzimy także małą fundację, za pomocą której pomagamy zintegrować się i zaadaptować w Poznaniu imigrantom ze wschodnich krajów. Mamy zamiar rozszerzyć tę działalność i organizować w naszym nowym lokalu spotkania integrujące Polaków i Ukraińców przy smacznym jedzeniu. To kolejny powód, dla którego uznaliśmy, że nazwa Przyjaźń będzie idealna - tłumaczy Nadia. Restaurację udało się założyć w zaledwie miesiąc. Dla jej właścicieli był to bardzo intensywny czas. - Dzięki temu, że mamy profesjonalnego kucharza, nie musieliśmy martwić się o trudności w układaniu menu. Wyzwaniem było za to znalezienie polskich odpowiedników składników, które brat mojego męża wykorzystywał do swoich dań w Ukrainie. Tam wiedział już, co jest dobrej jakości, tutaj musiał się tego nauczyć. Dzięki metodzie prób i błędów wiemy już jednak, gdzie kupować przyprawy, gdzie mięso, a gdzie warzywa - dopowiada kobieta. *Dania łączą w sobie tradycję z nowoczesnością* Nadia twierdzi, że kuchnia ukraińska Polakom kojarzy się ze Lwowem. Przyjaźń natomiast reprezentuje kulinarnie wschód Ukrainy, na czele z Charkowem. - Mamy takie same dania jak na zachodzie kraju, jednak trochę inaczej je przygotowujemy. Poza tym lubimy urozmaicać kuchnię o nowoczesne akcenty. Można zauważyć to zarówno po dodatkach do dań, które mamy w karcie, jak i w sposobie, w jaki je serwujemy - tłumaczy Nadia. I dodaje, że wszystko, co proponują swoim gościom, przed wojną można było spróbować w najlepszych charkowskich restauracjach. - Oczywiście serwujemy klasyk, jakim jest barszcz ukraiński. Tego dania nie można było pominąć. Można spróbować u nas również okroszkę, a więc chłodnik ukraiński. Tę zupę gotuje się u nas podczas rodzinnych obiadów, zazwyczaj dodaje się do niej mięso drobiowe. My serwujemy ją natomiast jak w restauracji, z wędzonym łososiem. Oferujemy również dorsza ze specjalnym kremem, w którego skład wchodzi ser pleśniowy - mówi Nadia. W karcie Przyjaźni jest na razie kilka dań głównych, składających się z różnych rodzajów mięsa. Zjemy tam na przykład kotlety po kijowsku. Można do nich dobrać wybrane przez siebie dodatki - m.in. różne wariacje ziemniaków - od purée po pieczone, a także kaszę czy pieczone warzywa. Restauracja oferuje również kilka rodzajów sałatek oraz desery. Jak twierdzi Nadia, na ten moment największą popularnością wśród klientów cieszą się serniczki twarogowe z patelni z płynną czekoladą w środku. *Ciche otwarcie* Restauracja miała otwarcie w niedzielę, 7 maja. Niewiele osób jednak o tym wiedziało, bo właściciele postanowili w tym akurat momencie nie promować swojego lokalu. Aktualnie pracują już nad stroną na Facebooku. - Postanowiliśmy zrobić wszystko po cichu, żeby sprawdzić, ile osób będzie do nas przychodzić bez promocji. Jest dużo lepiej, niż zakładaliśmy. Ludzie nas odwiedzają, a później polecają naszą restaurację znajomym. Czasami sami wracają do nas z grupą przyjaciół. Komplementują nasze dania. Bardzo nas to cieszy - mówi Nadia. Dodaje, że cieszy się, że poznaniacy okazują im wsparcie i pytają o aktualną sytuację w Charkowie. Nie chce jednak, aby wojna była powodem, dla którego goście do nich przychodzą. - Chcielibyśmy przywoływać wspomnienie tego, co było przed agresją rosyjską. Tętniącego życiem Charkowa. To dla nas również nadzieja, że to miasto jeszcze kiedyś powróci do dawnego stanu. Chcielibyśmy, żeby nasi goście mogli u nas odpocząć i jeść dobre jedzenie w równie dobrej atmosferze. Żeby nasz lokal był przestrzenią, w której miło spędza się czas - podsumowuje kobieta. Przyjaźń mieści się przy ul. Garncarskiej 2 w Poznaniu, dwa kroki od Świętego Marcina. Restauracja jest otwarta od wtorku do niedzieli. We wtorki, środy, czwartki i niedziele w godz. 13-20. W piątki i soboty - dwie godziny dłużej.

SolarPunk na żywo!
cross-posted from: https://szmer.info/post/47165 > SolarBaza wczoraj wieczorem: troszkę się pomęczyliśmy z braku wiedzy praktycznej. > > Na YT jest JEDEN film pokazujący pobieżnie jak rozkładać namiot NS64 i znalazłem go dopiero po powrocie do domu. 🙂 > > ![](https://szmer.info/pictrs/image/3f750b1f-06ad-4e47-b20e-e02c2b4f4370.jpeg) > > ALE stelaż już stoi, a w najbliższy piątek, przed sobotnim pogorszeniem pogody, zębami i pazurami (jeśli trzeba) dokończymy stawianie namiotu. > > **Jak ktoś chce i może przyjechać pomóc i ogólnie się dowiedzieć, co dalej, to zapraszam ze śpiworem i prowiantem w ten weekend do Skrzetuszewa koło Lednogóry.** > > Zapewniamy: transport z/do kolei w Lednogórze, nocleg na łóżkach w namiocie (jak sobie postawimy), kuchenkę turystyczną i trochę słoikowych przetworów (jeszcze po Długim Stole -- została głównie passata, dżemy i kiszonki). Dostęp do toalety i umywalni jest (200 metrów). > > Nieagresywne/niepolujące zwierzęta mile widziane. Na miejscu są dwa psy i trzy koty. > > ## Zaczynamy solarpunk na żywo! > > Bardzo proszę się zapowiadać na priv albo w komentarzach tutaj.


cross-posted from: https://szmer.info/post/26605 > Właśnie uzyskałem prawo bezpłatnego użytkowania za darmo, co najmniej do końca roku, 200-metrowego domu w okolicach Gniezna. > Możemy tam zrobić dużo, pod warunkiem: > - Powstrzymania się od wprowadzenia nieodwracalnych zmian. > - Zadbania, żeby do zimy pokryć dach (koszt ok. 10 tys. PLN). > - Zbudowania, na założeniach solarpunkowych, zaplecza socjalnego dla dwóch sąsiadujących domów, które będą wykańczane dla potrzeb uchodźców. > > W budynku planuję uruchomić: > - Kuchnię z jadalnią (piec rakietowy, kuchenki słoneczne, chłodziarki i zamrażarki słoneczne) > - Zaplecze sanitarne (toalety kompostujące z permanentną pryzmą kompostową, prysznice, wannę i pralnię ze słonecznym grzaniem wody, oczyszczalnię korzeniową na szare ścieki) > - Pomieszczenia mieszkalne dla kilku osób prowadzących projekt, z zapewnioną dostępnością dla osób na wózkach. > - Przestrzeń na spotkania. > - Pomieszczenia warsztatowe i laboratoryjne. > > W bezpośrednim sąsiedztwie mamy miejsce na: > - Tymczasowe postawienie namiotów, przyczep, samochodów. > - Urządzenie ogrodu (po uzgodnieniu z gospodarzami terenu). > - Instalacje artystyczne (jak wyżej). > > W razie potrzeby, na oddzielnie ustalonych warunkach, jest możliwość skorzystania z domu gościnnego na 20 miejsc oraz z pola biwakowego nad jeziorem kilka kilometrów dalej. > > Zapraszam chętnych do współtworzenia tego miejsca oraz do wsparcia inicjatywy (np. poprzez organizację solarpunkowo-dewzrostowo-permakulturowych spotkań, warsztatów, wolontariatu, fundraisingu i innych takich).

Jaśkowiak: Rząd zlecił nam uruchomienie syren alarmowych, by uczcić ofiary katastrofy smoleńskiej. Zdecydowanie odmawiamy!
Prezydent Poznania Jaśkowiak >Rząd zlecił nam uruchomienie syren alarmowych, by uczcić ofiary katastrofy smoleńskiej. Zdecydowanie odmawiamy!!! W Poznaniu przebywa kilkadziesiąt tys. straumatyzowanych uchodźców, w tym dzieci, które nawet na dźwięk samolotu potrafią zareagować strachem i silnym stresem.

POZNAŃ - PANgen - Laboratorium Diagnostyki Molekularnej
cross-posted from: https://szmer.info/post/16744 > # Uwaga Poznań! > > Laboratorium PANGen, będące spin-offem IChB PAN zaprasza wszystkich, w szczególności gości z Ukrainy, na badania metodą RT-PCR, rozliczane przez NFZ. > > Лабораторія PANgen на вул. Wieniawskiego 17/19 надає можливість громадянам України, які приїхали до Польщі у зв’язку з війною, безкоштовно виконати тести на SARS-CoV-2 методом RT-PCR. > Щоб зробити безплатний тест потрібно показати довідку, яку видає Прикордонна служба Республіки Польща при перетині кордону, або закордонний паспорт з відбитком штампа Прикордонної служби Республіки Польща, якi підтверджують легальне перебування на території Польщі громадян України, які перетнули кордон Республіки Польща від 24 лютого. > До пацієнта з України в лабораторії PANgen ставляться з повагою і турботою. > Ми не відмовимо в допомозі. Ми не вимагаємо оплати за обстеження. > Попередня реєстрація на дослідження не потрібна. > Допомога кожному громадянину України надаватиметься на підставі даних паспорта чи іншого проїзного документа чи довідки, виданої прикордонною службою. > Цю допомогу лабораторія надає з понеділка по п’ятницю з 7.00 до 18.00. > Весь персонал вільно володіє англійською. > З 8.00 до 16.00 також працює людина, яка вільно володіє українською та російською мовами. > > PANgen laboratorium przy ul. Wieniawskiego 17/19 udziela obywatelom Ukrainy, którzy przybyli do Polski, w związku z wojną, bezpłatne badania SARS-CoV-2 metodą RT-PCR. > Do świadczeń uprawnia zaświadczenie wystawione przez Straż Graniczną RP lub odcisk stempla Straży Granicznej RP w dokumencie podróży, potwierdzające legalny pobyt na terytorium Polski obywateli Ukrainy, którzy przekroczyli granicę RP od 24 Lutego. > Pacjent z Ukrainy w Laboratorium PANgen traktowany jest jak obywatel Polski. > Nikomu nie odmówimy pomocy ani nie odeślemy do innego podmiotu. Nie domagamy się płatności za badanie. Nie jest wymagana uprzednia rejestracja na badania. > Każdemu obywatelowi Ukrainy pomoc będzie świadczona na podstawie danych z paszportu lub z innego dokumentu podróży czy zaświadczenia wydanego przez Straż Graniczną. > Tej pomocy laboratorium udziela od poniedziałku do piątku w godzinach 7.00-18.00. > Wszyscy pracownicy mówią biegle po angielsku. > Od 8.00 do 16.00 również pracuje osoba mówiąca biegle w języku ukraińskim i rosyjskim. > > ![](https://szmer.info/pictrs/image/opJKGAtgfh.png)

  • 0 users online
  • 1 user / day
  • 1 user / week
  • 1 user / month
  • 7 users / 6 months
  • 30 subscribers
  • 60 Posts
  • 19 Comments
  • Modlog