• 34 Posts
  • 8 Comments
Joined 2 lata temu
cake
Cake day: mar 08, 2021

help-circle
rss
cross-postowane z: https://szmer.info/post/150872 > Grzegorz Janoszka, aktywista i działacz na rzecz praw pracowniczych, zbiera historię osób pracujących w lokalach Jakuba Wilczyńskiego, czyli nie tylko w klubach sieci HAH, lecz także w poznańskiej gastronomii. > > Pierwsza część jego reportażu o warunkach pracy w lokalach Wilczyńskiego, w którym oddaje w większości głos osobom zatrudnionym w "Imperium HAH", okraszona jest także zarysem sytuacji oraz "głosówką", czyli wiadomością głosową od Wilczyńskiego do pracowników. > > Wilczyński, samozwańczy obrońca i sojusznik społeczności LGBT+ oskarża pracujące osoby o "ociotowanie lokalu". > > Całość dostępna jest na profilu Grzegorza Janoszki: https://www.facebook.com/yanoshka/posts/pfbid02xuN1yNuDoEkJydWcc7K8J3KxvKdL1CzCi4VtMptc2MXTqSc3CKSWDy5TwkqEmAvql

cross-postowane z: https://szmer.info/post/150873 > cross-postowane z: https://szmer.info/post/150872 > > > Grzegorz Janoszka, aktywista i działacz na rzecz praw pracowniczych, zbiera historię osób pracujących w lokalach Jakuba Wilczyńskiego, czyli nie tylko w klubach sieci HAH, lecz także w poznańskiej gastronomii. > > > > Pierwsza część jego reportażu o warunkach pracy w lokalach Wilczyńskiego, w którym oddaje w większości głos osobom zatrudnionym w "Imperium HAH", okraszona jest także zarysem sytuacji oraz "głosówką", czyli wiadomością głosową od Wilczyńskiego do pracowników. > > > > Wilczyński, samozwańczy obrońca i sojusznik społeczności LGBT+ oskarża pracujące osoby o "ociotowanie lokalu". > > > > Całość dostępna jest na profilu Grzegorza Janoszki: https://www.facebook.com/yanoshka/posts/pfbid02xuN1yNuDoEkJydWcc7K8J3KxvKdL1CzCi4VtMptc2MXTqSc3CKSWDy5TwkqEmAvql

cross-postowane z: https://szmer.info/post/150872 > Grzegorz Janoszka, aktywista i działacz na rzecz praw pracowniczych, zbiera historię osób pracujących w lokalach Jakuba Wilczyńskiego, czyli nie tylko w klubach sieci HAH, lecz także w poznańskiej gastronomii. > > Pierwsza część jego reportażu o warunkach pracy w lokalach Wilczyńskiego, w którym oddaje w większości głos osobom zatrudnionym w "Imperium HAH", okraszona jest także zarysem sytuacji oraz "głosówką", czyli wiadomością głosową od Wilczyńskiego do pracowników. > > Wilczyński, samozwańczy obrońca i sojusznik społeczności LGBT+ oskarża pracujące osoby o "ociotowanie lokalu". > > Całość dostępna jest na profilu Grzegorza Janoszki: https://www.facebook.com/yanoshka/posts/pfbid02xuN1yNuDoEkJydWcc7K8J3KxvKdL1CzCi4VtMptc2MXTqSc3CKSWDy5TwkqEmAvql

Grzegorz Janoszka, aktywista i działacz na rzecz praw pracowniczych, zbiera historię osób pracujących w lokalach Jakuba Wilczyńskiego, czyli nie tylko w klubach sieci HAH, lecz także w poznańskiej gastronomii. Pierwsza część jego reportażu o warunkach pracy w lokalach Wilczyńskiego, w którym oddaje w większości głos osobom zatrudnionym w "Imperium HAH", okraszona jest także zarysem sytuacji oraz "głosówką", czyli wiadomością głosową od Wilczyńskiego do pracowników. Wilczyński, samozwańczy obrońca i sojusznik społeczności LGBT+ oskarża pracujące osoby o "ociotowanie lokalu". Całość dostępna jest na profilu Grzegorza Janoszki: https://www.facebook.com/yanoshka/posts/pfbid02xuN1yNuDoEkJydWcc7K8J3KxvKdL1CzCi4VtMptc2MXTqSc3CKSWDy5TwkqEmAvql

Ale oni wiedzą, że nie tak się robi “wydarzenie cykliczne”? Bo wtedy zaklepią na cotygodniowe marsze?


NASZĄ OJCZYZNĄ JEST CZŁOWIECZEŃSTWO – PONAD NARODAMI, ZAWSZE ANTYFASZYSTOWSKO! Być może łatwiej pisałoby się podsumowanie kontrdemonstracji „na świeżo”, tuż po niej. Mimo wszystko jednak dobrze było dać myślom okrzepnąć, dać sobie czas na to, aż wszechogarniający gniew na to wszystko trochę ucichnie i zostawi po sobie konkretne refleksje. W deszczu, na zimnie, nieugięcie. Grupa osób antyfaszystowskich większa od pikiety posklejanej z ludzi ze środowisk, które są nam aż za dobrze znane. Antyszczepionkowcy, przeciwnicy prawa do aborcji, pospolici awanturnicy spod szyldu prawicowych ugrupowań, kibole używający barw klubu do siania faszystowskiej propagandy. Po drugiej stronie niesamowita solidarność ponad różnicami w poglądach, bo były i osoby związane z lewicową partią, i ktoś z czerwonej młodzieżówki oraz osoby, którym poglądami bliżej w stronę Abramowskiego. --- Po stronie faszystowskiej pikiety – „Polska dla Polaków”, pogarda dla cudzoziemców, pod płaszczykiem katolicyzmu najgorsze poglądy, najbardziej poniżające, upokarzające. Tak, jak przed laty spod kościołów ruszały akcje pogromowe przeciwko Żydom, tak teraz spod znaku „wielkiej Polski katolickiej” wskazuje się kolejnych wrogów Polski – osoby queerowe, w sytuacji uchodźczej, o poglądach socjalistycznych, niosące pomoc potrzebującym. Jest tak, jak w wierszu Tuwima, poety pochodzenia żydowskiego: „Krzyż mieliście na piersi, a brauning w kieszeni”. Powtarzamy historię faszyzacji. Nad Poznaniem znów krąży endeckie widmo. Po stronie antyfaszystów solidarność ponad narodami, bo wśród nas były nie tylko osoby z Polski i Ukrainy. Choć z różnych zakątków świata, to okazało się, że mamy wspólną ojczyznę – człowieczeństwo. Pomimo różnych języków, różnych doświadczeń z faszyzacją przestrzeni publicznej w naszych krajach, tak samo świadome zagrożenia i tego, że faszyzacji trzeba stawiać opór zawsze i wszędzie tam, gdzie tylko się pojawia. Konfederaci promowali broszurę i treści, które są absolutnie niedopuszczalne w kraju, który chce się zwać demokratycznym i szanującym prawa człowieka. Ograniczanie dostępu do opieki medycznej uchodźcom, „ochrona życia, nie poziomu życia” (w imię prawicowej zasady – urodziło się, więc wyjebane), pomysły wyjęte wprost z idei gett ławkowych. Krzyczenie, że Polacy są dyskryminowani we własnym kraju. Że są zagrożeni. Że to akcja przesiedleńcza, że czeka nas depopulacja. Obok takich słów nie można przechodzić obojętnie, jeśli nie chcemy powtórki z ubiegłego wieku. --- Lżono nas. Obrażano. Podczas gdy część osób usiłowała obudzić sumienia (o ile istnieją) konfederatów, przemówić im do rozumu (?), tak w naszą stronę leciały prześmiewcze teksty i wyzwiska. I nie dziwota, że za którymś razem, kiedy kpiono z flagi anarchoqueerowej, że co to za państwo, ktoś odkrzyknął „twoja stara”, a na ich durne teksty o szacunku do polskiej flagi czy o rzekomych spiskach „sraken pierdaken”. Że kiedy jedna z braunistek, proszona po wielokroć, żeby odeszła, bo nie chcemy z nią rozmawiać, nie chcemy mieć z nią interakcji i gówno nas jej „argumentacja” obchodzi, podchodziła coraz bliżej z coraz bardziej bezczelnymi tekstami, ktoś nie wytrzymał i powiedział „spierdalaj”. Bo faszysta nierzadko rozumie tylko i wyłącznie język, którego sam używa: pogardy i przemocy. Dopiero dosadne słowa spowodowały reakcję. Oczywiście przy okazji także oburzenie, że jak tak śmią! Nie oburzały ich za to słowa, które były kierowane w nas. Z cenzurą, bo dla Facebooka (który nie ma problemu z rasistowskimi i queerfobicznymi tekstami na prawicowych stronach) będzie to pretekst do zrzucenia nam strony. „Pedofile”. „Szmaty”. „K_rwy”. „Kretynki”. „Pustaki”. T_czowe śmiecie”. „Zakaz p_d_łowania”. „Cała Polska krzyczy z nami – wypierdalać z p_d_łami”. Obrażanie wyglądu, ubioru. Groźby. --- Zapytacie być może: gdzie była p_licja? Otóż, gdy tylko uformowała się kontrdemonstracja większa od tej faszystowskiej, podeszła do nas i ostrzegła, że mamy nie przeszkadzać. Kiedy nasi zgłaszali, że lecą w naszą stronę dosłownie wulgaryzmy, to usłyszałyśmy, że PROWOKUJEMY. Tak, podejście do p_licjanta jest według nich „prowokacją!” To nie jest pierwszy raz. A faszyści i p_licja to jedna koalicja. Faszole pięknie dziękowali mundurowym, ci się do nich pięknie uśmiechali. Jeszcze przydałoby się jednym i drugim wypierdalać na jakąś odosobnioną, bezludną wyspę, żeby sami sobie realizowali swoje pomysły na państwo i jego politykę. --- Jeszcze przed akcją docierały do nas głosy, że robienie kontrdemonstracji to… robienie faszystom zasięgów. Że przez nas będą mieli większą atencję. Szkoda, że te same osoby nie były tak odważne i nie pojechały osobiście do Warszawy powiedzieć tego kontrze do marszu dotyczącego „ukrainizacji Polski”. Jesteśmy antyfaszystkami. To dla nas oczywiste, że wszędzie tam, gdzie próbuje się ludziom wciskać brunatną propagandę, musi być opór. Że każdy przejaw oporu i niezgody, choćby to było pokazanie środkowego palca, podarcie ulotki czy krzyknięcie „chwała Ukrainie” w nawiązaniu do tematu pikiety, pokazuje faszystom, że są niemile widziani. I rzeczywiście, ludzie byli ośmieleni, by pokazywać brak zgody na takie poglądy w przestrzeni publicznej. Dziękowali nam za obecność. Osoby z Ukrainy przychodziły do nas, przytulały. Czuć było, że kontrdemonstracja jest potrzebna. Z tego miejsca dziękujemy serdecznie wolontariatowi SIS – za okazane serce, za bycie z nami, za przyniesienie nam ciepłej herbaty, gdy na zimnym deszczu sztywniały nam ręce i przemakały buty. Za dobre słowa, za rozmowy, za możliwość ogrzania się. Za gościnę. --- Taka właśnie jest historia tej akcji – przeciwko faszyzującym konfederatom opiewającym jednorodność etniczną, znieczulicę i nienawiść do kompletu z katolicyzmem stanęła grupa odważnych, empatycznych osób. Przeciwko „wielkiej Polsce” – międzynarodowa solidarność. Bo choć pochodzimy z różnych krajów i różnych środowisk, mówimy językiem antyfaszyzmu i człowieczeństwa, językiem troski wobec drugiego człowieka. O tym, dlaczego zawsze należy odpowiadać oporem i dlaczego grzecznością i ukłonami nikt faszystów jeszcze nie pogonił, być może kiedyś powstaną osobne teksty. A teraz wiele z nas leczy przeziębienia, bo aura była niezbyt przyjazna.

cross-postowane z: https://szmer.info/post/145101 > Władze Poznania, choćby kreowały się na nie wiadomo jak postępowe (postępujące cięcie połączeń, podwyżek płac w magistracie i dostępu do lokali to też postęp, nie? - być może Jacek Jaśkowiak), kompletnie ignorują zagrożenia ze strony - mówiąc wprost - faszystów zawoalowanych w różne bogoojczyźnianie, patriotycznie czy "dobroczynnie" nazwy. > > W tę środę, na Moście Dworcowym, odbędzie się "pikieta" środowiska faszystowskiego, związanego z Grzegorzem Braunem. Będzie mówić o "ukrainizacji" Polski, czyli de facto siać będzie nienawiść do osób w sytuacji uchodźczej, niezależnie od dopisków, że nie czepiają się "prawdziwych ofiar wojny". Gówno prawda, delikatnie rzecz ujmując. Nie da się połączyć tego z nawoływaniem o "ukrainizacji". > > Zgłoszenie o zgromadzeniu przyjęło poznańskie Centrum Zarządzania Kryzysowego. Jak udało nam się ustalić, posypały się maile dotyczące tej sytuacji. Jak to jest, że miasto wydaje zgodę na zgromadzenie jawnie łamiące przepisy, a teraz wymiguje się, że nie mogą tego zakazać, bo nie ma naruszeń przepisów? > > Co z artykułem 119 Kodeksu karnego, który mówi o publicznym nawoływaniu do przemocy i gróźb do osób ze względu m. in. na przynależność narodową czy etniczną? > > Co z artykułem 30 Konstytucji RP, mówiącym o przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, którą władze publiczny winny szanować oraz ją CHRONIĆ? > > Co z artykułem 32 Konstytucji RP, który zakazuje dyskryminacji w życiu publicznym z jakiejkolwiek przyczyny? > > Centrum Zarządzania Kryzysowego twierdzi, że pikieta pt. "stop ukrainizacji Polski" nie narusza żadnego z wyżej wymienionych, a poza tym to od tego jest p_licja. Nie pomagają argumenty, że działają według włsnego widzimisię, nie wypełniają swych obowiązków i faworyzują prawicowe grupy i działania. Nie przekonują połamane ręce protestujących, setki zatrzymań, ignorowanie zgłoszeń dotyczących "różańców" pod oknami szpitala czy drastycznych treści. Oni, niczym Piłat, umywają ręce. > > Jesteśmy więc znów w sytuacji, gdzie władze i wszelkie "służby" pozostawiają problem, bo przecież "wolność słowa", bo co złego może się stać, gdy pozwolimy faszolkom pieprzyć o "ukrainizacji" niedaleko punktu pomocy uchodźcom? > > Władze Poznania, Centrum Zarządzania Kryzysowego - wstyd. Szacunek wszystkim osobom, które się pofatygowały i napisały do CZK, dzwoniły, próbowały argumentować. Bo zachowałyście się w tym momencie tak, jak trzeba. > > Dlatego właśnie potrzebna jest nasza mobilizacja. Oczywiście, że nie zaszkodzi nadal suszyć głów decydentom w CZK i władzom Poznania. Do środy jest jeszcze trochę czasu. Może większy wkurw ludzi ruszy coś "urzędowo". Może. A tymczasem zachęcamy, żeby się zorganizować i oprotestować to faszolskie gówno: https://www.facebook.com/events/795769084993130 > > Przypominamy nasz Telegram, który ostatnio, z braku większych akcji, jest trochę martwy, ale może się przydać w środę: t.me/gdzie_co_poz > > Jeśli macie siłę i czas, możecie dalej próbować dobijać się do sumień decydentów z CZK, zadawać pytania, mówić o swoich doświadczeniach z tym, jak p_licja wybiórczo reaguje, kiedy i na kogo jej wygodnie, to na pewno nie zaszkodzi. > > Stop brunatnizacji Poznania!
7

Władze Poznania, choćby kreowały się na nie wiadomo jak postępowe (postępujące cięcie połączeń, podwyżek płac w magistracie i dostępu do lokali to też postęp, nie? - być może Jacek Jaśkowiak), kompletnie ignorują zagrożenia ze strony - mówiąc wprost - faszystów zawoalowanych w różne bogoojczyźnianie, patriotycznie czy "dobroczynnie" nazwy. W tę środę, na Moście Dworcowym, odbędzie się "pikieta" środowiska faszystowskiego, związanego z Grzegorzem Braunem. Będzie mówić o "ukrainizacji" Polski, czyli de facto siać będzie nienawiść do osób w sytuacji uchodźczej, niezależnie od dopisków, że nie czepiają się "prawdziwych ofiar wojny". Gówno prawda, delikatnie rzecz ujmując. Nie da się połączyć tego z nawoływaniem o "ukrainizacji". Zgłoszenie o zgromadzeniu przyjęło poznańskie Centrum Zarządzania Kryzysowego. Jak udało nam się ustalić, posypały się maile dotyczące tej sytuacji. Jak to jest, że miasto wydaje zgodę na zgromadzenie jawnie łamiące przepisy, a teraz wymiguje się, że nie mogą tego zakazać, bo nie ma naruszeń przepisów? Co z artykułem 119 Kodeksu karnego, który mówi o publicznym nawoływaniu do przemocy i gróźb do osób ze względu m. in. na przynależność narodową czy etniczną? Co z artykułem 30 Konstytucji RP, mówiącym o przyrodzonej i niezbywalnej godności człowieka, którą władze publiczny winny szanować oraz ją CHRONIĆ? Co z artykułem 32 Konstytucji RP, który zakazuje dyskryminacji w życiu publicznym z jakiejkolwiek przyczyny? Centrum Zarządzania Kryzysowego twierdzi, że pikieta pt. "stop ukrainizacji Polski" nie narusza żadnego z wyżej wymienionych, a poza tym to od tego jest p_licja. Nie pomagają argumenty, że działają według włsnego widzimisię, nie wypełniają swych obowiązków i faworyzują prawicowe grupy i działania. Nie przekonują połamane ręce protestujących, setki zatrzymań, ignorowanie zgłoszeń dotyczących "różańców" pod oknami szpitala czy drastycznych treści. Oni, niczym Piłat, umywają ręce. Jesteśmy więc znów w sytuacji, gdzie władze i wszelkie "służby" pozostawiają problem, bo przecież "wolność słowa", bo co złego może się stać, gdy pozwolimy faszolkom pieprzyć o "ukrainizacji" niedaleko punktu pomocy uchodźcom? Władze Poznania, Centrum Zarządzania Kryzysowego - wstyd. Szacunek wszystkim osobom, które się pofatygowały i napisały do CZK, dzwoniły, próbowały argumentować. Bo zachowałyście się w tym momencie tak, jak trzeba. Dlatego właśnie potrzebna jest nasza mobilizacja. Oczywiście, że nie zaszkodzi nadal suszyć głów decydentom w CZK i władzom Poznania. Do środy jest jeszcze trochę czasu. Może większy wkurw ludzi ruszy coś "urzędowo". Może. A tymczasem zachęcamy, żeby się zorganizować i oprotestować to faszolskie gówno: https://www.facebook.com/events/795769084993130 Przypominamy nasz Telegram, który ostatnio, z braku większych akcji, jest trochę martwy, ale może się przydać w środę: t.me/gdzie_co_poz Jeśli macie siłę i czas, możecie dalej próbować dobijać się do sumień decydentów z CZK, zadawać pytania, mówić o swoich doświadczeniach z tym, jak p_licja wybiórczo reaguje, kiedy i na kogo jej wygodnie, to na pewno nie zaszkodzi. Stop brunatnizacji Poznania!

DROGIE BILETY, NIEWSPÓŁMIERNE PENSJE - CO GWARANTUJE NAM MPK POZNAŃ? Dziś, tj. 20 sierpnia 2022 r. na poznańskiej Wyborczej ukazał się artykuł przedstawiający aktualną sytuację w MPK Poznań. Autorką jest Sylwia Sałwacka. Jeszcze niedawno pisałyśmy o nadchodzących podwyżkach cen biletów oraz w systemie PEKA, choć jakość komunikacji regularnie się pogarsza, nie tylko przez remonty robione bezmyślnie, powodujące coraz większe trudności z dojazdami do miejsc pracy i nauki. Poznań ma jedną z najdroższych, jeśli nie najdroższą komunikację miejską w Polsce! Pomyślicie: w takim razie osoby kierujące tramwajami i autobusami, dbające o nasze bezpieczeństwo, a także personel sprzątający i czuwający nad sprawnością pojazdów są stosownie opłacane. Nic bardziej mylnego! Jak podaje Maciej Szkudlarek z Biura Komunikacji Społecznej MPK w Poznaniu, na rękę to ok. 3,5 tysiąca złotych. Osoby zatrudnione w charakterze motorniczych i kierowców opowiadają zaś o trudnych warunkach, nadgodzinach i niepewności, która towarzyszy im w pracy. Pracownice i pracownicy mówią o dziesiątkach odwoływanych kursów. Na ten moment MPK dysponuje ok. 150 wakatami. Żeby zapełniać luki, MPK woli zatrudniać ludzi np. przez agencje pracy. Woli takie rozwiązania niż godne warunki i uczciwe umowy o pracę! Osoby pracujące za kółkami i sterami pojazdów MPK! Każdego dnia robicie, co w Waszej mocy, by wypełniać powierzone Wam zadania i bezpiecznie oraz jak najpunktualniej przewozić ludzi. Osoby konserwujące i naprawiające pojazdy - pracujecie, by żadna usterka nie stwarzała zagrożenia dla pasażerek, pasażerów i osób kierujących. Osoby sprzątające pojazdy - robicie, co w Waszej mocy, byśmy mogły jeździć czystymi autobusami i tramwajami. Za Waszą ciężką i ważną pracę należy się nie tylko godna płaca, rewaloryzowana o rosnące koszty życia. Należą Wam się godne warunki, umowy o pracę i gwarancja, że będzie Was wystarczająco, by żadne nie musiało nadwyrężać sił, wykonując tak odpowiedzialne zadania. My, pasażerki i pasażerowie, nieraz psioczymy na ciągle rosnące opóźnienia, wypadające kursy, absolutny bałagan w remontach i cięte połączenia. Mamy w tym wszystkim świadomość, że robicie co w Waszej mocy, a MPK jako spółka od dawna ma - brzydko mówiąc - wywalone na jakość usług czy warunki pracy. A coś nam mówi, że krewni i znajomi królika w spółkach zarabiają "nieco" więcej niż motornicza czy kierowca... Jeśli przyjdzie czas, że osoby pracujące w MPK powiedzą "dość" - będą mieć rację. I naszego wsparcia, pasażerek, pasażerów, społeczniczek i aktywistów będą potrzebować. Finalnie przecież jedziemy na jednym wózku. My, traktowani jak zło konieczne pasażerowie i pracownice.

Coś w Poznaniu mocno jebło, ale nie był to tym razem ani beton, ani kolejna zapowiedź podwyżki, a Grupa Stonewall zaliczyła taką odklejkę, że człowiekowi rzygać się chce. Masa queerów na co dzień robi wiele ważnych rzeczy. Promują antyfaszystowskie postawy, sprzeciwiają się dyskryminacji, w tym antysemityzmowi, walczą o to, by nie nazywano nas pedofilami, zwłaszcza że w 2020 roku prawica urządziła nam pod tym względem wyjątkowe piekło. A potem wchodzi Stonewall i dosłownie sra na naszą mozolną, wieloletnią, trudną pracę. I tak, oddzielamy tęczowo-kapitalistyczną grupę od socjalnego, antyfaszystowskiego queeru. Stonewall wypuścił posta o Karolu Szymanowskim. W końcu był gejem, a jak był gejem, no to wiadomo, że trzeba o nim coś puścić, nie? Nieważne, że był mizoginem, antysemitą (warto doczytać, do czego doprowadzały antysemickie postawy w II RP) i wielbicielem mło- jebanym groomerem. Słowem wyjaśnienia: grooming to działania manipulacyjne, przy pomocy których osoba starsza wiekiem nawiązuje więź z osobą o wiele młodszą - z nastolatkiem czy nawet dzieckiem - aby zapewnić sobie jego zaufanie, a potem doprowadzić do stosunku seksualnego. O groomingu mówimy także w przypadku, kiedy osoba bardziej "doświadczona życiowo" ze względu na wiek wchodzi w związek z o wiele młodszą. 35-letni Szymanowski i 15-latek to aż za dobrze trafiony przykład. Bo co z tego, że według naszych dzisiejszych standardów prawnych 15-latek jest "legalny"? Wciąż istnieje dwudziestoletnia przepaść wieku i doświadczeń. Tworzy to olbrzymie pole do nadużyć. Związek 15-latka z 35-latką nie może być zdrową relacją. Wszystkie te zarzuty jednak Stonewall przełyka, bo przecież Szymanowski wielkim kompozytorem i gejem był, a że miał ciągoty do dojrzewających chłopców? Nie, ubrali to w słowa "wielbiciel młodych mężczyzn", pokazując grooming jako coś neutralnego, jeśli nie pozytywnego. Wszak młodzi chłopcy mieli duży wpływ na twórczość! Na szczęście w społeczeństwie, także w naszej tęczowej banieczce, świadomość dotycząca groomingu stale rośnie, co jest dobrą informacją. Szybko zaroiło się pod postem Stonewalla od komentarzy zwracających uwagę nie tylko na mizoginię czy antysemityzm, lecz na grooming Szymanowskiego. Po kilkunastu godzinach, zamiast skasować ten odcinek i post oraz przeprosić, w imieniu Grupy Stonewall wiadomość wystosował Mike Urbaniak. Nie wiemy, czy to miał być damage control, bo jeśli tak, to wyszło obrzydliwie i zwyczajnie chujowo. "Każda osoba znająca życie i twórczość Karola Szymanowskiego wie doskonale, jak fascynacja młodymi mężczyznami wpływała na jego życie osobiste i twórcze. Szymanowski nazywał ich efebami – to słowo o greckiej etymologii oznaczające młodych, około 18-letnich mężczyzn weszło do wielu języków nowożytnych i oznacza potocznie urodziwego młodzieńca" - argument odnoszący się do starożytnej Grecji nadaje się może co najwyżej do tego, żeby potłuc go o kant czegokolwiek będącego w zasięgu. To, że coś było kiedyś normą, nie oznacza, że było i jest dobre. Poszukiwanie młodych, niedoświadczonych kochanków i wykorzystywanie ich przez o wiele starszych facetów jest złe. Po prostu. I podpinanie się Szymanowskiego pod to nie ratuje go w żaden sposób wizerunkowo. "Druga powiązana z tym kwestia, która pojawiła się w komentarzach to zarzut pedofilii, który jest już zwyczajnym nonsensem. Między „młodymi mężczyznami”, a dziećmi jest jednak zasadnicza różnica. Za pedofilię uważa się „czynności seksualne wobec dzieci przed okresem dojrzewania”, a współczesny kodeks karny mówi, że karze podlega osoba, która „obcuje płciowo z małoletnim poniżej lat 15 lub dopuszcza się wobec takiej osoby innej czynności seksualnej”. Szymanowski nie tylko nie popełniał żadnych czynów zabronionych według dzisiejszych o wiele ostrzejszych kryteriów prawnych i obyczajowych, ale również nie popełniał ich – co o wiele ważniejsze – według wymogów prawnych czy obyczajowych czasów, w których żył. A żył w czasach, w których 23-letnie kobiety nazywano „starymi pannami”, a ślub brało się w wieku lat 19." - powoływanie się na to, że to "legalne", jest obrzydliwe. Co z tego, że było to (Kodeks karny z 1932 roku) i jest "legalne", skoro jest niewłaściwe, krzywdzące i złe? 15-latek to jeszcze dziecko. 18-latek to osoba dopiero wchodząca w dorosłość. A krzywdzące normy, przywołane na końcu, powinny być piętnowane, a nie pokazywane, że "kiedyś to było". No było - i pozostaje krzywdzące oraz podłe. "Nie będę tu już nawet wspominał o tym, że oceniając przeszłość według dzisiejszych norm, należałoby uczyć w szkole, że Władysław Jagiełło to pedofil, bo był już po czterdziestce, kiedy ożenił się z 12-letnią Jadwigą Andegaweńską." - DOKŁADNIE TAK MIKE, WSPÓŁŻYCIE Z 12-LATKĄ TO CZYN PEDOFILNY I NALEŻY GO NAZYWAĆ PO IMIENIU! I należy uczyć, że małżeństwa dzieci były i są złe. Czasy i normy - ustalane głównie przez cishet dziadersów czy "wielbicieli młodych mężczyzn" na przestrzeni wieków - się zmieniają. Krzywdy ofiar pozostają. Nie można ich usprawiedliwiać "innymi czasami". Ofiary pedofilii, groomingu, wykorzystywania, przymusowych małżeństw nie mogą zostać przemilczane. Wzywamy Grupę Stonewall do usunięcia tego "wykładu" oraz posta i czegokolwiek, czym miał być komentarz Urbaniaka. Bo zaraz się okaże, że taki Waldemar Krysiak też jest kontrowersyjny, ale przecież jest gejem, więc może też zasłuży na swój odcinek? A teraz idziemy się kolektywnie zrzygać.

Dni Petlury (25–27 lipca 1941)
cross-postowane z: https://szmer.info/post/95179 > 27 lipca przypada rocznica zakończenia tak zwanych "Dni Petruly". Były to lwowskie pogromy ludności żydowskiej. Aresztowania i zabójstwa Żydów we Lwowie nastąpiły bezpośrednio po zajęciu miasta przez Wehrmacht po ataku Niemiec na ZSRR w 1941. Były one połączone z grabieżą ich mieszkań. Zaplanowano je i zorganizowano przez niemieckie władze okupacyjne przy udziale milicji ukraińskiej i cywilnych bojówkarzy ukraińskich nacjonalistów z podlwowskich wsi. Nazwano je "Dniami Petruly" w związku z tym iż miały jakoby być zemstą za zamordowanie przez Żyda Symona Petlury - ukraińskiego dowódcy i działacza niepodległościowego. > > Co ciekawe Symona Petrulę zastrzelił Szolem-Szmuel Szwarcbard. Żydowski anarchista i przyjaciel Nestora Machno... > 18 października 1927 rozpoczął się proces Szwarcbarda – za jego uniewinnieniem wypowiadali się m.in. Albert Einstein, Henri Bergson, Maksim Gorki i Aleksander Kiereński. Z obroną Szwarcbarda współpracował były premier Węgierskiej Republiki Ludowej (1918–1919) – Mihály Károlyi, a obrońcą w sądzie został Henri Torres. Po ośmiu dniach ława przysięgłych zadecydowała o wypuszczeniu Szwarcbarda na wolność.

Nasz stosunek do KOD-u jest chyba dość znany i jasny. Przyczyn jest wiele, a jedną z nich prezentujemy poniżej. A w zasadzie to prezentuje ją radca prawny, Paweł Norbert Strzelecki. Paweł przedstawia się na swym profilu jako "radca prawny, turysta, KOD Wlkp (Komitet Obrony Demokracji w Wielkopolsce - przyp.), miłośnik historii, wikipedysta". Prywatnie - mąż Klaudii Strzeleckiej, radnej z PiS-u. Za pośrednictwem jednego z wpisów przedstawia się także jako zwolennik odbierania praw ludziom ze względu na pochodzenie z określonych części Polski. "Galicyjskie wsie czy byłe PGRy to nie są "potencjalni wyborcy" - to najgorszy sort Polaków. Trzeba jasno pokazać kto jest wrogiem Polski. Zabierz babci dowód" - pisze Paweł w swym wpisie na Twitterze. Wcześniej pisze o nich także jako o "dziurach i ciemnogrodach". Postawa taka stoi w jawnej sprzeczności z istotą demokracji oraz poszanowania praw człowieka. Paweł atakuje wyborczynie i wyborców nie ze względu na poglądy, lecz ze względu na zamieszkanie czy pochodzenie z konkretnych rejonów Polski. Taka szkodliwa stygmatyzacja, w połączeniu z frazą o "pokazywaniu, kto jest wrogiem Polski", trąci na kilometr retoryką pogromową. Przy nasileniu takiej narracji grozi wręcz samosądami - nawet na tych osobach ze wspomnianych rejonów, które mają poglądy inne niż te wyznawane przez prawicę. Liczy się pochodzenie. Artykuł 11 Kodeksu Etyki Radcy Prawnego w punkcie pierwszym stanowi: "Radca prawny obowiązany jest dbać o godność zawodu nie tylko przy wykonywaniu czynności zawodowych, ale również w działalności publicznej i w życiu prywatnym". Jeśli takie wypowiedzi są akceptowalną normą dla Komitetu Obrony Demokracji, to stanowią niebezpieczny trend - poniżania i odczłowieczania w imię "właściwej" koalicji czy partii. I nie różni się w zasadzie wiele od retoryki partii rządzącej. Od takich rzeczy się zaczyna - wykluczanie ze względu na pochodzenie, postulaty odebrania praw wyborczych. Nie na darmo po internecie krąży powiedzenie "podrap liberała, a wyjdzie faszysta". Pogarda dla osób z mniejszych ośrodków, mniej "zaradnych", mniej zamożnych, mniej wykształconych, poprzez postulaty dotyczące ograniczaniach demokratycznych praw, są niebezpiecznym przejawem i wymagają stanowczej reakcji. *Po opublikowaniu na Facebooku powyższego wpisu "Pokolenie KOD", czyli wielkopolska sekcja KOD-u, zareagowała emotką "haha" na nasze uwagi dotyczące niedemokratycznego, klasistowskiego i obrzydliwego podejścia do ludzi ze względu na pochodzenie. Najwyraźniej to jedyne, na co można liczyć ze strony niemających sobie nic do zarzucenia "demokratów". Wysłałyśmy stosowną informację wraz ze screeenami do Okręgowej Izby Radców Prawnych w Poznaniu. Zobaczymy, czy im także będzie do śmiechu na widok klasistowskich fikołków ich członka.*

PROTEST OSÓB PRACUJĄCYCH W SĄDACH I PROKURATURACH! Liberalne środowiska wiele uwagi poświęcają tzw. "wolnym sądom" czy obronie sędziów i prokuratorów. Niewiele jednak mówi się o sytuacji, w jakiej od lat znajduje się trzon całego wymiaru sprawiedliwości. Osoby pracujące w sądach i prokuraturach nie mają prawa do strajku. Mają bardzo ograniczone narzędzia do wyrażania niezadowolenia z warunków pracy oraz płac. Są na tym polu zakładnikami systemu, który każe dla siebie pracować za marne pieniądze, dźwigać na barkach ciężar funkcjonowania placówek wymiaru sprawiedliwości, a który jednocześnie ogranicza prawo do protestowania. W tym poście nie będziemy się spierać na temat zasadności istnienia wymiaru sprawiedliwości w obecnej formie. W tym poście wyrażamy pełne wsparcie dla protestujących. Na dzień 23 lipca o godzinie 12:00 NSZZ Pracowników Wymiaru Sprawiedliwości zaplanował pikietę przed Urzędem Wojewódzkim w Poznaniu. Gorąco zachęcamy do przyjścia i wyrażenia wsparcia protestującym! Tylko razem jesteśmy w stanie wywrzeć presję na rządzących!

Niektóre osoby lubią podważać konieczność bloków antykapitalistycznych na marszach równości. Blubrają coś o wspaniałości korporacji, które łaskawie sypną groszem (niewspółmiernie małym do swych zysków) czy w swej wspaniałomyślności nie dyskryminują pracownic i pracowników. A potem człowiekowi coś się obije o uszy na własnym podwórku, gdy kolejne libkowe lokum wyciera sobie mordy queerem. Niepodawanie stawki i typu umowy nie mają w sobie nic z równości czy inkluzywności, podobnie jak wymagany status studenta/ucznia i zdjęcie w CV. To ostatnie nie może stanowić wymogu. Śmierdzi to koszmarnie cięciem kosztów na pracownikach, sugeruje nieśmiało umowę o dzieło lub cywilno-prawną. A jeśli pracownik zobowiązuje się do wykonywania określonych czynności na rzecz pracodawcy pod jego kierownictwem w określonych przezeń miejscu i czasie, mamy do czynienia ze STOSUNKIEM PRACY, co wymaga UMOWY O PRACĘ. Sprzeciwiamy się i sprzeciwiać się będziemy wyzyskowi oraz łamaniu praw pracowniczych. Niezależnie od tęczy czy jednorożców w logo/nazwie. A jako kolektyw queerowy jesteśmy oburzone traktowaniem queeru instrumentalnie, jako maszynki do zysków, bez transparentnego traktowania zatrudnianych osób.

ANI QUEERFOBIA, ANI KAPITALIZM! My, osoby queerowe, wciąż nie mamy tu praw. Wciąż dotyka nas przemoc w skali systemowej i osobistej. To nie tylko zagrożenie pobiciem, niemożność legalizacji i formalizacji związku. To krzyżujące się wykluczenia. Biedne osoby LGBT+ dyskryminacja dotyka mocniej. Tranzycja, ucieczka z queerfobicznego kraju, podstawowe leczenie, zmiana dyskryminującego pracodawcy, lekarza czy właścicielki mieszkania jest dla nich obciążające i niezwykle trudne czy wręcz niemożliwe z powodów ekonomicznych. Niebinarne landlordcze wyrzucające lokatorów na bruk to wciąż opresorcze. Lesbijka policjantka, przymykająca oczy na przemoc na komisariacie i akceptująca opresyjne praktyki wobec aktywistek, to wciąż opresorka. Strażnik graniczny gej, który dokonuje wywózki uchodźców, to wciąż opresor. Walcząca o prawa LGBT+ grupa łamiąca prawa pracownicze to wciąż opresorki. Ich wyzyskiwanie to nadal przemoc, niezależnie od logo i barw, za jakimi się kryją. Korporacja, która ma platformę na Paradzie Równości, a jednocześnie płaci transfobowi, wciąż jest opresorką. Państwo, w którym legalne są małżeństwa jednopłciowe, wysyłające na Bliski Wschód wojska, to wciąż opresor. Plastikowa tęczowa flaga uszyta w fabryce w Bangladeszu jest splamiona śladem węglowym i krwią. Nie potrzebujemy w naszej walce opresorów i opresorek! Mówiąc o prawach osób LGBT+, nie możemy zapominać o walce o prawa pracownicze, lokatorskie, socjalne i reprodukcyjne. O walce z dyskryminacją osób neuroróżnorodnych, z niepełnosprawnościami, chorych czy zmagających się z zaburzeniami. O walce o czyste powietrze, wodę, o życie innych gatunków i przyrodę. O rzeczywiste i realizowane prawo do swobodnego przemieszczania się i wyboru miejsca zamieszkania, niezależnie od pochodzenia etnicznego, narodowego czy koloru skóry. W chwili, gdy czytasz ten manifest, wiele osób straciło życie na polsko-białoruskiej granicy, wiele wciąż walczy o życie, a osoby im pomagające są ofiarami represji. Nie interesuje nas podporządkowanie się przemocowemu prawu i systemowi, asymilacja czy wtapianie się w obowiązujące normy społeczne, ustalane przez cisnormatywny, heteronormatywny, patriarchalny porządek. Nie damy sobie wmówić, że zasługujemy co najwyżej na tolerancję, na łaskawe "znoszenie" naszego istnienia i to tylko wtedy, gdy ładnie się uśmiechamy i jesteśmy "grzeczne" - a kiedy zaczynamy się bronić cegłami jak w Stonewall ponad pół wieku temu, to bogate korporacje, znany polityk i pseudosojusznicy przestaną wspierać nasze prawa. Osoba, która warunkuje poparcie dla praw człowieka, w tym praw osób LGBT+, jest pseudosojusznikiem. Osoba, która w ramach "sojusznictwa" odbiera nam głos, platformę i próbuje nas wmodelować w swoje ugrzecznione standardy, jest pseudosojuszniczką. Osoba, która mówi, że jest za prawami człowieka, ALE - nigdy naprawdę nie wspierała praw człowieka. Mamy świadomość, że jako ruch queerowy powinnyśmy walczyć o to, by rzeczy takie jak opieka zdrowotna były powszechnie dostępne. Nie jest dostępną i inkluzywną opieka zdrowotna pod tęczowym szyldem, która wymaga dopłacania za to, że łaskawie Cię nie zmisgenderują i uszanują to, kim jesteś. Wówczas jest to przywilej dla bogatszych. Nie jest inkluzywnym "tęczowe" miejsce, gdzie osoby padają ofiarą molestowania, przemocowcom uchodzi na sucho, a pracowniczki są wyzyskiwane i mobbingowane. Tęcza służy jedynie do zarabiania, wciąż na krzywdzie i wykluczeniu. To nie queer, lecz tęczowy kapitalizm. Nie jesteśmy tylko grzecznymi osobami LGB, czasem T. Wiemy doskonale z historii, że prawa człowieka, którymi szczyci się liberalna narracja, zostały zdobyte w walce, a nie przyznane za bycie dostosowanymi, zasymilowanymi obywatelkami. Chcemy świata bez wyzysku, w którym afirmowana jest ogromna różnorodność naszych stylów życia, doświadczeń i ekspresji. Świata, w którym nie ma miejsca na podziały i niesprawiedliwe hierarchie. Bez granic, bez nacji, bez dyskryminacji! PEDALSKIE WYZWOLENIE, NIE TĘCZOWY KAPITALIZM! Używamy flagi czarno-różowej. Różowy oznacza queer, który jest dla nas domem, tożsamością, gdzie odmienność jest dobra, gdzie przyjemność jest dobra zawsze wtedy, gdy nikogo nie krzywdzi. Queer to coś więcej niż bycie osobami LGBT+ - to radykalne dobro, tworzenie przestrzeni inkluzywnych i bez przemocy. To jest właśnie nasza pedalska duma. Czarny zaś oznacza anarchię wartości z nią związane, jak chociażby sprzeciw wobec hierarchii. To antykapitalizm, antyfaszyzm, samoorganizacja, pomoc wzajemna, oddolne inicjatywy społeczne. To de facto nasze korzenie - gdy grupka wkurwionych pedałów skrzyknęła się oddolnie, by zareagować na przemoc, by pomagać sobie nawzajem, dawać sobie nadzieję i przypominać, czym jest queer. Nie liberalny, lecz socjalny, bez wyzysku. Dlatego też postanowiłyśmy stworzyć Blok Antykapitalistyczny na Marszu Równości. By przypomnieć, czym jest queer, czym chcą go uczynić politycy i korporacje, a czym być powinien. (Blok będzie mieć swoje ulotki, za ich treść, opracowanie oraz za lwią część manifestu dziękujemy Sybilowi, który uratował nasze przepracowane dupska)

Wielkimi krokami zbliża się nasz blok na Marszu Równości, więc wreszcie prezentujemy hasło przewodnie. Tak się akurat ułożyło do tego, co odkasztaniło się w związku z warszawskim prajdem.

Pamiętajmy, nie tylko dziś, o robotniczym zrywie, o pierwszym tak licznym wystąpieniu przeciwko władzy samozwańczo "ludowej", której jeden z oficjeli rzekł, że każda ręka przeciw nim podniesiona zostanie odrąbana, rzekomo w imię proletariatu. Pamiętajmy o brutalnej pacyfikacji osób walczących o chleb, godność i wolność. O tym, jak przeciwko nieuzbrojonym ludziom wysłano setki żołnierzy i czołgi. Pamiętajmy, że wolność nigdy nie jest dana raz na zawsze. I nie pozwólmy tej ważnej daty zawłaszczyć środowiskom prawicowym, którym marzą się podobne pacyfikacje bezbronnych ludzi i totalna władza, nawet za cenę ludzkich żyć i godności.

Gorzej, że wobec nielegalnie strajkujących (w ogóle wtf nielegalny strajk, w momencie, gdy strajk dosłownie wiąże się z utratą środków do życia) można zasądzić niezły szajs. Potrzeba społecznej uważności i rozgłosu.


**SĄD W ŚWIDNICY ZAKAZAŁ STRAJKU GENERALNEGO W ZAKŁADZIE UBEZPIECZEŃ SPOŁECZNYCH!** Jesteśmy oburzone faktem, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych od lat traktuje osoby pracujące na najniższych szczeblach jak półdarmową siłę roboczą. Pensje w tzw. "budżetówce" są zamrożone od lat, co odbija się fatalnie na osobach pracujących w sektorze państwowych, np. nauczycieli, pracownicach i pracowników US-ów czy ZUS-ów właśnie. ZUS zwolnił dyscyplinarnie Ilonę Garczyńską, liderkę Związkowej Alternatywy w zakładzie, negocjatorkę w sporze zbiorowym. To bezpośrednia przyczyna strajku. Stanięto solidarnie za represjonowaną koleżanką. Tymczasem nasze państwo znów jest bezsilne wobec silnych i silne wobec najsłabszych. Sąd w Świdnicy zabezpieczył powództwo zakładu wobec pracownic i pracowników chcących rozpocząć strajk od 27 czerwca, tym samym uznając, że strajk będzie nielegalny. ZUS chce, aby przeprowadzono referendum strajkowe... wśród 40 tysięcy osób. Związkowczynie i związkowcy walczą nie tylko o podwyżki, lecz także o dymisję Gertrudy Uścińskiej. Skarżą się na fatalne warunki pracy, nierzadko po 12 godzin, a także na złe traktowanie i zastraszanie. W Polsce prawa pracownicze są i tak nikłe, regularnie łamane, a strajki są ograniczane przez "wolne sądy". Działaczki i działacze związków zawodowych, mimo ochrony, mogą zostać zwolnieni z dnia na dzień. Stoimy murem nie tylko za osobami ze Związkowej Alternatywy, nie tylko za zwolnioną Iloną, ale za wszystkimi osobami pracującymi w ZUS-ie, walczącymi o godne warunki pracy i płace! *Cios wymierzony w jedno z nas jest ciosem w nas wszystkie!*

Dziś obchodzimy Światowy Dzień Osób w Sytuacji Uchodźczej. Pamiętajmy, że nie tylko osoby z Ukrainy uciekają dziś przed wojną. Pamiętajmy o piekle na białorusko-polskiej granicy, na które tak wiele osób z naszego kraju, z Bogiem na ustach i różańcami w rękach, jest obojętnych. Pamiętajmy o tym, że Twierdza Europa ma krew na rękach, topiąc łodzie z ludźmi szukającymi lepszego miejsca do życia. Pamiętajmy o osobach izolowanych na naszych terenach, podejmujących strajki głodowe, walczące o podstawowe prawa człowieka. Europa powinna się wstydzić. Nie tylko dziś. Budowanie murów, wpychanie dyktatorom pieniędzy za "buforowanie uchodźców", topienie łodzi z bezbronnymi ludźmi, pushbacki i tortury są czymś, co nie powinno się dziać nigdzie, nigdy, także w Europie tak bardzo opiewającej prawa człowieka i tolerancję. --- **"Dom", Warsan Shire, tłum. nieznane** nie porzuca się domu, chyba że dom to paszcza rekina biegniesz ku granicy tylko wtedy gdy całe miasto biegnie razem z tobą sąsiedzi biegną szybciej niż ty a oddech krwawy w ich gardłach chłopak, który chodził z tobą do szkoły który całował cię do nieprzytomności za starą fabryką cyny niesie karabin większy od siebie porzucasz swój dom tylko wtedy gdy dom nie pozwala ci zostać nie porzuca się domu, chyba że dom cię wygania ogień pod twymi stopami gorąca krew w twych wnętrznościach nigdy nawet przez myśl ci nie przeszło że kiedykolwiek to zrobisz aż ostrze wypaliło swe groźby na twej szyi ale nawet wtedy nucisz hymn pod nosem i dopiero w toalecie na lotnisku drzesz swój paszport szlochając, gdyż każdy kęs papieru uświadamia ci, że powrotu nie będzie musisz zrozumieć że nikt nie wkłada swych dzieci do łodzi chyba że woda jest bezpieczniejsza niż ląd nikt nie parzy swych dłoni pod pociągami pod wagonami nikt nie spędza dni i nocy w czeluściach ciężarówek jedząc gazety, chyba że przebyte mile oznaczają coś więcej niż podróż nikt nie przeczołguje się pod płotami nikt nie chce być bity być obiektem litości nikt nie wybiera obozów dla uchodźców ani rewizji osobistej kiedy twe ciało rozdziera ból ani więzienia ponieważ więzienie jest bezpieczniejsze niż miasto w ogniu a jeden strażnik więzienny nocą jest lepszy niż cała ciężarówka mężczyzn w wieku twego ojca nikt nie mógłby tego wytrzymać nikt nie mógłby tego znieść niczyja skóra nie byłaby dość twarda te ci_paci do domu uchodźcy br_dni imigranci azylanci wyzyskiwacze naszego kraju żebrzące cz_rnuchy śmierdziele roznoszące pasożyty rozwalili swój kraj, a teraz chcą rozwalić nasz jak te słowa te nienawistne spojrzenia spływają po tobie może dlatego, że uderzenie mniej boli niż wyrywana kończyna lub że słowa są łagodniejsze niż tuzin mężczyzn między twymi nogami albo, że obelgi łatwiej przełknąć niż ruiny kości niż ciało twego dziecka w kawałkach chcę wrócić do domu ale dom to paszcza rekina dom jest lufą karabinu i nikt nie porzuciłby domu chyba że dom pogoniłby cię na brzeg chyba że kazałby ci szybciej biec zostawić swe rzeczy czołgać się przez pustynię brodzić przez oceany tonąć głodować żebrać porzucić dumę twoje przetrwanie jest jednak ważniejsze nikt nie porzuca domu, póki dom nie jest spoconym głosem w twych uszach mówiącym uciekaj uciekaj ode mnie natychmiast nie wiem, kim się stałam ale wiem, że wszędzie jest bezpieczniej, niż tutaj

Queerfobiczna kampania wszechpolaków
Faszyści z MW przyznali się finalnie do akcji z tęczowym papierem toaletowym. A nie mówiłyśmy? Jakby było im mało, to postanowili zorganizować... zrzutkę na queerfobiczną kampanię ochrzczoną jako "stop biologiofobii". Oczywiście, że możemy tu przytaczać stanowisko PAN, liczne dowody naukowe na to, że prawackie gadanie o "biologii" nie ma sensu, ale dla nich i tak będzie to lewackie i złe. Zajmijmy się więc rozpracowaniem tej akcji. Zbiórka funduszy jest prowadzona za pośrednictwem portalu "twojazbiorka.pl". Odpowiada za nią podmiot mający swą siedzibę przy Placu Grzybowskim 3/5 w Warszawie. Mówi wam coś nazwa "Fundacja Ośrodek Analiz Prawnych, Gospodarczych i Społecznych im. Hipolita Cegielskiego"? Nam też nie mówiło wiele. Wystarczająco mówi nam jednak ktoś taki jak Jerzy Kwaśniewski. Tak, to ten sam od Ordo Iuris, które jest europejską agendą organizacji TFP (Tradycja, Rodzina, Własność) pochodzącej z Brazylii fundamentalistycznej organizacji katolickiej. Prowadzą krucjatę przeciwko prawom człowieka, sprzeciwiają się rozwodom, prawu do stanowienia o swoim ciele oraz szczują na osoby LGBT+. Jak pogrzebie się głębiej, to znajdzie się też osoby, które należą np. do "Fundacji na Rzecz Rzetelnej Debaty Publicznej", w której zasiada niejaki Cezary Krysztopa, skrajnie prawicowy rysownik, który mocno uaktywnia się, gdy idzie o bycie anti-choice. Polecamy przejrzeć sobie te organizacje chociażby na rejestr.io. Co ciekawe, niektóre z tych inicjatyw powiązanych mniej lub bardziej z organizacją od platformy zbiórkowej, mają podobny znaczek w stopkach stron. To NIW - Narodowy Instytut Wolności powstały w 2017 roku. Rozdaje on publiczne pieniądze prawicowym, nacjonalistycznym NGO-som. W radzie zasiada m. in. Tymoteusz Zych (tak, ten od zdrady i zakazu rozwodów naraz). Polecamy poguglać sobie, kto rządzi kasą z NIW. Jedna z telewizji miała o tym reportaż. No dobrze, jesteśmy w punkcie, gdy wiemy, kto odpowiada za platformę zrzutkową, kto dorzuca tym organizacjom, a teraz wróćmy do sedna akcji MW. Wprost przyznają się, że to między innymi z powodu trwania Miesiąca Dumy. Zbierają na "akcję plakatową, ulotkową oraz kampanię w sieci", a za wsparcie w odpowiednich kwotach dostaje się tęczowy papier toaletowy. Dalej jest biadolenie o niszczeniu rodziny, otwartych atakach i propagandzie, taki klasyk. I to jest coś, co wyrosło z akcji, którą wiele mediów, w tym niektóre poznańskie, kupiły totalnie jako akcję queerów w walce z homofobią. Pisałyśmy, ostrzegałyśmy. Pamiętajcie, że nie jesteśmy bezsilne w walce z tą kampanią! Podstawowym narzędziem jest walka z dezinformacją. Weryfikujcie źródła i to, co czytacie w internecie. Dobry research jest bezcenny i zwiększa bezpieczeństwo społeczności. Nie damy się tej kampanii, tak jak nie dałyśmy się wielu innym queerfobicznym akcjom i nagonkom.

Jako że chyba tylko na Onecie pojawił się artykuł, który sceptycznie pisze o tzw. "Tęczowych Brygadach", a na poznańskim podwórku aż dwie redakcje (TenPoznan.pl oraz epoznan.pl) dały ciała, postanowiłyśmy wystosować krótką wiadomość do obu redakcji. "Szanowna Redakcjo, Po lekturze Waszego artykułu dot. "Tęczowych Brygad" z przykrością i zniesmaczeniem obserwujemy, że nie wykonano żadnego podstawowego researchu ani tzw. "białego wywiadu" celem napisania artykułu, posłużono się jedynie informacjami podanymi przez "Tęczową Brygadę" i uwierzono im bez weryfikacji. Jesteśmy jako kolektyw queerowy głęboko zażenowane poziomem mediów, których jednym z obowiązków powinno być rzetelne informowanie osób czytających Was o otaczającym świecie oraz wydarzeniach mających w nim miejsce. Wystarczyło przejrzeć polubienia czy udostępnienia "Tęczowych Brygad" na Facebooku oraz Twitterze, aby zauważyć wyjątkową aktywność osób o poglądach anty-LGBT+, w szczególności Młodzieży Wszechpolskiej czy wręcz asystentów społecznych Konfederacji. Żeby nieco ułatwić wgląd w sytuację, zamieszczamy link do naszego posta na Facebooku, gdzie zamieściłyśmy część screenów z informacjami, które powinny Was zaalarmować przy pisaniu artykułu o "Tęczowych Brygadach". Chcemy, aby Redakcja miała świadomość, że tym bezrefleksyjnym działaniem przyczynia się do dalszej stygmatyzacji społeczności LGBT+, wystawiając ją na pośmiewisko i podając dalej akcję, którą narodowcy chcą przypisać queerowi, nie weryfikując źródeł informacji. Jest to tym bardziej dotkliwe, że dzieje się to w czerwcu, Miesiącu Dumy. Wyrażamy nadzieję, że jest to mimo wszystko działanie nieumyślne, bez premedytacji i że społeczność doczeka się stosownego sprostowania, a jeszcze milej widziana byłaby rzetelna praca dziennikarska, która zdemaskowałaby sprawców tej "akcji". Mamy nadzieję, że doczekamy się sprostowania lub nowych artykułów, które - po stosownym researchu - rzucą nowe światło na tę sprawę i pokażą ją w prawdziwym świetle - jako perfidną prowokację środowisk prawicowych." Liczymy na jakąś refleksję ze strony obu redakcji oraz na to, że przynajmniej w Poznaniu nie będzie się o tej faszystowskiej akcji pisać bzdur, przypisując queerowi dyskredytujące samych siebie działania, bo tak napisała sobie na jakiejś stronce banda narodowców.


Też mi to przyszło na myśl i na początku pomyślałem, że może to znów anticzojsy coś odpieprzają.


Co za gupi portal. Poprawione. Dzięki!


Taa, cały Poznań już tym jest powoli zasrywany. Te nowe to chyba skuli tzw. “bożego ciała” (święto obrywania i dewastowania miejskich rabatek i kwiatostanów, niech zapylacze zdychają z głodu, bo trzeba przed opłatkiem sypać kwiatki).

Przy czym 2020 tutaj liczyłbym od sierpnia - bo bez queerowego zrywu związanego ze Stop Bzdurom i pogromobusami nie byłoby IMHO takiego pierdolnięcia w październiku. Przecież początek i najbardziej radykalne siostrzeństwo zadziało się m. in. dzięki queerowi.

To jest to, bo u nas ostatnio totalny drop szczęścia to jest to, że ktoś zgarnął naklejki po 40 na arkusz A4 i możemy drukować sobie low effort wlepy i rozdawać - numer do ADT z informacją po polsku i ukraińsku. Potrzeby są duże, a materiałów niet.

Gadałem z jedną osobą z okolic LABK - poza Warszawę te ichnie podkładki czy przypinki nie wyszły. Łódź dostała kilka podkładek, ale podobno były tak słabej jakości, że się zaraz rozwaliły i trzeba było kupować swoje. No i poza okolice partyjne to nie wyszło. To był realny ból w dupie przy zbieraniu podpisów - no sorry, ale jednak co innego, jak w którymś mieście mieli cały namiot reklamowy LABK, a u nas nie było nawet durnego potykacza.

Oczywiście, że można byłoby przekazać materiały w mniejsze miejscowości - ale po co? :')


Żyję i mam się całkiem. Dzięki. Po prostu przerwa od piekłoportalu, bo jakoś tych wszystkich mądrali w terenie nie widać, a roboty, w tym papierkowej, nie ubywa.