Niestety do wymaganego miliona bardzo daleko…
Ja już swój podpis zostawiłem.
Nawet jakby dobili do miliona to nic to nie da, pogadają sobie i tyle. Nie ma przecież prawdziwej demokracji. Nie zostawiam podpisu, bo to nie ma sensu; tylko wsypałabym się na jakąś listę.
Też długo miałem takie podejście. “Nie ma demokracji, nie głosujmy”, a później dziwimy się, że jakiś Trump czy Nawrocki publicznie wafluje się z konsekwentnie głosującymi nazistami. Osobiście wolałbym się wkurwiać, że jakaś rozwodniona lewica znowu coś spierdoliła, niż że rząd otwarcie zbroi ludzi, którzy chcą mnie zabić. Demokracja parlamentarna absolutnie nie jest rozwiązaniem naszych problemów, ale oddając pole tylko je pogłębiamy.
Taka petycja sama w sobie nic nie zmienia, ale to system europejski, nie fundacja zajmująca się fundrisingiem. Dla polityków jest to komunikat: jest elektorat żądający tego, przyjmując tą pozycję mogę mieć ich poparcie. Nawet zakładając u nich najniższe odruchy, możemy mieć wpływ na to co się dzieje. To jeszcze nie Rosja czy Stany.
Dobrym przykładem może być to, że po prawie roku walki o to udało mi się przekonać Ministerstwo Cyfryzacji do prac legislacyjnych nad zobowiązaniem organów państwowych do posiadania kanałów RSS w Biuletynach Informacji Publicznej.
Mało tego, żeby nie skończyło się to w taki sam sposób, jak miało to miejsce z obiecanymi skryptami śledzącymi z zewnętrznych firm na *.gov.pl, czyli że ostatecznie i tak nie zniknęły – postawiłem https://bip-rss.kontrabanda.net/. Dzięki temu mam względnie wiarygodny argument w rozmowach z ministerstwem.
Oczywiście żeby nie było, serdecznie zapraszam ICD oraz Panoptykon do inspiracji względem powyższego – suche dane są lepszym orężem niż walka na (niestety często) puste argumenty i uprawianie wzajemnej kontrpropagandy.
Na przykład Rentgen mógłby po pozyskaniu uprzedniej zgody użytkownika przesłać informacje o potencjalnych skryptach śledzących na wybranej stronie do ICD, żeby mogli poddać ten temat szerszej analizie.



