Gubernator Minnesoty, Tim Walz, zaapelował do Donalda Trumpa o usunięcie z miasta agentów ICE. - Sieją chaos i przemoc - powiedział tuż po tragedii.
Zastrzelili to eufemizm na rozbrojenie i 10 pocisków w plecy. Info po angielsku: https://www.commondreams.org/news/minneapolis-shooting-video


Właśnie to przeceniasz. Gwardia Narodowa nie działa dokładnie tak jak on chce, ci ludzie mają swoje granice. Między innymi dlatego najpewniej nie było kolejnych prób użycia tej formacji. Zwłaszcza że w kwestii Gwardii wiele mogą powiedzieć władze stanowe. Poparcie dla Trumpa w wojsku jest słabo zbadane, ale sam widzisz, gdzie jest jego słabość: on nie rozdaje łapówek, przysług i stanowisk. Zamiast tego pompuje hajs podatnika w prywatne armie i w zjebów pokroju Thiela, co akurat bardzo się establishmentowi wojskowemu nie podoba.
A zwykłym trepom może przestać się podobać, że nagle zabija się białych ludzi na ulicach, ponieważ “nie na to się umawaliśmy”. Jak mówiłam: jest kij, brakuje marchewki.
Samo “przepychanie swoich ludzi” w takim klimacie to proces na lata. Owszem, wojsko będzie go słuchać, ale to nie jest równoznaczne z tym, że wojsko złamie dla niego każdą zasadę i zrobi dla niego wszystko. Tego poziomu fanatyzmu w ogóle tam nie widać.
Uniwersytety nic akurat nie znaczą, mieć uniwersytety znaczy mieć całe gówno, a sterroryzowanie profesora jest łatwiejsze od zabrania dziecku cukierka.
Sąd Najwyższy jest podzielony i prawdopodobnie patrzy jak wiatr zawieje w midtermach.
Trochę pesymizujesz na zasadzie “jeśli coś potencjalnie może się wydarzyć to pewnie się wydarzy”. Może za rok sytuacja się zmieni, może nie. Ale na chwilę obecną Trump nie ma zasobów, żeby tak po prostu samodzielnie przejąć totalitarną władzę nad sfederalizowanym krajem. Prawdopodobnie to wie, i dlatego właśnie próbuje nas oszołomić jednym wielkim telewizyjnym spektaklem.
Zauważ że musi być jakiś powód, dla którego USA nie utrzymały choćby JEDNEGO kontyngentu w Wenezueli, a poprzestały na akcji “hit-and-run”.
Sam zauważasz, że Hitler robił to inaczej. Bo robił. I to nieprawda, że w Niemczech “sobie tego nie wyobrażano”, że zaprowadzi dyktaturę. Wyobrażano i oczekiwano tego. Cała kampanie wyborcza NSDAP opierała się na hasłach “po co komu 23 partie i chaos, skoro może być jedna partia i porządek”. Nikt się z tym absolutnie nie krył, naziści nie twierdzili że kochają Republikę i że wartości demokratyczne są dla nich ważne. Nie robili nawet pozorów. Jedyne, czego rozentuzjazmowani Niemcy się wtedy bali to to, czy to aby się źle nie skończy w sensie międzynarodowym - drugim Wersalem. Poza tym nastroje były jak najbardziej OK. Żadne miasto (w sensie: jego włodarze) otwarcie się nie buntowało. Żadne władze landowe nie sabotowały otwarcie idei Rzeszy. Kluczem było nieustanne pilnowanie, by zarówno tłum, jak i elity były zadowolone. Nie próbowano ich na siłę zastępować nowymi, urabiano je.
Ale wiecie, że opisujecie głównie jego dojście do władzy, a nie sytuację, gdzie władza już jest przejęta, rząd i senat obsadzone lojalistami, w instytucjach od roku trwają czystki a całość budżetówki jest zastraszana i głodzona podczas gdy jego sojusznicy od kapitału robią wszystko co w ich mocy, żeby załamać rynek pracy i ekonomię? Nie przesadzałbym z porównaniami, ale jeśli chcecie wszelkie SA i SS na kiju to zwracam uwagę na faszystowskie bojówki i wielotysięczne milicje oraz głęboki nurt akceleracjonistycznych neonazistów działające w stanach od lat. Tam od dawna są wszystkie składniki wojny domowej lub czystek etnicznych.
Harcerz:
Milicje nie są wielotysięczne. Najwyżej wielosetne. Tak naprawdę jedyną porządną bojówką jest teraz ICE/Border Patrol.
Zastraszanie administracji jest, ale jest też opór i szykuje się kolejny shutdown. Mimo oczywistych prowokacji i napięć, wojny domowej poza władzą chce uniknąć każdy, i mało kto ma ochotę w niej ginąć. Skoro zabójstwo Kirka nie podpaliło Stanów, to obstawiam że nawet zabójstwo Trumpa by w tej chwili tego nie zrobiło.
BTW, właśnie zapoznałam się z oświadczeniem NRA, które… potępia Trumpa.
Kiedy Hitler przejął władzę, miał wszystkie pionki na planszy. Nikt (poza komunistami) nie protestował, gdy nadał sobie nadzwyczajne uprawnienia. Hindenburg przyklepał to bez mrugnięcia okiem – nikt go nie straszył.
Aktualny rozwój wydarzeń wciąż jest niebezpieczny, ale coraz bardziej obnaża słabość całego trumpowego projektu. Inżynieria społeczna nie jest jednak taka prosta jak się tym ludziom wydawało.
Nie należy bagatelizować zagrożeń, ale trzeba patrzeć tak, by nie dać się przygnieść beznadziei. Amerykanie z młodszych pokoleń rozumieją to i mądrze wdrażają taktyki podpatrzone w innych krajach: utrudniają życie agentom ICE i Border Patrolu skutecznie, nawet bez wchodzenia w otwartą konfrontację. Im więcej ludzi styka się z samym ICE tym bardziej rozumie, że to zwykłe tchórzliwe śmiecie. Niebezpieczne, ale w istocie nie mające za sobą nic prócz munduru z demobilu i gnata w ręce.
Łukasz:
Rozumiem akurat te obawy, ale wiesz, łatwo jest być MAGA wojownikiem klawiatury i zgrywać chojraka, że zaraz zacznie się strzelać, trochę trudniej wyjść z piwnicy i rzeczywiście to robić. Emocje nakręcone przez trumpowski spektakl są skrajne, ale zrobić coś w emocjach to jedno, a realnie walczyć w jakichś szeregach z bronią w ręku i strzelać do wszystkiego co “lewackie” to drugie. Jak pisałam, śmierć Kirka pokazała, że może i jest duża ochota żeby o tym krzyczeć, ale zaskakująco mała żeby to robić.
Ofc zgadzam się że liberałowie są problemem. Zarówno ci na ulicach jak i ci w rządzie, którzy głosowali za większym budżetem dla ICE. Ale to już inna sprawa.
Przecież tam dochodzi do tego co chwilę. Od początku tego roku mieli już 22 masowe strzelaniny. Oczywiście nie wszyscy ci strzelcy są MAGA ale znaczna część tak.
Poza tym do listy rzeczy, które budzą mój pesymizm co do rozwoju sytuacji w USA dopisać trzeba ich wyjątkowo kretyński ustrój polityczny. Począwszy od kolegium elektorskiego, poprzez gerrymanderingi, nadmierną pozycję słabo zaludnionych konserwatywnych stanów, zbyt silną pozycję Senatu względem Izby Deputowanych ,poprzez różne “filibastery” “zamykanie rządu” i całą masę innych kretynizmów. Twórcy konstytucji USA zakładali że to będzie marginalna republika farmerska położona na peryferiach, a nie największe mocarstwo przemysłowe świata. To trochę przypomina końcową fazę Republiki Rzymskiej, która rządziła połową znanego wówczas świata a miała system polityczny greckiego polis.
No dobrze, nic się nie da zrobić. Zapłaczmy i zmówmy modlitwę.
No ja zgadzam się z Harcerzem że porównanie do Niemiec lat 30 jest bez sensu. Natomiast w USA niepokoją mnie 3 rzeczy: bardzo duże poparcie dla autorytaryzmu. Niektórzy trumpiści oraz politycy bardziej na prawo od MAGA już wprost mówią o zakończeniu demokracji z różnych sondaży wynika, że co najmniej 1/3 społeczeństwa to popiera. Po drugie w poprzedniej kadencji Trumpa jego co głupsze pomysły blokował aparat partyjny. Od tego czasu Trump dokonał w Partii Republikańskiej czystek i tam nie ma już żadnego oporu wewnętrznego. Teraz czystki trwają w agencjach federalnych i służbach. Po trzecie postawa liberałów, którzy zachowują się jak to liberałowie, czyli popierają specjalne uprawnienia ICE i bardziej starają się odciąć od elementów “skrajnie lewicowych” w trakcie protestów niż przejmują się fanatycznymi rasistami, z których Trump zrobił funkcjonariuszy policji specjalnej bez żadnego przeszkolenia.