Ja nie mówię, czy używać czy nie używać. Ale należy rozumieć skutki i implikacje.
A jakimś cudem tak jest, że wszystkie osoby którym AI akurat pomaga, kończą jako apologeci tej technologii i gaszą swój sceptycyzm.
Nie będę mówić nikomu że ma nie robić czegoś co pomaga innym. Ale nie będę udawać że nie widzę niebezpieczeństwa zmian postaw u tych samych ludzi.
Niestety ale to jest dylemat wagonika. Ja chcę tylko by każdy sam rozważył w duchu opcje i pogodził się z konsekwencjami. Ten wyzysk pracowników trzeciego świata to tylko przykład – kolejnymi ofiarami są społeczności żyjące w pobliżu data centrów w USA, gdzie EPA całkowicie zlikwidowała wszystkie normy i regulacje środowiskowe żeby tej branży zrobić dobrze.
Pomijając taki kontekst tworzymy sobie świat jednostronnych opowieści o cudownym AI. Nawet jeśli tacy ludzie jak bohaterka tekstu wcale by tego nie chcieli.
W praktyce on sam się pomija. Znam już takich co za samo wklejanie takich treści wyzwą cię od “neo-luddystów”, i to będą osoby o poglądach okołolewicowych.
Ja nie mówię, czy używać czy nie używać. Ale należy rozumieć skutki i implikacje.
A jakimś cudem tak jest, że wszystkie osoby którym AI akurat pomaga, kończą jako apologeci tej technologii i gaszą swój sceptycyzm.
Nie będę mówić nikomu że ma nie robić czegoś co pomaga innym. Ale nie będę udawać że nie widzę niebezpieczeństwa zmian postaw u tych samych ludzi.
Niestety ale to jest dylemat wagonika. Ja chcę tylko by każdy sam rozważył w duchu opcje i pogodził się z konsekwencjami. Ten wyzysk pracowników trzeciego świata to tylko przykład – kolejnymi ofiarami są społeczności żyjące w pobliżu data centrów w USA, gdzie EPA całkowicie zlikwidowała wszystkie normy i regulacje środowiskowe żeby tej branży zrobić dobrze.
Pomijając taki kontekst tworzymy sobie świat jednostronnych opowieści o cudownym AI. Nawet jeśli tacy ludzie jak bohaterka tekstu wcale by tego nie chcieli.
O nie, nikt nie mówi, żeby ten kontekst pomijać.
W praktyce on sam się pomija. Znam już takich co za samo wklejanie takich treści wyzwą cię od “neo-luddystów”, i to będą osoby o poglądach okołolewicowych.
Ja tam z dumą się określam jako (neo-)luddysta. Osoby, które z niego korzystają jak z inwektywy nie odrobiły podstawowej lekcji z historii tego ruchu.