Z jednej strony to najważniejsze źródło wiedzy, jeśli chodzi o tworzenie rozwiązań, a z drugiej bardzo toksyczne ( trochę jak elektroda)
PS dzień dobry :)
Nie palcie LLMów, zakładajcie własne!
Według raportu z września 2024 roku, korzystanie z AI spowalnia rozwój umiejętności programistów, którzy zamiast pisać kod samodzielnie, coraz częściej polegają na generowanych przez maszyny fragmentach.
– uczciwie, nie widzę w tym nic negatywnego (będąc “pro AI”): zostanie mniej Software Developerów (zawsze będzie ileś osób tym szczerze zainteresowanych, jak do dziś istnieją programiści np. Asemblera czy Fortrana), to będą Prompt Engineers, zaś w przyszłości oby AI-Assisted Systems Engineers. Tak przebiega Postęp Technologiczny: od ręcznego programowania arytmometrów logicznych (Charles Babbage, Ada Lovelace), po języki modelowania zagadnień (relacji, procesów, stanów, encji, …) coraz wyższych poziomów – idealnie dążące (w dalszej przyszłości) do “naturalnego, ludzkiego modelu mentalnego pewnej interakcji”, bez etapu przekładu na sztywną składnię (do niedawna jęz. programowania, dziś coraz częściej naturalny ze zróżnicowanym poziomem precyzji).
Vibe Coding IMHO jest O.K., gdy jest nie bardziej zawodne od aktualnego baseline’u, zaś idealnie dążące do State-of-the-Art.
Fakt, że Vibe coding opiera się o LLM wytrenowane na kodzie napisanym przez ludzi, którzy zazwyczaj nie dostają za to wykorzystanie żadnych pieniędzy, uważam za nieetyczny.
+1, szanuję i rozumiem opinię ofc, lecz jak coś to postuluję “unieważnienie pracy najemnej” – “praca jako hobby” – np. tzw. “AI” (LLM/LRM, lecz może to będzie w przyszłości całkowicie inna architektura) zastępujące coraz więcej zawodów w pakiecie z Bezwarunkowym Dochodem Podstawowym, jak w pierwotnej wykładni OpenAI (gdy jeszcze nie było tylko korporacją for-profit, ale też i Fundacją Non-Profit). Całkowicie odmienny Paradygmat Socjoekonomiczny. :-)
Byłoby super, była chyba taka książka “w pełni zautomatyzowany luksusowy komunizm” czy jakoś tak, ale nie jestem takim optymistą. Nie mam złudzeń, że jak prawie każda technologia do tej pory, AI to dźwignia do wyciągania zysku dla jak najbogatszych, a cała resztka poza garstką elity uzyskuje ochłapy. Być może będzie to najbardziej szkodliwa pod tym względem technologia.
Czytasz w myślach – właśnie o tej książce myślano, aby się odnieść (jest na liście “To Read”).
Problem z eksuniwersalizmem polega też i na tym, że “upasywnia rewolucyjnie” – “bogole”, materialiści, makiaweliści, cynicy – “przestają istnieć” po prostu, to jest “odrębny gatunek”, więc nie ma sensu z nimi walczyć, reedukować, oświecać, ale też i orientować się na nich, socjalizować się. Budujesz wyłącznie “swój świat dla swoich osób” i reszta cię nie interesuje – więc to niejako połączenie fatalizmu (jak satrapa gadający, że “sąsiadów ma się od Boga”) z cancel culture/sekciarstwem/autonomizmem na sterydach (“jeździsz SUVem, masz dwa+ mieszkania, na wakacje latasz charterem do Dubaju – więc nie istniejesz”). Toteż to już padło – strategie przetrwania mamy odrębne, skorelowane klasowo (IMHO Anachronizm) i mentalnie (IMHO Awangarda), wzajemnie sobą gardzimy. Ponieważ to nieuchronnie musi prowadzić do rywalizacji o skończone zasoby, choćby terytorium, stąd i proponowane w pakiecie rozwiązanie ustrojowe, które może to jakoś harmonizować – bardziej dyplomacja niż polityka. “Traktowanie się jak powietrze” jest ostatnim rozwiązaniem non-violence. Acz aby być uczciwym – tj. w pewnym wartościowaniu: lepszym od adwersarzy – trzeba mieć b. jasne kryteria, gdyż inaczej to jest też autokracja i apartheid. Te może pomóc wyznaczyć AI/ML, gdyż to ich tradycyjne zastosowanie: cluster analysis. Dopiero mając to odgrodzenie się w ręku, można IMHO (acz to subiektywne) myśleć o realizacji tez z “W pełni zautomatyzowanego, luksusowego”, #UniteBehindTheScience, Earth-as-a-Spaceship czy innego Jacque’a Fresco.
Ciekawe, może to zahamuje rozwój nowych modnych frameworków (nie będzie pytań o nie na stackoverflow to chatskibidi nie będzie skąd miał brać odpowiedzi, więc vibekoderzy nie będą w stanie nic napisać i koło się zamknie…).
@harcesz @dreiwert już widać podobny efekt. Istniejące frameworki “boją się” wprowadzać duże zmiany w kolejnych wersjach, bo LLMy się pogubią, będą odpowiadać w starej składni, a ludzie będą kierować swoją frustrację w kierunku autorów bibliotek, bo przecież nie świętego Chata.
Przeżyło to już Svelte i do pewnego stopnia Tailwind, więc nie takie znowu małe projekty.
A do tego już widoczny jest efekt, że ludzie nie podchodzą nawet do nowych projektów, bo przecież Claude im nie pomoże. Czekają nas lata technologicznej stagnacji.
Istniejące frameworki “boją się” wprowadzać duże zmiany w kolejnych wersjach, bo LLMy się pogubią, będą odpowiadać w starej składni, a ludzie będą kierować swoją frustrację w kierunku autorów bibliotek, bo przecież nie świętego Chata.
To, z szacunkiem, zmartwienie tych ludzi, nie autorów. “Please do not file bug reports on this” i elo.
A do tego już widoczny jest efekt, że ludzie nie podchodzą nawet do nowych projektów, bo przecież Claude im nie pomoże. Czekają nas lata technologicznej stagnacji.
To serio ciekawa uwaga. Faktycznie, jeśli codeLLMy/LRMy nie posiądą zdolności generalizowania wiedzy i adaptacji do rozwinięć (czyli że korpusem treningowym/dotrenowującym model nie jest prosto dokumentacja i kod projektu w nowej wersji, a`la RAG [Retrieval-Augmented Generation], ale też i potrzeba zasobów typu książki, opracowania, właśnie StackOverflow, ludzki kod, …), wówczas rzeczywiście powstaje taki gap.
> To, z szacunkiem, zmartwienie tych ludzi, nie autorów. “Please do not file bug reports on this” i elo.
To w pewnym sensie prawda, ale jednak w pewnym - zbyt wielkie uproszczenie. W świecie, w którym konkuruje się o adopcję i użytkowników, mniej istotne czy ze względów finansowych, czy po prostu w ramach motywacji do dalszej pracy.
Zawsze było się trudno wbić w rynek ze zdecydowanym liderem. Teraz będzie jeszcze trudniej.
W świecie, w którym konkuruje się o adopcję i użytkowników, mniej istotne czy ze względów finansowych, czy po prostu w ramach motywacji do dalszej pracy.
Jasne, ale precyzyjnie o demontaż (dekonstrukcję) tego zastanego, mainstreamowego paradygmatu tu biega. :-)
Uczciwie, osobiście żywię wątpliwości, iż to czemukolwiek wyższemu służy.
Tęsknię za Usenetem…
A to nie jest miejsce typu elektroda.pl, gdzie jak o cokolwiek zapytasz to wyskoczy na ciebie chór wujów z sugestiami że gówno umiesz widać że nie masz podstaw i po co w ogóle o to pytasz jak widać że do niczego się nie nadajesz?
O wiele częściej spotykałem się z przemądrzaniem w stylu
- Q: Nie działa mi X, objawy są takie i takie. Co robię źle?
- A: Nie powinieneś robić X, rób Y. Aby zrobić Y…
przy czym X i Y to są bardzo luźno powiązane tematy i taka odpowiedź w żaden sposób nie jest pomocna.
Odpowiedzi tam trzeba było 3 razy sprawdzać bo potrafiły być bezużyteczne albo wręcz szkodliwe. Pamiętam, jak raz szukałem rozwiązania problemu z linkowaniem programu, znalazłem kogoś z dokładnie takim samym problemem na SO i najwyżej punktowana, zaakceptowana odpowiedź to “miałem to samo, zrestartowałem mojego maka i pomogło”.
Myślę że aż tak wiele na upadku SO nie tracimy.
A to też klasyka elektrody!
Po co pytać ludzi, kiedy w 80% i tak otrzymasz odpowiedź przeklejoną z jakiegoś ChatGPT? Tak to niestety obecnie wygląda, kiedy liczy się karma.









